http://www.naszdziennik.pl/index.php?typ=po&dat=20040410&id=po28.txt
Po pracę do Warszawy
Dziewczęta z terenów szczególnie zagrożonych bezrobociem - np. Pomorza,
Warmii, Mazur - pochodzące z rodzin byłych pracowników PGR-ów i poszukujące
pracy w stolicy mogą liczyć na pomoc Caritas Archidiecezji Warszawskiej i
Agencji Nieruchomości Rolnych. W bursie "Przystań na Skarpie" instytucje te
zapewniają noclegi, wyżywienie oraz wsparcie doświadczonych specjalistów w
zakresie doradztwa i pośrednictwa zawodowego.
Bursa "Przystań na Skarpie", mieszcząca się przy siedzibie Caritas
Archidiecezji Warszawskiej przy ul. Krakowskie Przedmieście w Warszawie, to
przykład jednej z najbardziej skutecznych inicjatyw na rzecz bezrobotnych.
Tu przyjeżdżają dziewczęta z terenów popegeerowskich, znajdują pracę i
mieszkanie.
Stołeczna placówka powstała w 2001 r. z inicjatywy dyrektora Caritas ks.
Mirosława Jaworskiego, który podjął się zorganizowania ośrodka na rzecz
aktywizacji bezrobotnych. Od tej pory realizuje projekt aktywizacji
zawodowej dla dziewcząt pochodzących z terenów popegeerowskich. W
przedsięwzięciu współdziała Agencja Nieruchomości Rolnych, która częściowo
je finansuje - opłaca etaty pracowników, eksploatację budynku i stawki
żywieniowe dla dziewcząt.
Oddziały terenowe Agencji przy współpracy z kierownictwem Caritas oraz z
powiatowymi urzędami pracy i gminnymi ośrodkami pomocy społecznej dokonują
naboru dziewcząt. Zajmują się też organizacją ich dojazdu do stolicy. ANR
zapewnia, że tylko niektóre z przybyłych do stolicy dziewcząt decydują się
na powrót w rodzinne strony. - Najczęściej wiąże się to z tym, że
dziewczęta tęsknią za domem rodzinnym. Większość z nich decyduje się jednak
na pozostanie w stolicy - powiedział nam Jerzy Widacki z oddziału ARN w
Olsztynie.
W bursie przebywa do 40 dziewcząt w wieku 18-25 lat. Warunkiem przyjęcia do
placówki jest to, by pochodziły one z rodzin byłych pracowników PGR (któreś
z rodziców musi mieć co najmniej trzyletni staż) oraz zdany egzamin
maturalny. Projekt jest nastawiony przede wszystkim na aktywizację
zawodową.
Jak podkreśla kierowniczka bursy siostra Ewa Ranachowska ze Zgromadzenia
Sióstr Urszulanek SJK, warunkiem przebywania w bursie jest aktywne
poszukiwanie pracy.
Dziewczęta mogą przebywać w placówce maksymalnie 6 miesięcy. Pobyt składa
się z trzech etapów. Pierwszy to adaptacja do warunków stolicy. Ten okres
trwa około 2-3 tygodni. Zdecydowana większość dziewcząt ma po raz pierwszy
kontakt z dużym miastem. Uczestniczki programu uczą się poruszania po
mieście, korzystania z komunikacji miejskiej, szukania informacji w
urzędach. Następny etap to poszukiwanie pracy, a kolejny - mieszkania.
Pomaga im w tym Caritas, która angażuje się w wyszukiwanie sprawdzonych
lokali.
Przez pierwszy miesiąc pobytu w bursie dziewczęta otrzymują mieszkanie,
wyżywienie i bilety komunikacji miejskiej. Po dwóch miesiącach uiszczają
symboliczną opłatę za pełne utrzymanie - za trzeci miesiąc 50 zł, a w
czwartym, piątym i szóstym miesiącu - 100 zł.
W placówce, oprócz siostry kierowniczki, pracują też osoby świeckie: trzech
pedagogów i psycholog kliniczny, który zajmuje się też doradztwem zawodowym
w ramach obowiązkowych warsztatów z aktywizacji zawodowej. Doradca zawodowy
zajmuje się nawiązywaniem kontaktów pomiędzy dziewczętami a ich
potencjalnym pracodawcą. Pomaga on wypracować opcję zawodu dostosowaną do
wykształcenia i aspiracji uczestniczek oraz skonfrontować ten wizerunek z
realiami warszawskiego rynku pracy.
Pod jego kierunkiem dziewczęta uczą się pisać CV i list motywacyjny.
Otrzymują też praktyczne porady, m.in. jak rozmawiać z pracodawcą czy jak
zadbać o swój wizerunek. W sali komputerowej odbywa się nauka obsługi
komputera.
Dziewczęta znajdują pracę głównie w handlu i usługach. Nigdy nie są to
stanowiska w supermarketach. - Nie wchodzimy w niejasne sytuacje, nie
godzimy się też, by nasze dziewczęta pracowały za głodowe pensje. Muszą to
być pracodawcy, którzy respektują prawo pracy - podkreśliła s. Ewa.
Minimalna pensja oferowana przez pracodawcę nie może wynosić mniej niż
tysiąc złotych. Umowy o pracę muszą być zawierane na pełny etat, z
gwarancją opłacenia wszystkich świadczeń społecznych. Dziewczęta
najczęściej znajdują pracę biurową, m.in. w księgowości i w firmach
usługowych. - Z ofertami pracy nie mamy problemu. Dotychczasowi pracodawcy
dzwonią i pytają o kolejnych pracowników - powiedziała s. Ewa. Od początku
funkcjonowania placówki zawodową samodzielność zdobyło w ten sposób 230
osób. Powstał też pomysł, by program usamodzielniania dziewcząt rozszerzyć
na województwa mazowieckie, podlaskie, lubelskie oraz rejony Dolnego
Śląska. Są też plany, by w najbliższym czasie w bursie zwiększyć liczbę
miejsc.
Anna Ambroziak
Kontakt z oddziałami terenowymi Agencji Nieruchomości Rolnych, do których
mogą się zgłaszać dziewczęta:
Olsztyn, p. Tomasz Orliński, tel. (89) 523 50 29, w. 332
Suwałki, p. Cecylia Koza, tel. (87) 565 11 26
Szczecin, p. Elżbieta Wojdowska, tel. (91) 814 42 36, p. Barbara Rzepka,
tel. (91) 814 42 13
Gdańsk, p. Katarzyna Jurewicz, tel. (58) 302 32 23
Koszalin, p. Janina Filipczak, tel. (94) 347 31 32
Mówią pracownice i mieszkanki warszawskiej bursy dla dziewcząt "Przystań na
Skarpie"
Justyna Giedyk, pedagog:
- Ukończyłam specjalizację związaną z pomocą ludziom bezrobotnym (jestem
specjalistą ds. zatrudnienia) w Instytucie Stosowanych Nauk Społecznych na
Uniwersytecie Warszawskim. Moja praca w bursie dotyczy działań
pedagogiczno-wychowawczych, czyli tak naprawdę na ciągłym przebywaniu z
dziewczynami. Jestem do ich dyspozycji o każdej porze, nawet nocą.
Dziewczęta zwracają się do mnie z różnymi problemami, od osobistych po
zawodowe. Znalezienie się i pobyt w Warszawie to dla nich często duży
przeskok - większość pochodzi z małych miasteczek. Moja praca różni się
zupełnie od tych, z którymi miałam do czynienia wcześniej. W czasie studiów
pracowałam jako wolontariuszka w świetlicy socjoterapeutycznej dla dzieci
prowadzonej przez Caritas, odbyłam też półroczny staż w Środowiskowym Domu
Samopomocy dla osób chorych na schizofrenię. Cały czas obracałam się więc w
miejscach służących pomocą ludziom potrzebującym. Muszę jednak powiedzieć,
że ta praca jest inna. To, co ją odróżnia od poprzednich, to przede
wszystkim szczególnie ciepła i rodzinna atmosfera, jaka panuje w bursie.
Edyta Skorupska, doradca i pośrednik zawodowy:
- Z wykształcenia jestem psychologiem. W bursie pracuję od ponad 2 lat.
Moja praca polega na przygotowaniu wszystkich uczestniczek programu do
pracy w Warszawie. Wygląda to następująco: z każdą nową uczestniczką w
trakcie pierwszych dwóch, trzech tygodni pobytu w bursie przeprowadzam
indywidualne i grupowe spotkania, podczas których mogę rozpoznać
predyspozycje zawodowe każdej z nich. Na podstawie tych analiz mogę pomóc
im zorganizować własne poszukiwania pracy oraz skontaktować z danym
pracodawcą już w ramach konkretnego sektora. Staram się na bieżąco
orientować na stołecznym rynku pracy. Informuję dziewczęta, jak wygląda
rynek pracy w Warszawie. Podkreślam, jak ważne jest, by dziewczęta realnie
oceniły swoje możliwości zawodowe. Spotkania pomagają im przygotować się do
na to, jak istotna jest też tzw. komunikacja niewerbalna, a więc strój czy
sposób zachowania przed przyszłym pracodawcą. W czasie zajęć dziewczęta
zapoznają się też z prawem pracy. Często rozmawiamy na temat, jak ważna
jest wiedza o tym, czego mogą oczekiwać i co będzie od nich wymagane ze
strony pracodawcy.
Wioletta Piotrowska, lat 21, z Morąga:
- O bursie dowiedziałam się z ogłoszenia w urzędzie pracy. W Warszawie
jestem od miesiąca. Na początku było ciężko - nie mogłam się znaleźć w
stolicy, zwłaszcza w tutejszej komunikacji. Teraz nie boję się już tak
Warszawy. Zawdzięczam to w dużej mierze koleżankom z bursy oraz paniom
Justynie i Edycie, z którymi mogę zawsze porozmawiać o moich problemach.
Już po tygodniu pobytu w stolicy znalazłam pracę w jednym ze sklepów.
Jestem już po specjalnych kursach zawodowych w Poznaniu, które zorganizował
mi mój pracodawca. Skończyłam liceum ogólnokształcące, ale mam nadzieję, że
uda mi się kontynuować naukę.
Urszula Graf, studentka 2. roku filologii polskiej na Uniwersytecie
Gdańskim:
- Miałam szczęście, że trafiłam do bursy. Dowiedziałam się o niej od mojej
koleżanki, która już tu była. To, co mnie mile zaskoczyło, to atmosfera
panująca w bursie i warunki mieszkaniowe. Nie spodziewałam się, że będą one
tak dobre. Mieszkałam już wcześniej w akademiku, więc mam porównanie. Tu
jest o wiele lepiej pod wieloma względami, od jedzenia po atmosferę, jaka
panuje wśród dziewcząt. Po tygodniu pobytu w stolicy znalazłam pracę w
jednym z salonów mody. Teraz mam już kolejną ofertę pracy w sekretariacie
jednej z firm budowlanych.
Ewelina Wołosz, 21 lat, z warmińsko-mazurskiego:
- Ogłoszenie o bursie i programie znalazłam w urzędzie pracy w moim
rodzinnym Sampopolu. Skontaktowałam się z osobą odpowiedzialną za nabór
dziewcząt. Decyzja była szybka, bo byłam bez pracy. Na razie jestem w
bursie od miesiąca i szukam pracy. Myślę, że mi się uda. Mam już
zgromadzone wszystkie dokumenty: CV i list motywacyjny. Na początku
Warszawa wywarła na mnie przytłaczające wrażenie. Teraz jest lepiej,
głównie dzięki atmosferze, jaka panuje wśród mieszkanek bursy. Mam na myśli
wzajemną pomoc i koleżeńskość. Jeżeli któraś z dziewcząt ma akurat wolne,
jeździ z drugą i pomaga jej w roznoszeniu
...
więcej »
Na tyłach historii
z Erwinem Krukiem rozmawia Dariusz Jarosiński
Proponowałbym, żebyśmy rozmowę o Mazurach rozpoczęli od ustalenia: co miało, według pana, znaczący wpływ na wyodrębnienie się społeczności mazurskiej?
Nazwa Mazury, jako pojęcie geograficzno-etniczne, a nie administracyjne, zaczęła się upowszechniać w Prusach Wschodnich po nowym podziale na powiaty w 1818 roku. Należałoby sięgnąć do czasów bardzo dawnych. Przypomnieć sobie choćby wiek XVI. W monografiach niemieckich, między innymi w monografii Alberta Zwecka "Masuren.
Eine Landes - und Volkskunde", wydanej w Stuttgarcie w roku 1900, autor pisze, że w południowej części Prus Wschodnich, nazywanej później Mazurami, ludzie mówili w dialekcie polskim.
W czasach reformacji, w XVI wieku, na terenie od Działdowa przez Mrągowo, Pisz, Gołdap, Ełk mówionopo polsku. W Ełku znajdowała się jedna z trzech szkół książęcych, przygotowujących do studiów teologicznych protestanckich. Uczniowie poznawali tam łacinę, język niemiecki i polski. W jednym z zachowanych protokołów powizytacyjnych ełckiej szkoły można natknąć się na następujący zapis: "Przyszliśmy uczyć się propter idioma linguae Polonicae", awięc -- dialektu polskiego. Choć jeszcze nie określało się tej
grupy etnicznej Mazurami, to już istniała wyraźna cecha językowa -- mazurzenie, ów charakterystyczny dialekt języka polskiego. W ełckiej szkole książęcej bardzo wiele uwagi poświęcano nauce języka polskiego aż do roku 1812, co poświadcza wmonografii tej szkoły Ernst Bernecker. Od czasów reformacji po początek XIXwieku dbano o
to, by polszczyzna była znana zarówno przez nauczycieli, jak i uczniów. W starostwie w Olecku utworzono, na przykład, Fundację Baltazara von Fuchsa, ażeby nauczyciele języka polskiego mogli otrzymać wyższe pensje.
Chociaż nazwa Mazury przyjęła się na początku XIX wieku, to jednak ludność, cechy związane z mazurskością -- z językiem, gwarą, religią protestancką, obyczajem -- kształtowały się przez stulecia. W XIII, XIV wieku Zakon Krzyżacki osiedlał w wioskach pruskich ludność mówiącą po polsku -- z Pomorza, z Mazowsza, z ziemi chełmińskiej. W miastach mogli osiedlać się jedynie rzemieślnicy. Miasta były niemieckie. W wioskach, pod wpływem kolonizacji polskiej, zanikał język pruski, następowała polonizacja pierwotnych mieszkańców tych ziem.
