Myszka Kriu zaprasza na koncert:
26 listopada 2002 (wtorek)
EYE FOR AN EYE - hcpunk bielsko biała - http://www.efae.band.pl
MYSZKA - happy punkrock kraków - http://myszka.band.pl
PLAGIAT 199 - regge'a-ska-punk
Cieszyn, Pub EDEN, ul. Bielska 82
(za Uniwersytetem Śląskim)
godz. 20.00
-------------------------------------
nowości na stronie PAN KROK - http://kickme.to/plywak
* relacja z Festiwalu Pozytywnej Energii w Szczyrku, który odbył się 16-17
sierpnia 2002
* nagrania live Myszki z ostatniego koncertu w Krakowie
-------------------------------------
inne planowane koncerty Myszki:
* 30 listopada - Oświęcim, Internat Zespołu Szkół Technicznych i
Ogólnokształcących nr 2,
zagrają: Myszka, Hartal, Eye For An Eye, Analogia Snu, The Confusion
* grudzień - Dąbrowa Górnicza, Opole, Kraków
-------------------------------------
zapraszam
Mariusz
Uniwersytet Śląski powstał 8 czerwca 1968 roku jako dziewiąty państwowy uniwersytet w Polsce. Jego powstanie było możliwe dzięki połączeniu działającej w Katowicach od 1963 roku Filii Uniwersytetu Jagiellońskiego z Wyższą Szkołą Pedagogiczną, jedyną wyższą uczelnią w regionie, której korzenie sięgają roku 1928. Gdy Uniwersytet Śląski inaugurował w 1968 roku pierwszy rok akademicki, miał cztery wydziały (Wydział Matematyki, Fizyki i Chemii, Wydział Prawa i Administracji, Wydział Humanistyczny i Wydział Wychowania Technicznego) i kształcił 6 tysięcy studentów, zatrudniając jednocześnie ponad 2000 nauczycieli akademickich.
Siedziba władz Uczelni, a także większości wydziałów znajduje się w Katowicach. Pozostałe wydziały i inne jednostki dydaktyczne Uczelni zlokalizowane są w trzech innych miastach południowej Polski: Cieszynie, Chorzowie i Sosnowcu. Piątym miastem uniwersyteckim jest Jastrzębie Zdrój.
Obecnie uniwersytet obejmuje dwanaście Wydziałów, które są jego jednostkami podstawowymi:
Wydział Biologii i Ochrony Środowiska
Wydział Filologiczny
Wydział Informatyki i Nauki o Materiałach
Wydział Matematyki, Fizyki i Chemii
Wydział Nauk o Ziemi
Wydział Nauk Społecznych
Wydział Pedagogiki i Psychologii
Wydział Prawa i Administracji
Wydział Radia i Telewizji
Wydział Teologiczny
Wydział Artystyczny (Cieszyn)
Wydział Etnologii i Nauk o Edukacji (Cieszyn)
Pierwszym Rektorem Uniwersytetu Śląskiego (w latach 1968- 1972) był historyk, prof. dr hab. Kazimierz Popiołek.
Obecnie Rektorem jest prof. dr hab. Janusz Janeczek.
W imieniu klubu Aikido Cieszyn mam przyjemność zaprosić na kolejne seminarium aikido, które odbędzie się 19 maja 2007 w Cieszynie. Seminarium będzie poprowadzone przez Sensei Romana Hoffmanna (5 dan aikido).
Treningi:
12.00 - 14.00 dorośli i młodzież
17.00 - 18.00 dzieci
18.00 - 19.30 dorośli i młodzież
19.45 - egzaminy na stopnie kyu
Treningi będą miały miejsce na naszym dojo: Uniwersytet Śląski Filia w Cieszynie. Sala nr 116.
Koszt udziału w spotkaniu to 20zł.
Dzieci 0 zł
W razie pytań prosimy o kontakt telefoniczny:
0 695 718 395
Serdecznie zapraszamy.
Sebastian Mazur
O Wispolu słyszałem wiele pozytywnych opinii, ale jeszcze nie korzysałem z ich usług. Ale chiałem zwrócić na firmę DAS II, także z Cieszyna. To także prywatny przewoźnik, lecz zaczynał on na początku lat 90-tych od linii Bielsko-Cieszyn. W tym czasie wielu różnych otwierało różne linie z Bielska, lecz inni zniknęli tak szybko jak się pojawili. TYlko DAS otrzymał koncesję. Połączenie Bielsko-Cieszyn to główne połączenie DASu, pomyślane tak aby najczęściej korzystali z niego studenci - jest 30% zniźka dla studentów, autobusy (w przeciwieństwie do np. PKS Bielsko-Biała) zatrzymują się pod Uniwersytetem Śląskim w Cieszynie.