Nieprawdą jest, że Krzyżacy krzewili chrześcijaństwo na ziemi pruskiej tylko ogniem i mieczem, że tępili doszczętnie Prusów. Gdyby tak było, to po wiekowej obecności zakonu, wdrugiej połowie XIV wieku nie założono by na przykład w starostwie nidzickim 34 wiosek wolnych Prusów. Mówię akurat o okolicach Nidzicy, bo tam przez setki lat żyli moi przodkowie.
Nazwa Mazury pojawiła się w historiografii niemieckiej XIX wieku, w powszechnym użyciu była od lat czterdziestych. To, co powiem, zabrzmi jak paradoks, ale od czasu, kiedy tę społeczność południowych Prus Wschodnich współobywatele niemieckojęzyczni nazwali Mazurami, kiedy uznano istniejącą od dawna odrębność tej grupy etnicznej, równocześnie zaczął się proces jej rozpadu. Wiek XIX ukazał opóźnienie ludności mazurskiej wobec przemian cywilizacyjnych. Można powiedzieć, że prawdziwy proces rozpadu nastąpił w 1873 roku, kiedy z wiejskich szkół ludowych usunięto język polski.
Już w latach siedemdziesiątych XIX wieku badacze zastanawiali się, skąd wzięło się słowo Mazury. Ówcześnie, na określenie tej społeczności mówiło się Mazury, Mazurowie. W ciągu zaledwie 30 lat funkcjonowania nazwy, zarówno wśród historyków polskich, jak i niemieckich, nie było zgody co do tego, skąd wzięła się ta nazwa.
Kętrzyński, Sembrzycki, Zweck, Krosta mieli na ten temat różne opinie, poglądy. Z pewnością po rozbiorach Polski, gdy obok Prus Wschodnich powstały Nowe Prusy Wschodnie, trzeba było odróżnić mieszkańców Prus Wschodnich mówiących po polsku, od mieszkańców Polski w okresie rozbiorów. Wcześniej mówiło się o nich Prusacy, Polacy w Prusiech, ewangeliccy Polacy. Należałoby powiedzieć, że tak jak pisał Siegfried Lenz -- Mazurzy żyli na tyłach historii.
Historycy wskazywali na niedostosowanie Mazurów do wieku przemian, na ich zabobony, wierzenia. Mówiono o nich "Naturkinder", czyli dzieci natury, mówiono też, że "gdzie się kończy kultura, tam spotkasz Mazura". Przecież druga połowa XIX wieku to jest cywilizacja dróg żelaznych, to jest nowoczesne rolnictwo, budowa kanałów, budowa dróg, usprawniony system informacyjny -- po co zatem jakaś gwara mazurska? Wymogiem czasu stało się poznanie języka urzędowego. Ci, którzy piszą o Mazurach, mają zawsze kłopoty z Mazurami.
Nie ma innych Mazurów prócz Mazurów Pruskich -- zanurzonych w dziejach pruskich, tych, którzy stanowili wspólnotę do drugiej połowy XIX wieku, kiedy przemiany cywilizacyjne, ustrojowe, kiedy wzrost nacjonalizmów spowodował rozbicie tej wspólnoty, kiedy bieda wygnała tych ludzi do pracy zarobkowej -- do Zagłębia Ruhry, Bochum, Gelsenkirchen. Te ruchy migracyjne, a była to przecież społeczność mało mobilna, spowodowały, iż ludzie, wiodący do połowy XIX wieku żywot parafialny, zostali zderzeni ze światem zewnętrznym,
który podważał ich tożsamość. Trudno powiedzieć, kim byli Mazurzy, dotychczas nie ma żadnej całościowej, rzetelnej polskiej pracy o dziejach tej społeczności w ciągu wieków. Jest
praca socjologiczna Andrzeja Saksona "Mazury -- społeczność pogranicza", ale traktująca o ostatnim półwieczu. Mazurzy -- to protestanci, do 1945 roku nigdy nie byli w ścisłej łączności z państwowością polską, choć mówiący po polsku, ich ojczyzną była ziemia pruska.
Mazurzy stanowili społeczeństwo kadłubowe -- brak było inteligencji, poza duchowień -stwem, nie było mieszczaństwa, klasy robotniczej. Co pozwalało im, mimo niedoskonałej struktury społecznej, przetrwać nawet w bardzo trudnych momentach dziejowych?
Ziemie, na których mieszkali Mazurzy, nie były atrakcyjne rolniczo, "laski, piaski ikaraski", jak to się mówiło. Pałace, dwory, rezydencje rodów pruskich były poza Mazurami, na ziemiach żyźniejszych -- od Kętrzyna, Pasłęka po Królewiec. Tutaj ludzie żyli blisko z przyrodą, nie niepokojeni, wedle jasnych i czytelnych dla nich zasad. Jeżeli założono jakąś wieś w XIV wieku, to organizacja tej wsi przetrwała aż do drugiej połowy XIX wieku. Jedyne, co to trwanie podważało, to różne plagi, okresy dżumy, czarnej śmierci. W latach 1708- 11 jedna trzecia mieszkańców Mazur zmarła z powodu dżumy. W kancjonałach mazurskich, ewangelickich śpiewnikach jest pieśń Tomasza Molitora "O wtargnieniu tatarskim do Prus", opowiadająca o najeździe Tatarów hetmana litewskiego Gosiewskiego na Mazury w 1656 roku. Tatarzy splądrowali wówczas Mazury, spalili wiele wiosek. Te tereny były jednak przez długie stulecia domem i schronieniem dla wielu wygnańców z innych krajów.
W roku 1890 odnotowywano w statystykach powiatów mazurskich (Ostróda, Nidzica, Szczytno, Pisz, Ełk, Mrągowo) , iż większość miejscowej ludności posługiwała się językiem polskim lub mazurskim. Wyjątkiem były powiaty Olecko i Giżycko, bardziej oddalone od pogranicza polskiego, gdzie nieco więcej osób władało językiem niemieckim. Z opracowania
"Mazurzy w Prusach Wschodnich" z 1932 roku wynika, iż w 1890 roku 143. 397 mieszkańców Mazur podało jako swój język ojczysty język niemiecki, 152. 186 język polski, a 94. 961 język mazurski. Zaledwie 20 lat później, w roku 1910, proporcje ulegly wyraźnej zmianie, język niemiecki więcej osób uznało za swój język ojczysty -- bo 197. 060, język polski już tylko 30. 121, ale aż 171. 413 osób opowiedziało się za językiem mazurskim. W roku 1925, a więc w 5 lat po plebiscycie, już niewiele osób przyznawało się do języka mazurskiego -- 40. 869, do języka polskiego bardzo mało, tylko 2. 297. W ciągu zaledwie jednego pokolenia zaszły tak ogromne zmiany.
Te zmiany zaczęły się już na początku XIX wieku wraz z reformą szkolnictwa. Powstały szkoły niezależne od parafii, do czasów reformy szkolnictwa pieczę nad szkołami sprawował
proboszcz, który był zawsze inspektorem szkolnym. To, co było fundamentem reformacji, a mianowicie, że słowo Boże głosi się w języku ojczystym, zeszło na dalszy plan. Chociaż w Królewcu nadal było Frydrycjanum, gdzie studenci teologii mogli uczyć się języka polskiego, ale skoro istniało rozporządzenie prezydenta Horna z 1873 roku, że językiem urzędowym jest język niemiecki, to przydatność polskiego wśród księży stała się mniejsza.
Po fali germanizacyjnej w latach trzydziestych i siedemdziesiątych, o czym piszą też historycy niemieccy, restrykcje były mniejsze. Na początku XX wieku dużo było na przykład
konfirmacji w kościele w języku polskim. W drugiej połowie XIX wieku nastąpiło cywilizacyjne uderzenie na mało mobilne społeczeństwo. Przemiany wymagały ludzi --
z głębi Niemiec przybyło kilkadziesiąt tysięcy urzędników. Jeżeli ludność mazurska z przełomu wieków posługiwała się językiem polskim, mazurskim czy gwarą niemiecką, to język nie był czymś wyróżniającym Mazura. Niemcem był ten, kto przyjechał niedawno, pracował w aparacie państwowym, był urzędnikiem. Ci prości ludzie mazurscy, mimo że mówili po polsku, nie byli Polakami. Ale im mówiono, że jak się poduczą języka niemieckiego, to będą tak samo dobrzy jak pracownicy niemieccy.
Język zapewniał awans.
Język zapewniał awans, ale powodował też rozbicie więzi międzypokoleniowych, rodzinnych. Kto ukończył szkołę wyższą niż podstawowa, wchodził w krąg kultury niemieckiej. Wraz ze zwycięstwem kontrreformacji w Polsce w XVII wieku, skończył się ruch idei, ruch ludzi między Polską a Prusami. Nie było impulsów do tworzenia inteligencji, a bez inteligencji każda społeczność obumiera. To obumieranie, zwłaszcza w sytuacjach zagrożenia -- w sytuacji ruchów narodowościowych, nacjonalistycznych -- spowodowało, że w XIX wieku,
gdy następowało w innych regionach przebudzenie narodowe, na Mazurach było ono nieobecne, nie miało wsparcia.
Inaczej było na przykład z Łużyczanami. Prof. Wojciech Wrzesiński, historyk, pisał, że pod koniec XIX wieku Poznaniacy, Pomorzanie, wiedzieli, iż w Prusach żyje jakiś ludek, mówiący
w gwarze polskiej. Narodowa Demokracja zamierzała go przyciągnąć poprzez katolicyzację. Wsparcie dla różnych inicjatyw polskich z końca XIX i początku XX wieku było niewielkie, oprócz Śląska Cieszyńskiego nie było środowisk protestanckich w Polsce, które by były tym zainteresowane. Ruch umysłowy wśród Mazurów był za słaby, aby zachować dotychczasową odrębność. du dżumy. W kancjonałach mazurskich, ewangelickich śpiewnikach jest pieśń Tomasza Molitora "O wtargnieniu tatarskim do Prus", opowiadająca o najeździe Tatarów hetmana litewskiego Gosiewskiego na Mazury w 1656 roku. Tatarzy splądrowali wówczas Mazury, spalili wiele wiosek. Te tereny były jednak przez długie stulecia domem i schronieniem dla wielu wygnańców z innych krajów.
W roku 1890 odnotowywano w statystykach powiatów mazurskich (Ostróda, Nidzica, Szczytno, Pisz, Ełk, Mrągowo) , iż większość miejscowej ludności posługiwała się językiem polskim lub mazurskim. Wyjątkiem były powiaty Olecko i Giżycko, bardziej oddalone od pogranicza polskiego, gdzie nieco więcej osób władało językiem niemieckim. Z opracowania
"Mazurzy w Prusach Wschodnich" z 1932 roku wynika, iż w 1890 roku 143. 397 mieszkańców Mazur podało jako swój język ojczysty język niemiecki, 152. 186 język polski, a 94. 961 język mazurski. Zaledwie 20 lat później, w roku 1910, proporcje ulegly wyraźnej zmianie, język niemiecki więcej osób uznało za swój język ojczysty -- bo 197. 060, język polski już tylko 30. 121, ale aż 171. 413 osób opowiedziało się za językiem mazurskim. W roku 1925, a więc w 5 lat po plebiscycie, już niewiele osób przyznawało się do języka mazurskiego -- 40. 869, do języka polskiego bardzo mało, tylko 2. 297. W ciągu zaledwie jednego pokolenia zaszły tak ogromne zmiany.
Te zmiany zaczęły się już na początku XIX wieku wraz z reformą szkolnictwa. Powstały szkoły niezależne od parafii, do czasów reformy szkolnictwa pieczę nad szkołami sprawował
proboszcz, który był zawsze inspektorem szkolnym. To, co było fundamentem reformacji, a mianowicie, że słowo Boże głosi się w języku ojczystym, zeszło na dalszy plan. Chociaż w Królewcu nadal było Frydrycjanum, gdzie studenci teologii mogli uczyć się języka polskiego, ale skoro istniało rozporządzenie prezydenta Horna z 1873 roku, że językiem
urzędowym jest język niemiecki, to przydatność polskiego wśród księży stała się mniejsza.
Po fali germanizacyjnej w latach trzydziestych i siedemdziesiątych, o czym piszą też historycy niemieccy, restrykcje były mniejsze. Na początku XX wieku dużo było na przykład
konfirmacji w kościele w języku polskim. W drugiej połowie XIX wieku nastąpiło cywilizacyjne uderzenie na mało mobilne społeczeństwo. Przemiany wymagały ludzi --
z głębi Niemiec przybyło kilkadziesiąt tysięcy urzędników. Jeżeli ludność mazurska z przełomu wieków posługiwała się językiem polskim, mazurskim czy gwarą niemiecką, to język nie był czymś wyróżniającym Mazura. Niemcem był ten, kto przyjechał niedawno, pracował w aparacie państwowym, był urzędnikiem. Ci prości ludzie mazurscy, mimo że mówili po polsku, nie byli Polakami. Ale im mówiono, że jak się poduczą języka niemieckiego, to będą tak samo dobrzy jak pracownicy niemieccy.
Język zapewniał awans.
Język zapewniał awans, ale powodował też rozbicie więzi międzypokoleniowych, rodzinnych. Kto ukończył szkołę wyższą niż podstawowa, wchodził w krąg kultury niemieckiej. Wraz ze zwycięstwem kontrreformacji w Polsce w XVII wieku, skończył się ruch idei, ruch ludzi między Polską a Prusami. Nie było impulsów do tworzenia inteligencji, a bez inteligencji każda społeczność obumiera. To obumieranie, zwłaszcza w sytuacjach zagrożenia -- w sytuacji ruchów narodowościowych, nacjonalistycznych -- spowodowało, że w XIX wieku,
gdy następowało w innych regionach przebudzenie narodowe, na Mazurach było ono nieobecne, nie miało wsparcia.
Inaczej było na przykład z Łużyczanami. Prof. Wojciech Wrzesiński, historyk, pisał, że pod koniec XIX wieku Poznaniacy, Pomorzanie, wiedzieli, iż w Prusach żyje jakiś ludek, mówiący
w gwarze polskiej. Narodowa Demokracja zamierzała go przyciągnąć poprzez katolicyzację. Wsparcie dla różnych inicjatyw polskich z końca XIX i początku XX wieku było niewielkie, oprócz Śląska Cieszyńskiego nie było środowisk protestanckich w Polsce, które by były tym zainteresowane. Ruch umysłowy wśród Mazurów był za słaby, aby zachować dotychczasową odrębność.
Plebiscyt na Warmii i Mazurach w 1920 roku został przeprowadzony na pewno w bardzo niesprzyjających dla Polski okolicznościach -- kiedy młode państwo było zagrożone nawałnicą bolszewicką. Niewielu polityków polskich było zainteresowanych losem tych ziem i jej mieszkańców. Delegacji Mazurów i Warmiaków powiedziano w Belwederze
wprost: "Nie zależy nam na Warmii i Mazurach". Czy opowiedzenie się Mazurów za Prusami Wschodnimi w plebiscycie było równoznaczne z opowiedzeniem się za Niemcami?
Uważam, że plebiscyt, w którym do wyboru była ziemia ojczysta i nieznane państwo, nie mógł się inaczej zakończyć, tym bardziej że zagrożenie, jakie niósł ze sobą bolszewizm, omiatało swoim ogonem tereny Prus Wschodnich. Wydaje mi się, iż pewni historycy to wykorzystują. Ci sami historycy, którzy kiedyś pisali o terrorze podczas plebiscytu, przedstawiali ahistoryczną, wydumaną rzeczywistość, obecnie twierdzą, że Mazurów w 1920 roku już nie było, bo w plebiscycie opowiedzieli się za Niemcami.
Karty do głosowania były dwie: Prusy Wschodnie i Polska. Mazurzy nie znali innego państwa niż Prusy Wschodnie. Mieli do wyboru kraj ojczysty i nowo powstałe państwo -- Polskę.
Granica południowa między ziemią pruską a polską, jeszcze od czasów Zakonu Krzyżackiego, w 1343 roku ustalona, była najtrwalszą w Europie, bo przetrwała do 1919 roku. Tak jak w szkołach dzieci uczą się patriotyzmu polskiego z dzieła zaczynającego się od słów "Litwo! Ojczyzno moja! ", tak też Prusy były ojczyzną Mazurów. Dopiero pięć lat po plebiscycie można mówić o fałszerstwie, gdy powstawały pomniki, mające świadczyć o tym, że gdzieś, na przykład w Olecku, oddano 2 głosy za Polską, a 28. 625 głosów za Niemcami, a przecież plebiscyt nie dotyczył Niemiec.
Historycy niemieccy podkreślają słowa Józefa Piłsudskiego, wypowiedziane w rozmowie z ministrem Stresemannem w roku 1927. Piłsudski wówczas mówił, że nie trzeba było żadnego plebiscytu, gdyż on od dzieciństwa wiedział, iż Prusy Wschodnie zamieszkuje ludność niemiecka. Mazurzy nigdy nie byli podmiotem historii, ale zawsze jej
przedmiotem. To znaczy dopóty, dopóki historia nie upomniała się o nich. Czasy po I Wojnie Światowej wymagają rzetelnego przejrzenia, bo zestawia się różne fakty i w zależności od tego, jak się zestawi, takie otrzymuje się wyniki. W ostatnim półwieczu powstała cała biblioteka książek popularnonaukowych, które roszczą sobie pretensje do naukowości, a nie
mają większej wartości. Skoro mamy kłopoty z ustaleniem faktów historycznych, zdarzeń, obecności ludzi, to wszystko powoduje, że i w oglądzie rzeczywistości, w jakiej żyjemy,
ten chaos trwa. Jeżeli nawet istnieją potrzeby, szczególnie wśród młodego pokolenia, poznania tego, co było wcześniej, nie znajduje to nigdzie wsparcia, na przykład w szkole.
Dla wielu pokoleń Polaków podstawowym źródłem wiedzy historycznej o Mazurach była, i jest pewnie nadal, książka Melchiora Wańkowicza "Na tropach Smętka". Czy rzeczywiście możemy na podstawie tej książki poznać los Mazurów?
O losie Polaków możemy, owszem, się dowiedzieć, o losie Mazurów mniej. Wańkowicz przyjechał na Mazury w latach trzydziestych, w dość specyficznej rzeczywistości, nie wszyscy chcieli z nim rozmawiać. Polakami byli obywatele państwa polskiego, tu mieszkający, otrzymujący pensje. Jeżeli ktoś trwał przy tradycji mazurskiej, przy gwarze mazurskiej, czytał literaturę religijną po polsku z czasów reformacji, to on nie uważał się za Polaka. Mazurzy, mówiący po polsku, to nie byli Polacy, ich ojczyzną nie była Polska. Te wszystkie opowieści, że Mazurzy "patrzyli i tęsknili", można między bajki włożyć. Po drugiej wojnie widać było, jak Mazurzy tęsknili za Polską -- było to zderzenie na różnych płaszczyznach: psychologicznej i kulturowej.
Źródłem wiedzy Wańkowicza o Mazurach była Emilia Sukertowa-Biedrawina i książki, które ona mu podsunęła. Wyobrażenia Wańkowicza ukształtowane były w czasach zbliżenia polsko-niemieckiego. Spotkałem ludzi, którzy swój wybór o przybyciu na te ziemie po 1945 roku uzasadniali przeczytaniem książki "Na tropach Smętka".
Jak ocenia pan próby czynione przez działaczy mazurskich w roku 1944 uświadomienia rządowi lubelskiemu, kim są Mazurzy i próby uchronienia ich przed zagładą?
Ci ludzie, na przykład działacze z Działdowszczyzny, nie byli znani wśród Mazurów zza kordonu. Mnie się zdaje, że ich działania wynikały ze szlachetnych pobudek, ale skuteczność
była żadna. Działacze mazurscy, przebywający w czasie wojny w Polsce, mieli różny pogląd na temat przyszłości Mazur w granicach Polski. Na przykład ksiądz Jan Szczech chciał, aby powstało autonomiczne województwo ewangelickie. Karolowi Małłkowi i jego Związkowi Mazurów chodziło o uczulenia rządu lubelskiego na sprawy historyczne, religijne.
Fryderyk Leyk, działacz mazurski o orientacji prolondyńskiej, też wystąpił z apelem, aby oszczędzić ludność mazurską zarówno w Prusach Wschodnich, jak i w Westfalii. Prusy Wschodnie były najbardziej wysuniętym na wschód terenem III Rzeszy. Tutaj sowieccy żołnierze mogli sobie powetować za zbrodnie htlerowskie. Ilia Erenburg, który był wówczas korespondentem wojennym "Prawdy", pisał: "Bij, zabij, nie oszczędzaj ni kobiet, ni dzieci".
Polityka narodowościowa rządu lubelskiego nie mogła być inna niż polityka Stalina.
Wykładnią polityki PKWN była polityka Moskwy. Od przejścia frontu w trzeciej dekadzie stycznia 1945 roku aż po koniec 1945 roku faktyczną władzę miały na tych ziemiach komendantury sowieckie. Zginęło wtedy 15 -- 20 tysięcy Mazurów, bardzo dużo wywieziono do łagrów na Syberię. Jest to ciągle rzeczywistość nie opisana, więc ma się wrażenie, jakby nigdy nie istniała. W 1945 roku wiele tysięcy Mazurów utraciło swoje domy. Rok później, 8 marca 1946 roku, wydano dekret o mieniu poniemieckim iopuszczonym. Byt tej grupy etnicznej, rozbijanej od końca XIX wieku, kończył się w 1945 roku. Podważono jej prawo do ziemi ojczystej. Pozbawiono Mazurów własności domów, lasów, jezior, ziemi. Po wojnie na 10 rodzin tylko jedna miała krowę. Bydło i konie popędzono na Wschód. Szabrownicy zabierali wszystko to, co mogło stanowić dla nich jakąś wartość. Mazurów potraktowano jak ludność podbitą. Stali się niewolnikami, tubylcami.
Warmiacy raczej bez większych oporów poddali się weryfikacji narodowej, Mazurzy sprzeciwiali się przyjąć obywatelstwo polskie, "zapisać na Polaka", jak to się wtedy mówiło.
Musieli z tego powodu wiele wycierpieć, znieść wiele upokorzeń. Akcja paszportyzacji i ankietyzacji to był kolejny cios w społeczność mazurską.
Historia Warmii jest inna. Warmia miała związki z Polską, była katolicka. Mimo stukilkudziesięcioletniej przerwy, istniała jakaś świadomość. Te związki były wykorzystywane. Nowa władza komunistyczna też uznała, że katolicy to Polacy. W tradycji polskiej było to przekonanie obecne od czasów zaborów.
Co oznaczał październik 1956 roku dla Mazurów, czy tylko możliwość wyjazdu do Niemiec?
Wielkiej euforii nie było. Ożywienie wśród Mazurów zaczęło się w 1955 roku. To już był okres odwilży. W prasie ogólnopolskiej -- w "Dookoła świata", "Walce Młodych", "Nowej Kulturze" -- zaczęto pisać o Mazurach. Tragedia mazurska miała być jakby przykładem innych tragedii. Miałem wtedy piętnaście lat i zacząłem interesować się wszystkim, co dotyczyło Mazur. W 1955 roku powstało pismo "Warmia i Mazury", powstało Warmińsko-Mazurskie Towarzystwo Społeczno-Kulturalne, ale obok Stowarzyszenie Społeczno-Kulturalne "Pojezierze", cieszące się wyraźnym poparciem władzy.
Jesienią 1956 roku, ale jeszcze przed dojściem Gomułki do władzy, odbył się pierwszy i ostatni zresztą zjazd miejscowej inteligencji. Uhonorowano gości. Niektórym działaczom warmińskim i mazurskim dano jakieś dekoracyjne funkcje, ale ich głos nie liczył się, był jedynie symboliczny. Niezwykle skomplikowane były losy ludzi, którzy starali się pomóc własnej społeczności. Na przykład Karol Małłek, twórca Mazurskiego Uniwersytetu Ludowego, był członkiem Polskiej Partii Robotniczej, ale też członkiem konsystorza Kościoła ewangelicko-augsburskiego. Później został z partii wyrzucony.
Dojście Gomułki do władzy przywoływało pamięć o ministrze Ziem Odzyskanych, a więc nie najlepsze skojarzenia. Autochtoni stali się cudzoziemcami na ziemi ojczystej.
Kolejne fale emigracji wymywały żyjącą w tym zakątku Europy grupę etniczną. Mazurzy nigdzie nie mogli znaleźć swego miejsca. W Niemczech, w zupełnie nowych, innych warunkach cywilizacyjnych, tęsknili za rodzinnymi wioskami, za mazurską przyrodą.
Po wojnie było jeszcze ponad 100 tysięcy Mazurów. W latach 1956 -- 1957 pojawiały się w "Głosie Olsztyńskim" komunikaty władz, że ci, którzy jeszcze nie złożyli podań o wyjazd, mogą je składać. To miała być zachęta dla Mazurów, Warmiaków, do wyjazdów. Domy, gospodarstwa potrzebne były dla wracających Polaków z Syberii, dla wygnańców z Wileńszczyzny. Duża fala emigracji była w latach 1957 -- 1962.
W latach siedemdziesiątych fala objęła Warmię. W zamian za pożyczki, udzielone Gierkowi, wiele rodzin warmińskich wyjechało do Niemiec.
Liczę, że obecnie pozostało około 6 tysięcy Mazurów.
W 1989 roku został pan senatorem Rzeczypospolitej Polskiej. Czynił pan starania o naprawienie krzywd Mazurom.
Wobec wielu problemów w okresie przełomowym kraju, sprawy mazurskie były bardzo odległe. Mazurzy zabiegali o zwrot utraconych po wojnie domów, gospodarstw, własności odebranej przez państwo dekretem z 8 marca 1946 roku. Po wojnie Mazurów rzucano z kąta w kąt. Strach przed wojskami sowieckimi powodował, że wiele rodzin nie mieszkało w
swoich domach. Ministerstwo Ziem Odzyskanych starało się jak najszybciej zagospodarować tereny byłych Prus Wschodnich, osadnicy, zorganizowani i dzicy, zajmowali najlepsze domy, gospodarstwa. Dla wielu ludzi, szczególnie z ziem przygranicznych, Mazury to było swoiste Eldorado, można było ipowetować krzywdy, i nieźle się obłowić.
W roku 1991 zwracałem się do Senackiej Komisji Inicjatyw i Prac Ustawodawczych, opracowałem materiał, aby komisja mogła przygotować projekt uchwały. Niestety, komisja nie odniosła się do tej sprawy, a w niedługim czasie parlament został rozwiązany. Przewodniczący komisji, prof. Tadeusz Zieliński, kiedy został rzecznikiem praw obywatelskich, napisał do mnie list, że pamięta o sprawie Mazurów, że jest ona ważna.
Wykładnię prawną na ten temat przygotował jeszcze zespół prof. Ewy Łętowskiej, poprzedniego rzecznika. Z dokumentu wynika, że niemożliwe jest podważenie dekretu, a osoby, które czują się pokrzywdzone, mogą dochodzić swoich roszczeń na drodze sądowej.
Kilka osób z okolic Kętrzyna i Korsz występowało do sądu, ale sprawy te ciągną się w nieskończoność i trudno nawet spodziewać się podjęcia decyzji przez sąd. Tak jakby czekano, aż ci ostatni, którzy dochodzą swych praw, umrą. Skoro dekretu z 1946 roku nie usuwa się, to znaczy uznaje się, że taki los jest właściwy dla tej grupy etnicznej.
Pan też utracił ojcowiznę, majątek, który od wielu pokoleń należał do twoich przodków w Dobrzyniu, niedaleko Nidzicy.
Nie chciałbym swojej prywatnej, osobistej sprawy upubliczniać, kierować pozwu do sądu, łatwiej jest występować w imieniu innych. Wiele osób pyta się mnie, czy odzyskałem dom po ojcu, po dziadku, gospodarstwo. Od 1945 roku, od czwartego roku życia, mieszkam poza rodzinną wioską. Przez wieki, do 1887 roku, moja rodzinna wieś mazurska nazywała się Dobrzynien, potem Gutfeld, teraz Dobrzyń. Moi przodkowie, rolnicy, zasiadali w kierownictwie szkół, byli ławnikami, ktoś z rodziny był rentantem kasy szkolnej, bo musisz wiedzieć, że społeczność wiejska, gminna, utrzymywała szkoły.
Po roku 1989 powstało w Polsce, również na terenie byłych Prus Wschodnich, wiele stowarzyszeń mniejszości niemieckich. Jest to niewątpliwie chęć zamanifestowania przez ludzi swojej odrębności narodowej, kulturowej, tłamszonej kilkadziesiąt lat. Ale czy tylko?