Trzon taboru to Jelcze PR110D (w tym jeden z pneumatycznymi drzwiami tylnymi), ponadto DAS posiada dwa Autosany H9-21, a niedawno zakupiono MANa UeL272. Czasami na linii można spotkać wykorzystywanego do przewozów turystycznych starego Neoplana.
DAS zaczynał od Ikarusów 280, następnie pojawiły się tam Autosany H9-35, pochodzące z ówczesnego MZK Cieszyn, jednak po tych autobusach nie ma już śladu.
Co do Transkomu - funkcjonuje tak samo jak PKS, natomiast przwoźnika nie polecam - najwyższe ceny na Podbeskidziu!
[center]
[/center]
DIDGERIDOO Music Fest w Cieszynie
Serdecznie Zapraszamy!
DIDGERIDOO Music Fest + warsztaty didgeridoo, Cieszyn, 10-11 maj 2007, Klub Liberte ul. Frydecka 10
Warsztaty Didgeridoo, czwartek 10.05.2007
Cieszyn, Uniwersytet Śląski, ul. Bielska 62 [sala konferencyjna]
Prowadzący: Marcin Gaweł & Alda-man
Wstęp wolny
Start: 17:00
Koncert DIDGERIDOO, piątek 11.05.2007 Klub Liberte, Czeski Cieszyn
Wjazd: 40 Kc lub 5 zł
Start: 19:30
Wystąpią:
Martin Kubat – didgeridoo solo – Czechy
Marcin Gaweł & Irek Rychlewski - duet didgeridoo – Polska
Alda-man- didgeridoo solo – Czechy
Ri Doo Didgeridoo Solo – Arkadiusz Buczek- Polska
Po koncercie Sound System Jam Sesions - zapraszamy z własnymi instrumentami!
Podczas koncertu istnieje możliwość zakupu didgeridoo oraz płyt CD z muzyką!
Bliższe informacje 608272641,504693534 lub na www.didgeridoo.pl oraz www.liberte.cz
Autor: Grzegorz Granek / COP
12-14 maja to dni, w których każdy z Nas studentów ma zamiar dobrze sie bawić i wypocząć przed sesją! My jako Akademicki Związek Sportowy proponujemy wam aktywny wypoczynek i dużo wspaniałej zabawy na hali, basenie jak i na wolnym powietrzu!
Cieszynalia sportowe 2008
12 maj (poniedziałek)
8:00 maraton pływacki kryta pływalnia)
Uczestniczyć mogą wszyscy studenci oraz wykładowcy Uniwersytetu Śląskiego w Cieszynie. Celem maratonu jest przepłynięcie dystansu 42 kilometrów. Corocznie wspólnymi siłami to zadanie jest wykonalne.
14.00 turniej streetbasketu (hala sportowa)
3-osobowe drużyny rywalizować będą w tej "ulicznej" odmianie koszykówki! Liczymy na wysoki poziom i wspaniałe zagrania wszystkich zawodników! Zgłoszenia w pokoju 113 przy hali sportowej!
________________________________________________________________________
13 maj (wtorek)
12:00 LECH Beach Party na wolnym powietrzu
Miejsce: Plaża za halą sportową!
Start w samo południe czasu wschodnio europejskiego. Turniej siatkówki plażowej dla każdego, który lubi połączyć aktywność z dobrą zabawą. Przy pięknej pogodzie poczujesz prawdziwy przypływ wakacyjnej atmosfery i poczujesz sie jak na Hawaiskich plażach.
16:00 Turniej siatkówki z udziałem zaproszonych drużyn,KPP Policji, Straży Miejskiej w C-nie, Zakładu Karny w C-nie, Nauczycieli miasta Cieszyn, Zaprzyjaźnionego kółka rolników w Puńcowa oraz... reprezentacja AZS UŚ Cieszyn!!!
Mecze będą rozgrywane w dwóch grupach (grupy trzy zespołowe) systemem każdy z każdym do dwóch wygranych setów. W trzecim dniu Cieszynalii odbędą się finały.
________________________________________________________________________
14 maj (środa)
12.00 Ostatnie mecze w grupach i mecze finałowe turnieju siatkówki mężczyzn!
Liczymy na mnóstwo emocji i niezliczona ilość zagrań na poziomie światowym!
(godziny dokładne meczów podamy w najbliższym czasie!)
18:30 pokazowy mecz siatkówki kobiet
Absolwentki UŚ vs. Studentki UŚ
ZAPRASZAMY SERDECZNIE!!!
AZS!! Sport i rekreacja z pozytywną energią!! Ciesz sie Cieszynem!
witam wszystkich forumowiczów
mam pytanko. czy słyszeliście coś może o Otrzęsinach pierwszego roku?
podobno mają się odbyć 6 listopada...
czekam na jakieś informacje
UWAGA-OTZRZĘSINY-UWAGA-OTRZĘSINY-UWAGA-OTRZĘSINY !!!