Polska polityka zagraniczna uznaje zasadę parytetu, czyli równoprawnego traktowania mniejszości narodowych, jeżeli są to grupy etniczne i za granicami nie ma większości, to wówczas jakby nie dostrzega się ich istnienia. Nie jest to wtedy sprawa polityki międzynarodowej, ani też sprawa polityki kulturalnej państwa. Skoro zagadnienia mniejszości narodowych przeniesiono z Ministerstwa Spraw Wewnętrznych do Ministerstwa Kultury i Sztuki, to grupy etniczne jakby rozpłynęły się. Można powiedzieć, że gdyby była jakakolwiek polityka, polityka kulturalna wobec grup etnicznych istniejących w Polsce, to wzrost liczebny mniejszości narodowych w Polsce byłby mniejszy.
W związku ztym, że grupy etniczne, Mazurzy czy Ślązacy, na żadną pomoc nie mogą liczyć w artykulacji własnej tradycji, dążeń, celów, więc skłaniają się kumniejszości niemieckiej, co gwarantuje pomoczarównoze strony niemieckiej, jak ize strony Ministerstwa Kultury i Sztuki Rzeczypospolitej. Coza tym idzie? Ano kwestionuje się odrębność istnienia Mazurów pruskich, przez wiele wieków żyjących i mówiących po polsku na ziemi pruskiej. Społeczność mazurska posiadała stopień organizacji gminnej, posiadała świadomość grupy, nie znana jej była świadomość narodowa, jeżeli tego się nie dostrzega, to właściwie kwestionuje się jej istnienie. Mamy obecnie zbliżenie na płaszczyźnie Polacy -- Niemcy i w związku z tym, że dotychczas kwestionowano, na przykład na Warmii i Mazurach, obecność kultury niemieckiej, to teraz wyszukuje się to, co przemilczano.
Nadaje się wyższą rangę tym sprawom, które mają częstokroć wartość, powiedzmy, średnią. A jednocześnie wszystko to, co wiązało się zżyciem grup etnicznych, schodzi na plan tak daleki, że niewidoczny.
Dopóty, dopóki społeczność tutaj żyjąca, zwłaszcza młode pokolenie, nie przejmie niczego z wieloimiennej tradycji, to będzie to życie dniem dzisiejszym, tymczasowe. Dla każdej społeczności ważne powinny być tradycje domowe, ale i tradycje sąsiadów. Na Mazurach i Warmii żyjemy cały czasu w pewnym zbiorowisku, które nie jest jeszcze społecznością, bo społeczność to jest więź między ludźmi, to jest znajomość tego, co swojskie, ale i tego, co obce. Po latach stanu wojennego przedłuża się okres gnicia, rozpadu więzi, co socjologowie uczenie nazywają anomią, tym bardziej że nowa sytuacja zwraca uwagę na potrzeby bytowe, potrzeby materialne, a to są potrzeby indywidualne, a nie zbiorowe.
Potrzeba usensowienia życia, poszukania swego miejsca, dostrzeżenia innych obok nas, może nastąpić dopiero później, ale może też nigdy nie nastąpić.
Czyli, że została odrzucona ta kultura, którą tu zastano, ale na miejsce odrzuconej kultury nie powstała żadna inna, nowa.
Tak. Mało tego, nie ma potrzeby tworzenia środowisk opiniotwórczych, gdzie ludzie o różnych tradycjach, z różnych grup etnicznych czy narodowych, mogliby spierać się, prowadzić polemiki, dialog. Dziś nie ma w Olsztynie żadnego pisma, wydawnictwa. Wspólnota Kulturowa "Borussia" bardziej zwrócona jest ku historii. Ostatnie półwiecze nie zostało przewartościowane, nie ma rachunku krzywd, nie ma nawet próby spojrzenia na to, co zniszczono, co da się ocalić, co jest godne upowszechnienia. Nie ma jakiejkolwiek wizji życia w tym regionie. Sytuacja taka nie sprzyja powstaniu społeczeństwa otwartego. Niedawno zmarły filozof, Karl Popper, w dziele "Społeczeństwo otwarte i jego wrogowie", dowodzi, że wrogiem społeczeństwa otwartego jest wszystko to, co przeszkadza człowiekowi być człowiekiem, a więc brak własnej tożsamości. A tutaj istniały, i istnieją nadal, takie warunki, że kiedy mówimy o Mazurach czy Warmiakach, to tak jak byśmy mówili o sprawach egzotycznych, nas nie dotyczących. Ludzie nie mogą odnaleźć się we własnych sprawach, a co dopiero w sprawach drugiego człowieka.
W 1980 roku historyk Wojciech Wrzesiński przeprowadzał badania potocznej świadomości wśród inteligencji województwa olsztyńskiego. Świadomość o Mazurach jest bardzo miałka, o wiele niższa niż w 1956 roku. Ankietę przeprowadzano wśród nauczycieli, dziennikarzy, ludzi wykształconych, co mówić więc o tej społeczności, która zajęta jest przeżyciem
z dnia na dzień, bo przecież jest to region biedny.
Od czasów Ptolomeusza żyli tutaj przez kilkanaście wieków Prusowie. Ostatnim ich świadectwem piśmiennictwa był katechizm, napisany przez Abravilla, a wydany w Królewcu w 1561 roku, z modlitwą "Ojcze nasz", dekalogiem, fragmentami Starego Testamentu. Na Mazurach, na Warmii wiele nazw geograficznych -- nazw miejscowości, jezior, rzek to są
nazwy pruskie. Tej świadomości, że to była ziemia pruska, nie ma. Teraz nie ma świadomości, że tu żyli Mazurzy, Warmiacy. Podzielili oni los Prusów. Właściwie tylko krótko po roku 1956 istniało zainteresowanie Mazurami, były jakieś dyskusje.
To, co dotychczas napisano o Mazurach, nie jest złe, ale badano metodą papierka lakmusowego, jak się zabarwia polskość na Mazurach, czy na Warmii -- i to był jedyny pretekst do pisania, a potem przestano o tym pisać, bo zabrzmi to śmiesznie, ale Mazurzy, a później Warmiacy "nie sprawdzili się".
Co dzisiaj, w 1995 roku, znaczy być Mazurem?
To nic nie znaczy. W świadomości potocznej słowo to nikogo już nie określa. Czyli jest to skazanie się na istnienie symboliczne.
Na Mazurach mówiono: "przyńdzie ktoś, pozie nama coś". To była ciekawość świata, że ktoś przyjdzie i opowie o swoim świecie. U nas nie ma jeszcze ani tej ciekawości, ani cierpliwości, żeby wysłuchać innych.
Rozmawiał: Dariusz Jarosiński
***
Źródło: Rzeczpospolita, 17 czerwca 1995 r. (Plus-Minus)
Wywiad zamieszczony dzięki uprzejmości: Warnija - pogodowam po naszamu
KOLEGIUM SĘDZIÓW
POLSKIEGO ZWIĄZKU SZACHOWEGO
00-454 WARSZAWA, ul. Czerniakowska 126a
Telefon: (0-22) 841 41 92 Fax/tel: (0-22) 841 94 60
e-mail: http://www.pzszach.org.pl
Warszawa, 8 listopada 2006 r.
KONFERENCJA – SPRAWOZDANIE – BIULETYN
XXII Ogólnopolska Konferencja
Sędziów Szachowych
Licheń, 25–26 listopada 2006 roku
1. Organizator
Kolegium Sędziów Wielkopolskiego Związku Szachowego na zlecenie Kolegium Sędziów PZSzach.
FA Waldemar Kopydłowski
Przewodniczący Kolegium Sędziów WZSzach
Tel. kom: 0695-741-432, dom: (065) 520-41-09
e-mail: kolegium@wzszach.poznan.pl
2. Terminarz
- 25 XI 2006 – przyjazdy przed południem
- 25 XI 2006 – zebranie Kolegium Sędziów o godz. 10.00
- 25 XI 2006 – obrady godz. 14.00 - 20.00 ( z przerwą)
- 26 XI 2006 – obrady godz. 09.00 - 13.00
3. Miejsce obrad, zakwaterowania i wyżywienia:
Dom Noclegowo-Pielgrzymkowy „ANNA”
Alina i Mirosław Kołodziejczakowie
ul. Wesoła 20, 62-563 Licheń Stary
tel./fax: (063) 270 75 17, kom: 0505 314 724
e-mail: noclegi@pielgrzymki.biz
www.pielgrzymki.biz
Dojazdy ze stacji kolejowej KONIN
Autobusy: w kierunku Licheń - Ślesin
odjazdy z Konina:
godz. 8.20 jedzie dodatkowo w soboty i niedziele
godz. 10.30 od poniedziałku do piątku
godz. 13.50 tylko w soboty i niedziele
godz. 14.00 od poniedziałku do piątku
godz. 15.15 od poniedziałku do piątku
drugie połączenie
w kierunku Lichenia - odjazdy z Konina
godz. 6.25 wszystkie dni z sobotą i niedzielą włącznie
godz. 7.50 wszystkie dni z sobotą i niedzielą włącznie
godz. 10.50 wszystkie dni z sobotą i niedzielą włącznie
godz. 13.10 wszystkie dni z sobotą i niedzielą włącznie
godz. 17.20 wszystkie dni z sobotą i niedzielą włącznie
godz. 20.15 wszystkie dni z sobotą i niedzielą włącznie
trzecie połączenie
kierunek Ślesin - Licheń odjazdy z Konina
godz. 6.15 autobus szkolny od poniedziałku do
piątku zabiera wszystkich
godz. 7.00 autobus szkolny
godz. 8.40 autobus szkolny
godz. 10.10 od poniedziałku do piątku
godz. 14.35 wszystkie dni z sobotą i niedzielą włącznie
godz. 15.10 od poniedziałku do piątku
Dojście do autobusu
Z dworca PKP Konin jest ok. 20 m. Wychodząc z tunelu skręcamy w prawą stronę, przechodzimy 20 metrów, w kierunku wieży ciśnień. Wszystkie autobusy w kierunku Lichenia odchodzą z przystanków PKS nr 5 i 6.
Przystanek prywatnego autobusu znajduje się po prze-ciwnej stronie przystanku nr 6 PKS-u (przystanek MZK). Cena biletu wynosi około 5 zł.
Za zakwaterowanie odpowiedzialna jest z ramienia
Wielkopolskiego Związku Szachowego
p. Barbara Ryszkiewicz (z Konina),
tel. dom: (063) 242-56-57 oraz kom: 0606-992-512
e-mail: Basia_no1@interia.pl
Koszty zakwaterowania i wyżywienia 40-45 zł za dobę od osoby – płatne gotówką w dniu przyjazdu. Pokwitowania - rachunki wydaje p. Ryszkiewicz.
4. Program i tematyka obrad
XXII Ogólnopolskiej Konferencji Sędziów
1. Wybór prowadzącego obrady i protokolantów.
2. Zatwierdzenie porządku obrad.
3. Powołanie komisji: mandatowej, skrutacyjnej oraz u-chwał i wniosków.
4. Prezentacja działalności Kolegium Sędziów Wielkopol-skiego Związku Szachowego.
5. Sprawozdanie z działalności Kolegium PZSzach i z re-alizacji uchwał i wniosków Ogólnopolskiej Konferencji Sędziów w Krakowie 2005 roku.
6. Dyskusja nad sprawozdaniem.
7. Sprawozdanie komisji mandatowej.
8. Zatwierdzenie nowego Statutu Sędziego Szachowego.
Korekty Regulaminu Działania Kolegium Sędziów i
Ramowego Regulaminu Działania Kolegium Sędziów WZSzach.
9. Część szkoleniowa, w tym:
- Zmiany w przepisach gry FIDE (m.in. nastawianie zegarów, zapisanie wyniku, gdy zadzwoni telefon),
- Kongres FIDE 2006 – nowości i informacje dla sę-dziów szachowych oraz sprawy sędziowskie
- Rola sędziego głównego i jego obowiązki,
- Programy kojarzeń i Centralny Rejestr PZSzach,
- Kontrola korzystania z niedozwolonej pomocy kom-putera.
- Zagadnienia różne, jak programy kojarzeń, centralny rejestr, sprawozdawczość, tworzenie biuletynu turnie-jowego.
10. Sprawozdanie komisji uchwał i wniosków
11. Podjęcie uchwał
12. Zakończenie Konferencji
5. Uczestnictwo w Konferencji - prawa delegatów
W Konferencji, na prawach delegatów, mogą uczestni-czyć wszyscy sędziowie klas: pierwszej, państwowej, FIDE i międzynarodowej FIDE, pod warunkiem posiada-nia licencji sędziowskiej klasy centralnej oraz uregulo-wania opłaty sędziowskiej za rok 2006.
SPRAWOZDANIE
z działalności KOLEGIUM SĘDZIÓW PZSZACH
w okresie od 13 XI 2005 do 25 XI 2006 roku
1. Forma pracy Kolegium
Kolegium Sędziów PZSzach pracowało w składzie: przewod-niczący IA Andrzej Filipowicz, członkowie: IA Zenon Chojnic-ki, Adam Curyło, FA Andrzej Irlik, FA Bogdan Obrochta, IA Zygmunt Ryll i IA Witalis Sapis,
Ustalenia były podejmowane przede wszystkim w drodze konsultacji telefonicznej oraz elektronicznej, a decyzje drogą elektronicznego głosowania.
2. Zakres działania członków Kolegium:
- zatwierdzanie arbitrów
IA Andrzej Filipowicz i IA Andrzej Irlik,
- aktywność sędziów, sprawozdania sędziowskie
IA Zenon Chojnicki publikuje listy aktywności sędziów
w Komunikatach Komisji Ewidencji, Klasyfikacji i Rankingu,
- skargi, protesty
FA Bogdan Obrochta i NA Adam Curyło
- interpretacja przepisów
IA Andrzej Filipowicz i IA Zygmunt Ryll,
- programy kojarzenia par
NA Adam Curyło
- zmiany w przepisach sędziowskich,
państwowych i resortowych
FA Bogdan Obrochta.
IA Witalis Sapis
- Konferencje i kursy sędziowskie
IA Zygmunt Ryll i FA Andrzej Irlik
- biuletyny informacyjne
IA Andrzej Filipowicz
3. Wnioski do FIDE o przyznania sędziowskich tytułów
Kolegium wystąpiło o tytuły Arbitra Klasy Międzynarodowej FIDE dla Witalisa Sapisa i Andrzeja Irlika - tytuły zostały na-dane w 2006 roku. Gratulacje!
Złożono wnioski na tytuły Arbitra FIDE dla Piotra Janika i Mar-cina Janika, którzy otrzymali je w 2006 roku. Gratulujemy!
Kolegium wystąpiło w 2006 roku o tytuł Arbitra Klasy Mię-dzynarodowej FIDE dla Rafała Siwika oraz tytuły arbitrów FIDE dla Aleksandra Kusiny i Jana Świebockiego.
4. Spraw Rusłana Antoniewskiego
Kolegium Sędziów na posiedzeniu w Krakowie w listopadzie 2005 roku rozpatrywało sprawę przyznania polskich uprawnień sędziowskich Ukraińcowi Rusłanowi Antoniewskiemu (UKA „Ca-issa” DK „Łowicka” ul. Łowicka 21, 02-502 Warszawa)
Kolegium zapoznało się z następującymi dokumentami:
dyplom Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uni-wersytetu Warszawskiego, świadectwo ukończenia Studium Pedagogicznego Uniwersytetu Warszawskiego, potwierdzenie wypełnienia I kategorii szachowej na Ukrainie, kserokopia dokumentu tożsamości i świadectwo ukończenia Wydziału Szachów Żytomirskiej Dziecięcej Szkoły Szachowej z tytułem instruktora i sędziego szachowego.
Kolegium nie otrzymało żadnych informacji odnośnie sędzio-wanych przez R. Antoniewskiego turniejów klasy FIDE, tj. z normami na tytuły międzynarodowe, a także w zakresie umiejętności posługiwania się programami kojarzenia par, znajomości nowych przepisów FIDE, które uległy kilkakrot-nym zmianom od 1992 roku, a także w sprawie znajomości nowej sprawozdawczości do FIDE.
Kolegium stwierdziło, że dokumenty nie są wystarczające do przyznania Rusłanowi Antoniewskiemu kategorii sędziego klasy I lub sędziego klasy państwowej. W odpowiedzi do p. Antoniewskiego zaznaczono, że w Polsce są dość surowe kry-teria nadania klas sędziowskich i obok ukończenia kursów trzeba przejść testy egzaminacyjne.
Natomiast Kolegium było zdania, że Mazowiecki Związek Szachowy może przyznać Rusłanowi Antoniewskiemu okrę-gową kategorię sędziowską, a następnie może on przystąpić do zdania egzaminów (bez żadnych opłat) na wyższą klasę sędziowską, które z reguły są organizowane wraz kursem na pierwszą i państwową klasę sędziowską raz do roku.
5. Protest Adama Ryszkiewicza, dotyczący eliminacyj-nych rozrywek Makroregionalnych do finału MP ju-niorów do lat 18.
Opis sytuacji:
Adam Ryszkiewicz zakwestionował zmianę wyniku swojej partii barażowej z Adamem Chilkiewiczem, która nastąpiła w wyniku decyzji sędziów Eliminacji MP (Grupa C17) - IA Tade-usza Popławskiego oraz NA Marka Łobejko. Zamiana zwycię-stwa na porażkę pozbawiła go prawa udziału w finale MP junio-rów do lat 18.
Adam Ryszkiewicz napisał
Graliśmy w grupie C17 dogrywkę (3 uczestników) każdy z każ-dym po dwie szybkie partie (P-15’). O kolejności decydowała ostatnia partia, którą grałem z Markiem Chilkiewiczem. Przed nią sytuacja wyglądała następująco: Rant 2 p. Chilkiewicz i ja po 1,5 p.
Ostatnią partię dogrywki grałem w bardzo dużym stresie, 30-40 min. przed odjazdem pociągu. Na 5 minut przed jej końcem podeszła do stolika opiekunka naszej grupy, rodzic nie grający w szachy i powiedziała bym poddał partię, bo musimy już jechać. Wynikało to z faktu, że ostatni pociąg, którym mo-gliśmy dojechać z Lublina do Suwałk wkrótce odjeżdżał.
Grę kontynuowałem i wygrałem. Po zakończeniu partii, p. Klimaszewska z Białegostoku, trener M. Chilkiewicza, złożyła protest do sędziów i na podstawie tego protestu, sędziowie zmienili wynik na moją przegraną. Miałem czas tylko, na prośbę organizatora, na napisanie protestu, że nie akceptuję decyzji zmieniającej wynik i odjechaliśmy taksówkami na dworzec.
Wyjaśnienie Sędziów eliminacji makroregionalnych
Sędzia asystent IA Tadeusz Popławski:
Do Adama Ryszkiewicza na jego ruchu podeszła jego opie-kunka i nawiązała z nim rozmowę, podbiegłem i wyprosiłem opiekunkę od stołu, mówiąc, że nie wolno rozmawiać z gra-jącym, bo grozi mu przegrana.
Dodaję, że przed zajściem, opiekunka Ryszkiewicza spytała sędziego głównego, czy może porozmawiać z zawodnikiem? Sędzia główny odmówił, zaznaczając, że to grozi przegraną. Pomimo dwóch ostrzeżeń podbiegła do zawodnika i nawiąza-ła z nim rozmowę. Mogła zwrócić się w tej sprawie do sę-dziego asystenta, ale tego nie zrobiła.
Powstała sprzeczka pomiędzy opiekunką Chilkiewicza i opie-kunką Ryszkiewicza, więc poprosiłem obie Panie o przejście do drugiego pomieszczenia. Podczas dyskusji nad zajściem, w obecności sędziego głównego, z sali wyszedł Adam Ryszkiewicz i powiedział, że partię wygrał. Wyszedł też Marek Chilkiewicz i oświadczył, że nie mógł grać, bo zdenerwował się całym zaj-ściem.
W tej sytuacji uznałem rozmowę w czasie partii za podpo-wiedź wpisałem wynik 1-0 dla Chilkiewicza, a Ryszkiewiczowi powiedziałem, że może odwołać się od tej decyzji do sędzie-go głównego. Ryszkiewicz napisał, że nie zgadza się z moją decyzją i oddał protest sędziemu głównemu. Sędzia główny. M. Łobejko podtrzymał decyzję asystenta T. Popławskiego.
Sędzia główny NA Marek Łobejko
Po zakończeniu partii M. Chilkiewicz nie poddał partii, lecz domagał się od sędziego asystenta wygranej partii, ponieważ Ryszkiewicz kontaktował się w czasie partii ze swoją opie-kunką, co przeszkadzało mu w prowadzeniu gry.
W czasie partii opiekunka i zawodnik zostali ostrzeżeni, że wszelkie rozmowy podczas partii zostaną ukarane poprzez przyznanie wygranej przeciwnikowi.
Opiekunka Adama Ryszkiewicza, przed rozpoczęciem rozmowy ze swoim zawodnikiem, zadała mi pytanie czy może z nim po-rozmawiać. Została poinformowana, że nie wyrażam zgody i o konsekwencjach rozmowy z zawodnikiem w czasie rozgrywania przez niego partii tj. przyznania wygranej przeciwnikowi.
W czasie trwania partii M. Chilkiewicz, wprawdzie bez za-trzymywania zegara, zgłaszał sędziemu asystentowi, że kon-taktowanie się przeciwnika z opiekunką przeszkadza mu w kontynuowaniu gry.
Sprawozdanie sędziego głównego Rafała Łobejko z Eliminacji MP nadesłane do Przewodniczącego Komisji Ewidencji, Klasyfikacji i Rankingu, p. 13. Lista prote-stów i wniosków dyscyplinarnych (wyciąg)
W partii dogrywki Marek Chilkiewicz – Adam Ryszkiewicz sę-dzia asystent Tadeusz Popławski zadecydował o przyznaniu punktu Markowi Chilkiewiczowi na skutek prowadzenia roz-mów przez Adama Ryszkiewicza z opiekunką w czasie trwa-nia partii.
Po odwołaniu się od jego decyzji przez Adama Ryszkiewicza o treści „nie zgadzam się z wynikiem” przeprowadziłem roz-mowy z sędzią asystentem, zawodnikami, ich opiekunkami, oraz osobami będącymi na sali gry w chwili zajścia. Ponieważ fakt rozmowy opiekunki z zawodnikiem w czasie trwania par-tii potwierdził się, utrzymałem w mocy decyzję sędziego asy-stenta Tadeusza Popławskiego.
DECYZJA
Kolegium Sędziów Polskiego Związku Szachowego
w sprawie protestu kol. Adama Ryszkiewicza
z UMKS „Jaćwież",
Dotyczy:
Odwołania kol. Adama Ryszkiewicza z UMKS „Jaćwież" od decyzji sędziów w jego partii barażowej z M. Chilkiewiczem, granej w eliminacjach makroregionu podlasko - lubelskiego juniorów do finału Mistrzostw Polski Juniorów do lat 12,16 i 18, do lat 14 w ramach Ogólnopolskiej Olimpiady Młodzieży w Lublinie, w dniach 15-20 września 2006 roku.
Kolegium Sędziów Polskiego Związku Szachowego, w zasadzie jednogłośnie +6 -0 =1 (jeden z członków Kole-gium chciał otrzymać jeszcze dodatkowe informacje), uznało zasadność protestu złożonego przez Adama Ryszkiewi-cza po zakończeniu partii barażowej i postanowiło:
1) utrzymać wynik partii, uzyskany przy szachownicy w ostatniej rundzie barażu,
tj. Marek Chilkiewicz - Adam Ryszkiewicz 0-1,
co w konsekwencji zmienia końcowy stan tabeli turniejo-wej barażu ww. eliminacji do MP-18, która teraz prezen-tuje się następująco:
1. I RYSZKIEWICZ, Adam 1850 1850 2,5
2. II CHILKIEWICZ, Marek 0 1800 1.5
3. II+ RANT, Marcin 1861 1861 2.0
2) zwrócić się do Przewodniczącego Komisji Młodzieżowej PZSzach Andrzeja Modzelana oraz do Wiceprezesa PZ-Szach Piotra Zielińskiego o dokonanie stosownych zmian w ostatecznych rezultatach turnieju oraz w składzie uczestników finału MP do lat 18, wynikających z podjętej decyzji.
Uzasadnienie - Opinia Kolegium Sędziów PZSzach
1. Zmiana wyniku partii jest największą karą, jaka może spotkać zawodnika występującego w turnieju i powinna być nakładana w szczególnych przypadkach, kiedy wina zawodnika jest jednoznaczna, a jego przewinienie w de-cydujący sposób wpłynęło na przebieg rozgrywki lub przekroczył przepisy, które pociągają za sobą tak daleko idące konsekwencje.
2. Sędzia podejmując decyzję o przegraniu partii przez za-wodnika lub o zmianie wyniku partii powinien nakładać taką karę w ostateczności, kiedy inne kary sprecyzowane w ar-tykule 13.4 Przepisów Gry FIDE zostały wyczerpane, m.in. formalne ostrzeżenie i zwiększenie przeciwnikowi czasu do namysłu, które najbardziej pasowały do zaistniałej sy-tuacji.
Przeciwnik nie zatrzymał zegara, złożył jedynie ustną na-miastkę protestu, a sędzia nie dał upomnienia zawodnikowi, a ponadto nie był też obecny przy zakończeniu partii, co wynika z jego opisu zaistniałej sytuacji.
3. Sędzia ma obowiązek przebywania przez cały czas przy partii barażowej, z uwagi na istotne znaczenie takiej par-tii i z uwagi na konieczność reklamowania ewentualnego opadnięcie chorągiewki, bowiem baraż jest kontynuacją zasadniczego turnieju, a nie oddzielnym turniejem sza-chów szybkich! Na dobitek Arbiter, w zasadzie, powinien prowadzić zapis takiej partii, aby dać możliwość obu za-wodnikom reklamacji, np. trzykrotnego pojawienia się tej samej pozycji. Z wyjaśnień otrzymanych od obu Arbitrów wynika, że nic takiego nie miało miejsca. Jest to istotne uchybienie.
4. W szczególnych przypadkach, a taki miał miejsce w tej partii (opiekunka znalazła się w dramatycznej sytuacji, bowiem obawiała się, że cała ekipa nie zdąży na ostatni pociąg, co powodowało dla niej i całej ekipy określone kłopoty, nie mówiąc o możliwych dodatkowych kosztach), Arbiter powinien korzystać z „Wprowadzenia” do Przepi-sów FIDE, w którym Sędzia jest zobowiązany „do znale-zienia rozwiązania uwzględniającego specyficzne okoliczności i zgodnego z zasadami sprawiedliwości i logiki”. Trudno zakładać, że ta kobieta była w stanie podpowiedzieć jakikolwiek ruch, więc jedynie mogła prze-szkodzić swojemu podopiecznemu (nakazując poddanie partii), a przy okazji przeszkodzić jego rywalowi w kon-centracji nad partią. Nie zachodził więc przypadek korzy-stania z porady lub źródła informacji i uznanie interwencji opiekunki za taki przypadek jest bezzasadne.
5. Trudno karać zawodnika tak surowo za taki występek osób trzecich, nawet gdy należą do tej samej ekipy.
6. Protest Marka Chilkiewicza po zakończeniu partii (nikt nie kwestionuje, że partia zakończyła się) jest spóźniony.
7. Marek Chilkiewicz mógł zatrzymać zegar w chwili rozmo-wy opiekunki z Ryszkiewiczem i złożyć oficjalną reklama-cję sędziemu, ale tego nie uczynił. Sędzia mógł udzielić upomnienia Ryszkiewiczowi i ewentualnie zwiększyć ilość czasu do namysłu na zegarze Chilkiewicza.
8. Reasumując, Kolegium Sędziów doszło do wniosku, że kara była zbyt wysoka i nieadekwatna w stosunku do przewinienia, uznało protest Adama Ryszkiewicza i przy-wróciło wynik partii uzyskany w grze.
5. Kurs sędziowski
Kurs Sędziowski o na I klasę i klasę państwową zaplanowano w Licheniu, w dniach 21-25 listopada 2006.
6. Nowe Przepisy Gry FIDE
Na Kongresie FIDE w Turynie w 2006 roku dokonano noweli-zacji „Przepisów Turniejowych FIDE” oraz wprowadzono pewne korekty w obliczeniach rankingowych. Nowe przepisy obowiązują od 1 lipca 2006 roku.
Znowelizowane przepisy zostały przetłumaczone w czerwcu 2006 roku przez Andrzeja Filipowicza i zamieszczone na stronie Internetowej PZSzach www.pzszach.org.pl, w formie umożliwiającej pobranie pliku lub wydrukowanie i zrobienie własnej wkładki do Kodeksu Szachowego z 2002 roku (ana-logiczny format i umożliwiający wymianę nieaktualnych roz-działów).
Obecnie na stronie internetowej znajdują się przepisy gry FIDE, przepisy turniejowe, rankingowe i nadawania tytułów międzynarodowych. W stopce na każdej strony znajduje się miesiąc i rok, w których dokonano tłumaczenia aktualnych przepisów.
BIULETYN NR 1/2006
PROTOKÓŁ
XXI Ogólnopolskiej Konferencji Sędziów Szachowych
Kraków (hotel „OPTIMA”), 12-13 XI 2005 roku.