Jak wspominali Nasi koledzy i koleżanki z Samorządu Studenckiego w Katowicach,których serdecznie pozdrawiamy, od wielu lat otrzęsiny są nieodzowną częścią inicjacji życia studentów w każdej Uczelni.
Na Uniwersytecie Śląskim odbywają się one corocznie w pierwszych miesiącach roku akademickiego i są formą szczególnej zabawy, a jednocześnie integracji przyszłych studentów, ponieważ prawdziwymi studentami stają się oni dopiero po otrzęsinach.
W Katowicach tegoroczne Otrzęsiny Uniwersyteckie odbędą się dn. 12 i 13 października 2007 w klubie studenckim „Straszny Dwór” na Ligocie a podczas nich wystąpią zespoły: MEGA DANCE, XPRESS i FEEL
Zapraszamy w imieniu Naszych kolegów i koleżanek z Samorządu Studenckiego w Katowicach!
Patronat nad tegorocznymi otrzęsinami na Uniwersytecie Śląskim objął, jak każe tradycja
JM Rektor UŚ, Prof. Janusz Janeczek. Dodatkowo w Cieszynie imprezie patronują -
Właze U.Ś. w Cieszynie oraz Samorząd Studencki w Katowicach , a Organizatorami są Samorząd Studencki w Cieszynie oraz współpracujące z Nim Koło Naukowe Etnologów.
I tak: Tegoroczne, cieszyńskie Otrzęsiny odbędą się dn. 06 listopada 2007 w Piwnicy pod Targową na Rynku Miasta Cieszyn.
Patronat nad imprezą objął portal ox.pl oraz Radio Bielsko a sponsorem głównym imprezy jest wspierający cieszyńskich studentów od zeszłorocznych Cieszynaliów browar ŻYWIEC,fundator nagród rozdawanych podczas Otzrzęsin.
Podczas tegorocznych Otrzęsin oprócz prowadzonych przez Organizatorów gier i zabaw z nagrodami od sponsora browara ŻYWIEC wystąpi zespół,który znacie i lubicie LOCOMOTIVESUN, gość ubiegłorocznych Cieszynaliów.
(Więcej: www.myspace.com/locomotivesun ).
Impreza otrzęsinowa rozpoczyna sie o godz. 20.00.
Wstęp dla studentów z ważnymi legitymacjami jest bezpłatny.
Pozostali goście płacą 5 zł.
Zapraszamy!
Samorząd Studencki w Cieszynie.
Wydarzenia w Polsce
* 1670 - Na Jasnej Górze w Częstochowie odbył się ślub króla Polski Michała Korybuta Wiśniowieckiego z arcyksiężniczką austriacką Eleonorą Habsburg.
Byl to jeden barwniejszych epizodów panowania Michała Korybuta Wiśniowieckiego.
Jak odnotowali pamiętnikarze, podczas wesela, zjedzono „300 bażantów, 5000 kuropatw, 6000 par indyków, 3000 par cieląt, 400 wołów, 4000 baranów, 5000 jagniąt, 100 jeleni, 5 łosi, 2000 zajęcy, kilkadziesiąt dzików, a także niezliczoną ilość owoców, konfitur, ciast i słodyczy”. Wypito hektolitry wina, piwa i miodu. Była to prawdopodobnie największa uczta w historii Polski.
Małżeństwo Michała Korybuta Wiśniowieckiego nie było udane. Jego żona była wobec niego lojalna i z cierpliwością znosiła objawy poufałości ze strony dworzan. Mówiono, że król jest homoseksualistą i żyje ze swoim faworytem, niejakim Konarzewskim.
Michał Korybut Wiśniowiecki zmarł 10 XI 1673 r., mając zaledwie 33 lata. Według jednej wersji przyczyną zgonu było przejedzenie się korniszonami, według innej zaś – otrucie.
Michał Korybut
Eleonora Maria Józefa
Ślub Michała Korybuta z Eleonorą Habsburżanką
>>>zrodlo
* 1786 - Na Śląsku miało miejsce silne i katastrofalne trzęsienie ziemi z epicentrum w okolicach Cieszyna.
W Cieszynie runęły budynki, a w sąsiednich wsiach wieże kościelne. W Bytomiu od wstrząsu same dzwoniły dzwony.
* 1861 - manifestacja patriotyczna w Warszawie krwawo stłumiona przez wojsko rosyjskie; 5 poległych. Powołano Delegację Miejską.
* 1964 - Założono klub piłkarski GKS Katowice.
* 1990 - Polska wznowiła stosunki dyplomatyczne z Izraelem.