Protokołował i opracował Ryszard Ewert
1. Obrady otworzył Przewodniczący Kolegium Sędziów PZ-Szach dr Andrzej Filipowicz, który powitał przybyłych na konferencję prezesa PZSzach Janusza Wodę, prezesa MZSzach Jana Kusinę (pełniącego obowiązki gospodarza XXI Konferencji), przewodniczącego Małopolskiego Kole-gium Sędziów Andrzeja Irlika i wszystkich, licznie zgro-madzonych arbitrów.
2. Prezes Janusz Woda również powitał obecnych sędziów i poinformował o najbliższych wydarzeniach w PZSzach - spotkaniu Prezesów WZSzach z Prezydium PZSzach (25.XI.2005 r.) i na Walny Zjazd Sprawozdawczy PZ-Szach w Warszawie 26 listopada 2005 roku i zaprosił sę-dziów, którzy pełnią funkcję prezesów lub są delegatami klubów.
3. Andrzej Filipowicz przedstawił proponowany program konferencji:
1. Wybór prowadzącego obrady i protokolantów.
2. Zatwierdzenie porządku obrad.
3. Powołanie Komisji: mandatowej, skrutacyjnej oraz uchwał i wniosków.
4. Prezentacja działalności Kolegium Sędziów Małopol-skiego Związku Szachowego.
5. Sprawozdanie z działalności Kolegium Sędziów PZSzach.
6. Dyskusja nad sprawozdaniem.
7. Sprawozdanie Komisji Mandatowej.
8. Część szkoleniowa w tym:
- zmiany w przepisach gry FIDE, zmiany w sprawoz-dawczości.
- Kongres FIDE 2005; nowości i informacje dla sę-dziów szachowych.
9. Sprawozdanie komisji uchwał i wniosków.
10. Podjęcie uchwał.
11. Zakończenie Konferencji.
Następnie Andrzej Filipowicz, pod nieobecność chorego Zyg-munta Rylla, zaproponował na Przewodniczącego Konferen-cji członka Kolegium Sędziów Bogdana Obrochtę. Kandyda-tura została przyjęta +33 głosy =1 -0.
Przyjęto też w drodze głosowania zaproponowane kandyda-tury Piotra Janika i Ryszarda Ewerta do Komisji Mandatowej i na protokolantów Konferencji.
4. Przewodniczący obrad Bogdan Obrochta po odczyta-niu i uzgodnieniu porządku obrad, poddał przedstawioną propozycję pod głosowanie. Wynik +33 =1 -0
Do Komisji Skrutacyjnej zaproponowano Michała Wejsiga i To-masza Ptaszyńskiego, których wybrano głosami +33 =1 -0.
Konferencja przyjęła kandydatury Rafała Siwika i Adama Cu-ryło do Komisji Uchwał i Wniosków, głosami +33 =3 -0.
5. Andrzej Irlik, przewodniczący Kolegium Sędziów MZSzach w Krakowie zaprezentował działalność miej-scowego Kolegium sędziów, które działa w składzie:
przewodniczący - Andrzej Irlik
zastępca przewodniczącego - Ryszard Ewert
członkowie - Jerzy Krupiński, Piotr Janik i Stanisław Cichorz
Aktualnie aktywnych jest - 25 sędziów, w tym z klasą sę-dziowską IA -1; klasą sędziowską FIDE - 1 i kilkunastu z kla-sa państwową. W 2003 r. Stanisław Cichorz, Piotr Janik, a w 2004 r. Jan Kusina, Aleksander Kusina i Mariusz Stanaszek uzyskali klasę państwową.
Tytuły zasłużonego sędziego przyznane zostały w 2004 roku Ryszardowi Serwie, Zbigniewowi Szewczykowi i Wiesławowi Kasperkowi. Dwóch członków Kolegium Sędziów MZSZach - Zygmunt Ryll i Andrzej Irlik pracuje w składzie Kolegium Sę-dziów PZSzach. Kolegium MZSzach przeprowadza seminaria szkoleniowe dla sędziów szachowych. W 2005 roku w Gim-nazjum w Niepołomicach seminaria prowadzili: IA Jacek Ma-tlaka, kolejne Piotr Janik, Adam Curyło i Jan Świebocki.
Stanisław Cichorz prowadzi klasyfikację aktywności sędziów (wg opracowania Mariana Bocheńskiego), a oceny są publi-kowane na internetowej stronie MZSzach dwa razy w roku 15 stycznia i 15 lipca.
Dla kandydatów na sędziów klas okręgowych opracowane zostały testy zawierające cztery zestawy pytań po 10 zadań, a w części praktycznej egzaminu związanej z kojarzeniami systemem szwajcarskim rolę eksperta pełni Jan Świebocki. Dobrze układa się współpraca Kolegium z Zarządem MZ-Szach i Przewodniczącym Komisji Ewidencji i Klasyfikacji PZ-Szach Kol. Zenonem Chojnickim.
6. W imieniu Kolegium Sędziów PZSzach sprawozda-nie za okres działalności od 14 listopada 2004r do 10 listopada 2005 przedstawił Andrzej Filipowicz.
W skład Kolegium Sędziów, w wyniku wyborów w 2004 r., obok przewodniczącego IA Andrzeja Filipowicza, wchodzili: IA Zygmunt Ryll, NA Adam Curyło, FA Bogdan Obrochta, IA Zenon Chojnicki, FA Andrzej Irlik i IA Janusz Woda. Po wybo-rze na prezesa PZSzach (w listopadzie 2004 r.), Janusz Wo-da zrezygnował z członkostwa w Kolegium i na to miejsce został zaproszony przedstawiciel województw północnych FA Witalis Sapis.
Podczas Kongresu FIDE w Dreźnie 2005 r. wnioski na tytuł Arbitra FIDE dla Franciszka A. Jankowskiego, Waldemara Kopydłowskiego i Bogdana Obrochty zostały rozpatrzone po-zytywnie. Również analogiczne wnioski dla Pawła Suwarskie-go i Rafała Siwika FIDE rozpatrzyło pozytywnie i tytuły FA zostały nadane.
Kolegium z uwagi na brak kandydatów (zaledwie dwa zgło-szenia) nie zorganizowało w 2005 roku kursu dla sędziów szachowych klas centralnych.
Sprawozdanie przewodniczącego Kolegium stanowi załącznik do Biuletynu Informacyjnego PZSzach nr 1/2005 i jest do-stępne na stronie internetowej PZSzach.
Uczestnicy Konferencji mieli możliwość zaopatrzenia się w wkładkę (10,-zł; do nabycia również w PZSzach) uzupełnia-jącą do Kodeksu Szachowego z przepisami gry zatwierdzo-nymi na 75 Kongresie FIDE w Calvii na Majorce w paździer-niku 2004 r. Wkładka zawiera Przepisy Gry FIDE, dotyczące gry bezpośredniej, zasad przyznawania tytułów międzynaro-dowych oraz zasady obliczeń rankingowych obowiązujące od 1 lipca 2005r ; a ponadto skorygowania o wcześniejsze nie-ścisłości (z marca 2005 rok).
Istotne zmiany:
1) wprowadzenie zasady zapisywania posunięcia dopiero po jego wykonaniu na szachownicy! (dotychczas stosowano różne praktyki zapisu posunięcia)
2) zakaz bicia króla,
3) zakaz wnoszenia na salę turniejową telefonów komórko-wych i innych elektronicznych urządzeń.
Kolegium Sędziów zrealizowało wszystkie postulaty zawarte w wnioskach z XX Ogólnopolskiej Konferencji Sędziów w Kra-kowie (13-14 listopada 2004 r.).
Polski Związek Szachowy dokonał zakupu Programu Kojarzeń Swiss Manager, którego autorem jest Austriak Heinz Herzog. Koszt programu dla wszystkich polskich sędziów 1000 Euro oraz koszt obsługi po 300 Euro/rocznie.
Wszyscy polscy sędziowie otrzymali możliwość zakupu Pro-gramu za kwotę 50.- zł +10 zł rocznie na koszty obsługi.
Zaletą programu jest dokonywanie obliczeń rankingowych po każdej rundzie, co obecnie wymaga FIDE, a Federacje muszą takie obliczenia zamieszczać w sprawozdaniach turniejo-wych, poczynając od listy rankingowej FIDE 1 lipca 2006, czyli praktycznie od kwietnia 2006 roku.
7. Dyskusja
Jerzy Olszewski poruszył kwestię sformułowań w Kodeksie 2005 roku oraz zwrócił uwagę na konieczność szkolenia mło-dzieży w zakresie przepisów gry.
Zdaniem przewodniczącego obrad, sędziowie w trakcie tur-nieju nie powinni uczyć przepisów.
Zbigniew Czajka zwrócił uwagę na nie nowy, ale stale wzra-stający problem złego zachowania młodych zawodników na turniejach (np. głośnych rozmów) i wnioskował o wprowa-dzenie przepisów dyscyplinujących to zachowanie i ułatwia-jących sędziom utrzymanie porządku i dyscypliny podczas rozgrywania zawodów szachowych.
Andrzej Filipowicz zwrócił uwagę, że występują duże różnice w wieku sędziów i zawodników. Młodzież w naturalny sposób przyswaja sobie współczesną technikę, a starsze pokolenie nie-stety coraz gorzej radzi sobie ze sprawozdawczością i nowym sprzętem elektronicznym, a ponadto nie zawsze jest na bieżą-co ze stale modyfikowanymi przepisami gry. Każdy sędzia po-winien zawsze czytać przepisy przed każdym turniejem.
Franciszek Jankowski zwrócił uwagę na zapisanie wyniku w różnych sytuacjach, gdy zadzwoni telefon. Do celów klasyfika-cyjnych wpisuje się wynik, np. 1-0, tylko, gdy obaj zawodnicy wykonali przynajmniej po jednym posunięciu, w innych przy-padkach należy uznać partie za wygraną walkowerem.
Problemy etyki poruszyło kilku dyskutantów, a mianowicie:
a) tzw. szybkiego arcymistrzowskiego remisu i działań organi-zatorów mających na celu ich eliminowanie z praktyki zawo-dów meczowych i turniejowych zwłaszcza w kontekście np. internetowych transmisji spotkań na pierwszych deskach,
b) tzw. spółdzielni zawodniczych,
c) powtarzających się spóźnień do pojedynczych partii;
d) uderzania w dźwignię zegarów szachowych, szczególnie w niedoczasach.
7. Komisja mandatowa stwierdziła wydanie 34 mandatów uczestnikom uprawnionym do głosowania.
8. Adam Curyło zaprezentował program kojarzenia turnie-jów drużynowych i poinformował o kierunkach udoskona-leń oraz aktualizacji nazwy programu z dotychczasowej SWISSPOL na ChessArbiterPRO.
Adam Curyło zachęcał sędziów do wprowadzania uwag i spo-strzeżeń w celu dopracowania kompletnego oprogramowania programu gwarantującego jego pełną przydatność do po-trzeb krajowych użytkowników i spełniania wszystkich wy-magań PZSzach i FIDE.
9. Zenon Chojnicki omówił błędy w sprawozdaniach sę-dziowskich. Najczęściej spotykane pomyłki to: kody, ran-kingi, daty urodzenia.
Zaprezentował też listę aktywnych sędziów: 1. Alfred Maślanka 42 p.; 2. Witalis Sapis 37 p.; 3. Zenon Chojnicki 29 p.; 4. Bog-dan Obrochta 24 p.; 5. Waldemar Kopydłowski 23 p.; 6. Rafał Siwik 22p. itd.
Zwrócił też uwagę sędziom, aby ze sprawozdań rozgrywek drużynowych eliminowali zawodników, którzy nie rozegrali ani jednej partii. Poddał też pod rozwagę Konferencji kwestię po-dzielenia honorarium sędziowskie na dwie części - jedna część płatna po nadesłaniu prawidłowego sprawozdania.
Tomasz Delega wyraził zdziwienie działaniami PZSzach, wprowadzającymi program Herzoga zamiast promowania programu krajowego tj. opracowania A. Curyło.
Paweł Suwarski wskazał na konieczność przepracowania pol-skiego systemu ewidencji i klasyfikacji, tak aby w bazie znaleźli się wszyscy grający od przedszkolaka do osoby liczącej ponad 90 lat. Inna rzecz, że nie wszyscy będą mogli mieć dostęp do dat urodzenia (ustawa o ochronie danych osobowych).
W drugim dniu obrady odbywały się w obecności 29 uczest-ników - ubyło pięć osób.
10. W części szkoleniowej Andrzej Filipowicz podzielił się wrażeniami i ustaleniami które miały miejsce w 2005 r. podczas Kongresu FIDE w mieście kolejnej Olimpiad tj. Dreźnie. Gospodarzem Kongresu był dr Jordan. Na promocję Olimpiady w Pałacu Zjazdów or-ganizatorom przyznano subwencję około 100 000 Eu-ro. Członkowie polskiej delegacji: poseł Dariusz Lipiń-ski, wiceprezydent Poznania Maciej Frankiewicz, pre-zes Janusz Woda i wiceprezes Andrzej Filipowicz wy-stąpili z promocją kandydatury Poznania do zorgani-zowania Olimpiady w 2010 roku, przedstawiając zna-komity film o Poznaniu i Polsce.
Szansę otrzymania organizacji olimpiady w 2010 roku, na tle kandydujących miast San Luis (Argentyna), Göteborg (Szwecja), Herceg Novi, należy ocenić dobrze.
A. Filipowicz przedstawił także program kursu sędziów na Gibraltarze, który nie odbiega zasadniczo od kursów realizo-wanych przez Kolegium Sędziów. Kurs obejmuje: noweliza-cję Kodeksu, systemy rozgrywek, warunki nadawania tytu-łów szachowych, przepisy rankingowe, przepisy związane z regulaminami turniejowymi (typy rozgrywek miejsce gry, zegary szachowe, systemy tie-breaków), aktywność sędzie-go podczas zawodów.
FIDE zamierza wprowadzić na listach arbitrów informacje dotyczące rodzajów prowadzonych przez poszczególnych sędziów zawodów (rodzaj rankingu sędziów - publikacja ma być dostępna w Internecie.
FIDE wprowadziło konieczność przynajmniej rocznej przerwy między nadaniem tytułów FA i IA i wymaga przedstawienia 4 nowych turniejów sędziowanych w tym okresie.
Zagadnieniom etyki poświęcono wiele czasu. Zwrócono uwa-gę na fikcyjne imprezy np. turniej bohaterów Czarnobyla, w których teoretycznie miał brać udział Piotr Bobras, grający w tym czasie w MP, kupno i sprzedaż punktów w celu wypeł-nienia norm na tytuły, podpisywanie przez sędziów protoko-łów nie rozegranych spotkań ligowych (zawodnicy nie chcieli grać, więc remis 3:3), fałszowanie rezultatów, np. turniej na Węgrzech, występowanie graczy pod innym nazwiskiem, ko-rzystanie z obcej pomocy, czyli rozmaitych form podpowiedzi w czasie rozgrywania partii, wreszcie korzystanie z urządzeń elektronicznych.
Kolejnymi zagadnieniami poruszanymi w części szkoleniowej były kwestie wartościowania punktów i nowe propozycje za-warte w regulaminach, np. liczba rozegranych czy wygra-nych partii czarnym kolorem.
W rozgrywkach drużynowych sposoby kwestie ustalania ko-lejności wg meczowych punktów, czy małych punktów oraz wpływ na klasyfikację końcową wyniku 4-0 lub 6-0 (szcze-gólnie w ostatnich rundach zawodów drużynowych), a także problem zawodniczych spółdzielni „Buchholtzowych”.
Była też poruszana kwestia obowiązku uczestnictwa w Ogól-nopolskiej Konferencji. Sędziowie, którzy nie uczestniczą w Konferencjach przez 3-4 lata tracą kontakt z nowymi uregu-lowaniami; należałoby zastanowić się czy słusznym byłoby wprowadzenie dla takich sędziów egzaminu kontrolnego.
Ograniczenie liczby przedwczesnych remisów (żadna inna dyscyplina sportowa nie ma takiej możliwości) powinno być rozwiązywane specjalnymi przepisami w regulaminach tur-niejowych, gdyż rzutuje to negatywnie na całkowity obraz szachów, jako dyscypliny sportowej.
Kwestia inflacji i deflacji rankingu jest analizowana na bieżąco przez FIDE, ale istnieją poważne przesłanki odnośnie występo-wania tego zjawiska, chociażby w świetle - posiadania rankingu powyżej 2700 przez coraz większą liczbę zawodników. Dolna granica ELO na listach rankingowych od 1 lipca 2006 wynie-sie 1400 p.
Ryszard Więckowski - zwrócił uwagę, że wzrost liczby arcy-mistrzów to proces naturalny wynikający z rozwoju dyscypli-ny. Mianowicie do 60-tych lat XX wieku na świecie było 25 arcymistrzów w tym 20 na terenie ZSRR, obecnie około 900 i to nie powinno nikogo dziwić, podobnie jak wzrost liczby tur-niejów szachowych
W Polsce do 60-lat organizowano jeden czy dwa poważniej-sze turnieje, w których czasem mógł wystąpić mm. czy am. Obecnie mamy w kraju wielu utytułowanych graczy.
Rafał Siwik dopytywał się, czy FIDE ma opracowane jakieś programy obejmujące zmianę sposobu liczenia indywidual-nego rankingu. Wyjaśniono, że Chrystian Krauze umieścił na stronie internetowej FIDE informacje na temat nowego licze-nia rankingu po każdej partii.
Konferencję zakończyło wystąpienie Przewodniczącego Kole-gium Dr Andrzeja Filipowicza, który podziękował uczestni-kom Konferencji za aktywność dyskusjach i życzył kol. sę-dziom aby ich praca przynosiła coraz lepsze efekty. Ponadto podziękował Bogdanowi Obrochcie sprawne przeprowadzenie Konferencji, a prezesowi Małopolskiego ZSzach Janowi Kusi-nie i przewodniczącemu Kolegium Sędziów MZSzach za stworzenie przyjaznej atmosfery i możliwości kolejnego spo-tkania się w gronie sędziów szachowych w Krakowie. Prze-kazał również podziękowania sędziom zaangażowanym w techniczna obsługę konferencji.
SPRAWOZDANIE
KOMISJI UCHWAŁ I WNIOSKÓW
Ogólnopolskiej Konferencji Sędziów w Krakowie 2005.
Komisja Wnioskowa w składzie: Adam Curyło i Rafał Siwik przedstawiła Wnioski i uchwały przyjęte w drodze gło-sowania, zdecydowaną większością głosów
1. Zobowiązuje się przewodniczącego Kolegium Sędziów PZSzach do przekazania w imieniu uczestników XXI Ogólnopolskiej Konferencji Sędziowskiej pozdrowień i życzeń powrotu do zdrowia arbitrom Zygmuntowi Ryllo-wi i Janowi Frankiewiczowi, wielokrotnym uczestnikom Konferencji.
2. Kolegium Sędziów powinno określić maksymalną liczbę stolików jaką może obsługiwać jeden sędzia asystent i przedstawić ją jako zalecenie organizatorom turniejów.
Sprawa odłożona do dalszej dyskusji.
3. Zobowiązuje się wszystkich sędziów do zwiększenia dys-cypliny na salach turniejowych, szczególnie w rozgryw-kach cyklu MP i DMP we wszystkich grupach wiekowych, co ma przejawiać się
• w surowych karach w postaci upomnień oraz uznania partii za przegraną za jakiekolwiek rozmowy zawodni-ków na sali turniejowej, nawet za pojedyncze słowa,
• w bezwzględnym karaniu porażką opuszczenie sali gry przez zawodnika i wejście w trakcie partii do jakiegokol-wiek pomieszczenia nie związanego z normalnym oto-czeniem sali (palarnia, bufet czy WC).
Zalecenia i wytyczne są sukcesywnie wdrażane.
4. Zobowiązuje się wszystkich sędziów klasy państwowej, FIDE i międzynarodowej do uczestniczenia raz na 3 lata w Ogólnopolskich Konferencjach Sędziów, natomiast Sę-dziowie Klasy I raz na 4 lata.
5. W związku z zakupem przez PZSzach programu Swiss Manager, zobowiązuje się Kolegium Sędziów PZSzach do wystąpienia do Zarządu PZSzach o przekazanie tego programu sędziom klas: państwowej, FIDE i międzyna-rodowej FIDE w ramach opłaty licencyjnej, bez dodat-kowych opłat.
6. Zobowiązuje się Kolegium Sędziów, aby za pośrednic-twem Wojewódzkich Związków Szachowych, zaleciło trenerom i instruktorom szachowym naukę przepi-sów gry w trakcie zajęć w kółkach szachowych, klubach MDK i szkołach.
7. Zobowiązuje się Kolegium Sędziów do wprowadzenia zmiany w Statucie Sędziego Szachowego, umożliwiają-cej uzyskanie tytułu sędziego klasy młodzieżowej (16-18 lat), odpowiadającego III klasie sędziowskiej.
8. Sędziowie uczestniczący w XXI Ogólnopolskiej Konferen-cji Sędziów wyrażają uznanie dla kol. Adama Curyło za duży wkład pracy nad tworzeniem i udoskonalaniem programu „ChessArbiter Pro”, usprawniającego prowa-dzenie turnieju przez sędziów szachowych. Uczestnicy wnioskują o jak najszybsze rozpoczęcie procedury auto-ryzacyjnej programu „ChessArbiter Pro” w FIDE.
9. Zobowiązuje się Kolegium Sędziów do wystąpienia do Zarządu PZSzach o zlikwidowanie przymusu wydzielenia pomieszczenia na palarnię przez organizatora turnieju.
10. Zobowiązuje się Kolegium Sędziów do wystąpienia do Zarządu PZSzach o opublikowanie na stronach interne-towych PZSzach całej zawartości Kodeksu Szachowego PZSzach z 2002 roku, wraz ze zmianami z roku 2005. Publikacja powinna być w takiej wersji elektronicznej, aby była możliwość kopiowania tekstu i wstawianie go do dowolnego edytora tekstu.
Realizacja wniosków przez Zarząd PZSzach
Zebranie Zarządu PZSzach 21 I 2006
Wnioski XXI Ogólnopolskiej Konferencji Sędziów w Krakowie z 12.11.2005 r. zreferował Wiceprezes Andrzej Filipowicz.
1. W związku z zakupem przez PZSzach. programu Swiss Ma-nager, zobowiązuje się Kolegium Sędziów PZSzach do wy-stąpienia do Zarządu PZSzach o przekazanie tego programu sędziom klas: państwowej, FIDE i międzynarodowej FIDE w ramach opłaty licencyjnej, bez dodatkowych opłat.
Zarząd wniosek oddalił przy 1 głosie wstrzymującym.
2. Zobowiązuje się Kolegium Sędziów, aby za pośrednictwem Wojewódzkich Związków Szachowych, zaleciło trenerom i instruktorom szachowym naukę przepisów gry w trakcie za-jęć w kółkach szachowych, klubach MDK i szkołach.
Zarząd wniosek przyjął jednogłośnie.
3. Zobowiązuje się Kolegium Sędziów do wprowadzenia zmiany w Statucie Sędziego Szachowego, umożliwiającej uzyskanie tytułu sędziego klasy młodzieżowej (16 – 18 lat), odpowiadającego III klasie sędziowskiej.
Zarząd wniosek przyjął jednogłośnie.
4. Zobowiązuje się Kolegium Sędziów do wystąpienia do Za-rządu PZSzach o zlikwidowanie przymusu wydzielenia pomieszczenia na palarnię przez organizatora turnieju.
Zarząd wniosek przyjął jednogłośnie.
5. Zobowiązuje się Kolegium Sędziów do wystąpienia do Za-rządu PZSzach. o opublikowanie na stronach interneto-wych PZSzach. całej zawartości Kodeksu Szachowego PZSzach. z 2002 roku, wraz ze zmianami z roku 2005. Publikacja powinna być w takiej wersji elektronicznej, aby była możliwość kopiowania tekstu i wstawianie go do do-wolnego edytora tekstu.
Zarząd wniosek przyjął jednogłośnie z zastrzeże-niem wstawienia informacji o zakazie dalszej publi-kacji zamieszczanych materiałów.
Najważniejsze dla sędziów rozdziały Kodeksu zostały opublikowane na witrynie Internetowej PZSzach i są re-gularnie uaktualniane.
Nowy Status Sędziego
w nawiązaniu do Uchwał Konferencji Sędziowskiej - Kraków 2005
Nowa wersja przygotowana w lutym 2006 roku przez
IA Witalisa Sapisa i IA Andrzeja Filipowicza
D.II
STATUS SĘDZIEGO SZACHOWEGO
W POLSKIM ZWIĄZKU SZACHOWYM
Zatwierdzony na Ogólnopolskiej Konferencji Sędziów Szachowych, 25 listopada 2006 roku, w Licheniu oraz na Walnym Zjeździe Delegatów Polskiego Związku Szachowego.
§ 1. Wymagania stawiane sędziom
1.1. Sędziego szachowego winna cechować nieskazitelna po-stawa etyczna, moralna i sportowa. Sędzia szachowy winien postępować rozważnie, z taktem, zachowując obiektywizm i opanowanie.
1.2. Sędzią szachowym może być osoba, która:
a) ma polskie obywatelstwo,
b) ma ukończone 18 lat, z wyjątkiem młodzieżowej klasy sę-dziowskiej, którą można uzyskać mając ukończone 16 lat,
c) ma pełne prawa zawodnika i działacza sportowego,
d) ma przynajmniej II kategorię szachową,
e) zda egzamin sędziowski przed właściwą komisją,
f) uzyska licencję sędziowską,
g) zobowiązuje się wypełniać zadania sędziowskie.
§ 2. Klasy sędziowskie
2.1. Klasy wojewódzkie
a) Sędzia klasy młodzieżowej (M),
b) Sędzia klasy III (III),
c) Sędzia klasy II (II).
2.2. Klasy centralne:
a) Sędzia klasy I (I),
b) Sędzia klasy państwowej (P).
2.3. Klasy międzynarodowe:
a) Arbiter klasy FIDE (FA),
b) Arbiter klasy międzynarodowej FIDE (IA).
§ 3. Tryb nadawania klas sędziowskich
3.1. Wymagania ogólne
3.1.1. Uzyskanie klasy sędziowskiej wymaga zdania egzaminu lub ukończenia odpowiedniego kursu sędziowskiego, połączo-nego z egzaminem.
3.1.2. Przystąpienie do egzaminu na sędziego szachowego wyma-ga spełnienia następujących warunków:
- posiadanie ważnej licencji sędziowskiej (nie dotyczy klasy młodzieżowej i trzeciej)
- wniesienie opłaty zgodnie z Komunikatem organizacyjno-finansowym PZSzach
3.1.3. Klasy sędziowskie są nadawane stopniowo (sędzia klasy III nie może uzyskać klasy I).
3.2. Klasy wojewódzkie
3.2.1. Klasę trzecią i młodzieżową nadają Kolegia Sędziow-skie Wojewódzkich Związków Szachowych w oparciu o wewnętrzny regulamin, pod warunkiem spełnienia przez kandydata wymogów zestawionych w art. 1.
3.2.2. Osoba, która ma 16-18 lat, co najmniej II kat szacho-wą, nie ma na koncie kar dyscyplinarnych (także w szkole) oraz zda egzamin przed właściwą komisją (wymogi jak na III klasę) może uzyskać tylko klasę młodzieżową, odpo-wiadającą klasie trzeciej.
3.2.3. Klasę drugą nadają Kolegia Sędziowskie Wojewódzkich Związków Szachowych w oparciu o wewnętrzny regulamin, pod warunkiem spełnienia przez kandydata na sędziego wymogów zestawionych w art. 1. Kandydat musi ponadto sędziować minimum cztery turnieje jako sędzia rundowy, w tym przynajmniej dwa rozgrywane tempem, umożliwia-jącym wypełnienie norm na kategorie szachowe.
3.3. Klasy centralne
3.3.1. Klasę pierwszą i państwową nadaje wyłącznie Kolegium Sędziów PZSzach, pod warunkiem spełnienia przez kandy-data wymogów zestawionych w art. 1.
3.3.2. Kandydat na sędziego klasy pierwszej musi sędziować mi-nimum cztery turnieje szachowe, w tym przynajmniej dwa turnieje rozgrywane tempem umożliwiającym wypełnienie norm na kategorie szachowe. Jeden z turniejów z normami musi prowadzić jako sędzia główny.
3.3.3. Kandydat na sędziego klasy państwowej musi sędziować mi-nimum sześć turniejów szachowych, w tym przynajmniej trzy turnieje rozgrywane tempem umożliwiającym wypełnie-nie norm na centralne kategorie szachowe. Trzy z wymienio-nych turniejów musi prowadzić jako sędzia główny, przy czym przynajmniej w jednym z nich musi być możliwość wy-pełnienia norm na centralne kategorie szachowe.
3.3.4. Kandydaci na centralne klasy sędziowskie muszą zaliczyć egzamin przed Komisją powołaną przez Kolegium Sędziów PZSzach.
3.4. Klasy międzynarodowe
3.4.1. Klasa FIDE i klasa międzynarodowa FIDE są nadawane sędziom przez Międzynarodową Federację Szachową, w oparciu o regulaminy nadawania tytułów zestawione w „Handbook” FIDE.
3.4.2. Procedura nadawania tytułów międzynarodowych przed-stawia się następująco:
a) Wniosek o tytuł może złożyć sędzia klasy państwowej po-siadający ważną licencję sędziowską. Wniosek powinien zawierać wymagane przez FIDE załączniki, zestawione w przepisach Kolegium Sędziów FIDE.
b) przewodniczący lub członek Kolegium Sędziów PZSzach sprawdza czy wniosek spełnia wymagania FIDE i jednocze-śnie sprawdza, czy sędzia nie jest zawieszony, względnie ukarany lub nie toczy się przeciw niemu postępowanie dyscyplinarne
c) jeżeli warunki są spełnione, to wniosek na tytuł FA lub IA jest wysyłany do FIDE, wraz z wymaganą dokumentacją, za pośrednictwem Polskiego Związku Szachowego. W przypadku zastrzeżeń przewodniczący Kolegium Sędziów zawiesza lub odrzuca wniosek informując o tym wniosko-dawcę w formie pisemnej,
§ 4. Uprawnienia sędziego
4.1. Sędzia trzeciej klasy może być sędzią asystentem na wszystkich zawodach, lub głównym, za zgodą właściwego Kolegium Sędziowskiego Wojewódzkiego Związku Szacho-wego, na małych lokalnych imprezach z wyłączeniem im-prez klasyfikowanych centralnie.
4.2. Sędzia klasy młodzieżowej być sędzią asystentem na wszystkich zawodach, lub sędzią głównym na turniejach z możliwością zdobycia do IV kategorii włącznie, za zgodą właściwego Kolegium Sędziowskiego Wojewódzkiego Związ-ku Szachowego.
4.3. Sędzia klasy młodzieżowej za zgodą Kolegium i na od-powiedzialność organizatora może być sędzią głównym w małych turniejach szachów szybkich i błyskawicznych oraz na odpowiedzialność organizatora może być sędzią poje-dynczych meczów ligowych - ligi wojewódzkie i niższe.
4.4. Sędzia klasy młodzieżowej powinien mieć swojego opie-kuna merytorycznego, którym może być doświadczony sę-dzia klasy co najmniej I (lub P) lub właściwe kolegium sę-dziów. Opieka merytoryczna polega na wspólnym anali-zowaniu zaistniałych przepadków i podjętych decyzjach, do-radzaniu, odpowiadaniu na pytania odnośnie przepisów i pracy sędziego, ocenie pracy i sprawozdań.
4.5. Sędzia klasy młodzieżowej w momencie uzyskania peł-noletniości może uzyskać III klasę sędziowską bez egzami-nu, jeżeli nie było zastrzeżeń do dotychczasowej działalno-ści i ma udokumentowany staż sędziowski, pozytywną opi-nię opiekuna. Może też po ukończeniu 18 lat ubiegać się o II klasę sędziowską.
4.6. Sędzia klasy drugiej może pełnić obowiązki sędziego głównego w zawodach szczebla wojewódzkiego, a za zgodą właściwego Kolegium Sędziowskiego Wojewódzkiego Związ-ku Szachowego zawody klasyfikowane centralnie.
4.7. Sędzia klasy pierwszej może pełnić obowiązki sędziego głównego w imprezach centralnych, klasyfikowanych wy-łącznie przez PZSzach. W wyjątkowych sytuacjach (np. cho-roba sędziego głównego, przypadki losowe) może prowadzić zawody klasyfikowane w rankingu FIDE po otrzymaniu no-minacji Kolegium Sędziów Polskiego Związku Szachowego.
4.8. Sędziowie klasy państwowej, klasy FIDE oraz klasy międzynarodowej FIDE mogą pełnić wszelkie funkcje sę-dziowskie w turniejach krajowych i międzynarodowych.
Uwaga: niektóre zawody międzynarodowe wymagają obecności sędziego klasy FIDE lub sędziego klasy międzynarodowej FIDE.
4.9. Sędzia szachowy ma prawo do:
a) używania tytułu sędziego szachowego,
b) noszenia odznak i emblematów sędziowskich,
c) otrzymywania honorarium i innych świadczeń wynikających z odrębnych przepisów, wydawanych przez Polski Związek Szachowy, ECU i FIDE oraz organizatorów zawodów.
§ 5. Obowiązki sędziego szachowego
5.1. Przed zawodami sędzia jest zobowiązany do:
a) zapoznania się z regulaminem zawodów lub jego opraco-wania w porozumieniu z organizatorem,
b) sprawdzenia miejsca gry, jakości sprzętu szachowego oraz zapewnienia niezbędnych druków do prowadzenia zawodów,
c) ustalenia zakresu działania podległych sędziów i persone-lu pomocniczego,
d) przeprowadzenia odprawy technicznej.
5.2. W trakcie zawodów sędzia jest zobowiązany do:
a) bezstronnego wykonywania powierzonych mu obowiąz-ków,
b) wydawania orzeczeń zgodnych z obowiązującymi przepi-sami Polskiego Związku Szachowego, ECU i FIDE oraz regulaminem zawodów i zasadą zdrowego rozsądku,
c) wydawania decyzji spokojnie i w sposób jednoznaczny,
d) sprawnego przeprowadzania zawodów,
e) dbania o właściwe warunki gry na sali turniejowej.
5.3. Sędzia asystent jest zobowiązany do:
a) stałej obecności na sali turniejowej podczas trwania za-wodów,
b) wydawania orzeczeń jako pierwsza instancja,
c) nadzorowania przebiegu gry zgodnie z przepisami kodek-su szachowego oraz regulaminem zawodów.
5.4. Sędzia główny:
a) pełni funkcję instancji odwoławczej od decyzji sędziego asystenta, a jego decyzje są ostateczne w czasie trwania zawodów,
b) ma wyłączność w sprawach interpretacji regulaminu za-wodów z chwilą zakończenia odprawy technicznej,
c) odpowiada za prawidłowe prowadzenie zawodów i infor-macje o rezultatach sportowych,
d) sporządza sprawozdanie z zawodów, które w określonym, wymaganym czasie powinien wysłać do odpowiednich agend PZSzach i WZSzach, zgodnie z rangą imprezy.
§ 6. Inne przepisy
6.1. Tytuł sędziego szachowego jest nadawany dożywotnio.
6.2. Kara, nałożona na sędziego, jako zawodnika, działacza, czy obywatela, powoduje zawieszenie uprawnień sędziowskich, przynajmniej na czas jej odbywania. O ewentualnym dłuż-szym okresie zawieszenia uprawnień decyduje instancja, która nadała uprawnienia sędziemu.
6.3. Warunkiem niezbędnym do sędziowania jakichkolwiek za-wodów szachowych jest posiadanie licencji sędziowskiej oraz uiszczenie opłaty sędziowskiej za dany rok.
6.4. Sędziowie są zobowiązani do stałego podnoszenia swoich kwalifikacji i uzupełniania wiedzy w zakresie nowych przepi-sów wydawanych przez FIDE i Polski Związek Szachowy oraz nowych programów komputerowych kojarzenia par itp.
6.5. Sędziowie klasy państwowej, klasy FIDE i klasy międzynaro-dowej FIDE są zobowiązani do uczestniczenia w Ogólnopol-skich Konferencjach Sędziów przynajmniej raz na 3 lata, na-tomiast sędziowie klasy pierwszej przynajmniej raz na 4 lata.
6.6. Szczegółowe przepisy, dotyczące działalności sędziowskiej, wydaje Kolegium Sędziów PZSzach oraz Wojewódzkie Kole-gia Sędziowskie, w zakresie posiadanych uprawnień.
D.III
REGULAMIN DZIAŁANIA
KOLEGIUM SĘDZIÓW
POLSKIEGO ZWIĄZKU SZACHOWEGO
Zatwierdzony na Ogólnopolskiej Konferencji Sędziów Szachowych 25 listopada 2006 roku, w Licheniu oraz na Walnym Zjeździe Delegatów Polskiego Związku Szachowego.
§ 1. Wstęp
1.1. Kolegium Sędziów Polskiego Związku Szachowego, zwane dalej Kolegium, jest autonomicznym organem w strukturze Związku, podległym Walnemu Zgromadzeniu Delegatów Pol-skiego Związku Szachowego.
1.2. W skład Kolegium wchodzą sędziowie wybrani na Ogólnopol-skiej Konferencji Sędziów Szachowych.
1.3. Kolegium wprowadza i nowelizuje przepisy gry w szachy oraz turniejowe w oparciu o postanowienia FIDE.
1.4. Kolegium jest najwyższym w Polsce gremium orzekającym w sprawach interpretacji przepisów gry w szachy.
1.5. Kolegium decyduje w sprawach sędziowskich PZSzach.
§ 2. Struktura, ustanawianie władz, kadencja
2.1. W strukturze organizacji sędziowskiej wyróżnia się:
- Kolegium Sędziów PZSzach,
- kolegia sędziowskie wojewódzkich związków szachowych.
2.2. W skład Kolegium wchodzi przewodniczący oraz czterech do siedmiu członków.
2.3. Przy wojewódzkich związkach szachowych mogą być powoły-wane wojewódzkie kolegia sędziów, podległe merytorycznie Kolegium.
2.4. Wojewódzkie Kolegia sędziowskie działają na podstawie regu-laminu, zatwierdzonego przez Kolegium.
2.5. Przewodniczącego Kolegium oraz członków Kolegium wybiera Ogólnopolska Konferencja Sędziów Szachowych na okres ka-dencji władz Polskiego Związku Szachowego,
2.6. Zmiany w czasie trwania kadencji
2.6.1. Przed upływem kadencji przewodniczący Kolegium może być odwołany przez organ powołujący.
2.6.2. Rezygnacja przewodniczącego Kolegium w czasie kadencji lub przypadek losowy uniemożliwiający pełnie-nie funkcji, upoważnia członków Kolegium do wyzna-czenia spośród siebie p.o. przewodniczącego Kolegium, do czasu najbliższej Ogólnopolskiej Konferencji Sędziów Szachowych.
2.6.3. Przewodniczący Kolegium ma prawo uzupełniania składu w czasie trwania kadencji.
2.6.4. Kolegium ma prawo odwołać ze swego składu człon-ka, jeżeli:
(a) nie uczestniczył w dwóch kolejnych posiedzeniach Kolegium, bez podania przyczyny absencji,
(b) nie wykonał powierzonych mu zadań w należytej formie lub terminie,
(c) zawiódł pod względem fachowym lub etycznym.
§ 3. Zadania, prawa i obowiązki, ważność uchwał
3.1. Zadaniem Kolegium jest:
(a) współpraca z Zarządem PZSzach i jego agendami,
(b) opiniowanie regulaminów zawodów centralnych,
(c) orzekanie, na podstawie obowiązujących przepisów FIDE, w sprawach precedensowych, powstałych podczas turnie-jów szachowych w Polsce,
(d) orzekanie, jako ostateczna instancja, w sprawach odwo-ławczych od decyzji sędziego głównego na zawodach kra-jowych, o ile regulamin tychże przewiduje możliwość ta-kiego odwołania,
(e) ocena pracy, badanie aktywności oraz nadzór nad dzia-łalnością sędziów szachowych, prowadzenie ewidencji sędziów,
(f) wydawanie arbitrom klas centralnych licencji upoważnia-jących do sędziowania zawodów,
(g) organizowanie kursów sędziowskich i nadawanie klas centralnych: pierwszej i państwowej,
(h) wnioskowanie do Zarządu PZSzach w sprawie występo-wania do FIDE o nadanie tytułu sędziego klasy FIDE i sę-dziego klasy międzynarodowej FIDE,
(i) wnioskowanie o ustalenie stawek ekwiwalentu sędziow-skiego i wysokości innych opłat dla sędziów,
(j) wnioskowanie o nadanie, wyróżniającym się sędziom, honorowych odznak PZSzach,
(k) okresowe zawieszanie uprawnień sędziowskich w przy-padkach stwierdzenia zaniechania obowiązków, popełnie-nia czynu nagannego, względnie nie licującego z zasa-dami etyki sportowej,
(l) informowanie środowiska sędziowskiego w Polsce o zmianach przepisów gry i turniejowych oraz interpreta-cjach sędziowskich, poprzez wydawanie cyklicznych biu-letynów sędziowskich,
(m) sporządzanie rocznych sprawozdań z działalności.
3.2. Przewodniczący kieruje całością działań Kolegium, w szcze-gólności:
(a) poprzez delegata PZSzach współpracuje z FIDE w zakre-sie spraw sędziowskich oraz przepisów gry i turniejowych,
(b) wnioskuje o odwołanie członków Kolegium,
(c) zwołuje posiedzenia i przewodniczy im w oparciu o usta-lony porządek,
(d) ustala ramowe plany działania na okres kadencji,
(e) ustala zakres prac i zadań dla członków Kolegium,
(f) organizuje prace administracyjne i wydawnicze Kolegium.
3.3. Członkowie Kolegium mają obowiązek:
(a) uczestniczenia w zebraniach Kolegium z głosem stanowią-cym,
(b) wykonywania zadań wyznaczonych przez przewodniczą-cego.
3.4. Członkowie Kolegium mają prawo zgłaszania wniosków mery-torycznych.
3.5. Uchwały Kolegium zapadają zwykłą większością głosów.
§ 4. Ogólnopolska Konferencja Sędziów Szachowych
4.1. Z inicjatywy Kolegium, raz w roku zbiera się Ogólnopolska Konferencja Sędziów, zwana dalej Konferencją, w której uczestniczą na prawach delegatów:
(a) członkowie Kolegium (na koszt PZSzach),
(b) sędziowie klasy międzynarodowej FIDE,
(c) sędziowie typowani przez kolegia wojewódzkie, na pod-stawie ustalonego klucza mandatów.
4.2. Kolegium zwołuje Nadzwyczajną Konferencję Sędziowską na pisemny wniosek delegatów przynajmniej 8 wojewódzkich kolegiów sędziów.
4.3. Mandat delegata na konferencję może otrzymać jedynie sę-dzia klasy centralnej mający aktualną licencję sędziowską, z uwzględnieniem opłaty rocznej określonej komunikatem or-ganizacyjno-finansowym PZSzach.
4.4. Konferencja wybiera przewodniczącego Kolegium na następ-n