* 2007 - Akademia Medyczna w Poznaniu została przekształcona w Uniwersytet Medyczny im. Karola Marcinkowskiego w Poznaniu
Witam,
w dniach 21-31 lipca odbywa się 5. Festiwal Filmowy ERA NOWE HORYZONTY zwany popularnie "Cieszynem". Jak zwykle jadę tam ze znanymi fanatykami kina - Bartlomiejem T. oraz Dorota W. (i paroma innimi, których nie znacie). Bedziemy w najbliższym czasie bedziemy organizować nasz wyjazd, z tego powodu chcialbym zaproponowac wszystkich dolaczenie sie do nas.
Poniezej przedstawiam warunki naszej "oferty":
- festiwal trwa 10 dni, dziennie pokazywanych jest 5 filmów, a wieczorem w "Klubie Festiwalowym" odbywają się imprezy i koncerty - w tym roku wystepowac bedzie min. Meredtih Monk, znana wokalistka jazzowa. Szczegoly na stronie: www.eranowehoryzonty.pl
- bedziemy tam siedziec ok. 12 dni. Tyleż też bedzie noclegów.
- jedziemy pociagiem (z jedna, zupelnie bezstresowa przesiadka w Bielsku-Bialej) badz autokarem (bezposrednio do Cieszyna).
- mieszkamy w akademiku Uniwersytetu Śląskiego. Pokoje 2,3 (lazienka na korytarzu) i 5 osobowe (z lazienka). Dobre warunki, cicho, blisko centrum, dworca, rynku i granicy. W odleglosci 500 m jest Kaufland oraz stacja benzynowa 24h (przydaje sie:)
Ile to bedzie kosztowac:
- nocleg - ok. 25 zl za noc (to naprawdę niewiele jak na festiwalowe warunki) [350 zl calosc]
- dojazd - 80-100 zl w obie strony (zalezy od srodka transportu)
- akredytacja - jej posiadacz ma wstep na kazdy seans za darmo - 250 zl
- plus wydatki dodatkowe, kazdy we wlasnym zakresie
Calą organizacje wyjazdu biore na swoje barki, tak wiec nie bedziecie musieli sie niczym martwic oprocz zaplacenia w odpowiednim terminie :)
Na wszelkie pytania odpowiem na forum lub via mail: wpodlasin@post.pl
pozdrawiam
Wojtek Podlasin
UWAGA-OTZRZĘSINY-UWAGA-OTRZĘSINY-UWAGA-OTRZĘSINY !!!
Jak wspominali Nasi koledzy i koleżanki z Samorządu Studenckiego w Katowicach,których serdecznie pozdrawiamy, od wielu lat otrzęsiny są nieodzowną częścią inicjacji życia studentów w każdej Uczelni.
Na Uniwersytecie Śląskim odbywają się one corocznie w pierwszych miesiącach roku akademickiego i są formą szczególnej zabawy, a jednocześnie integracji przyszłych studentów, ponieważ prawdziwymi studentami stają się oni dopiero po otrzęsinach.
W Katowicach tegoroczne Otrzęsiny Uniwersyteckie odbędą się dn. 12 i 13 października 2007 w klubie studenckim „Straszny Dwór” na Ligocie a podczas nich wystąpią zespoły: MEGA DANCE, XPRESS i FEEL
Zapraszamy w imieniu Naszych kolegów i koleżanek z Samorządu Studenckiego w Katowicah!
Patronat nad tegorocznymi otrzęsinami na Uniwersytecie Śląskim objął, jak każe tradycja
JM Rektor UŚ, Prof. Janusz Janeczek. Dodatkowo w Cieszynie imprezie patronują -
Właze U.Ś. w Cieszynie oraz Samorząd Studencki w Katowicach , a Organizatorami są Samorząd Studencki w Cieszynie oraz współpracujące z Nim Koło Naukowe Etnologów.
I tak: Tegoroczne, cieszyńskie Otrzęsiny odbędą się dn. 06 listopada 2007 w Piwnicy pod Targową na Rynku Miasta Cieszyn.
Patronat nad imprezą objął portal ox.pl oraz Radio Bielsko a sponsorem głównym imprezy jest wspierający cieszyńskich studentów od zeszłorocznych Cieszynaliów browar ŻYWIEC,fundator nagród rozdawanych podczas Otzrzęsin.
Podczas tegorocznych Otrzęsin oprócz prowadzonych przez Organizatorów gier i zabaw z nagrodami od sponsora browara ŻYWIEC wystąpi zespół,który znacie i lubicie LOCOMOTIVESUN, gość ubiegłorocznych Cieszynaliów.
(Więcej: www.locomotivesun.pl , www.myspace.com/locomotivesun ).
Impreza otrzęsinowa rozpoczyna sie o godz. 20.00.
Wstęp dla studentów z ważnymi legitymacjami jest bezpłatny.
Pozostali goście płacą 5 zł.
Zapraszamy!
Samorząd Studencki w Cieszynie.
[size=18][b]Cieszynalia 2008 12-14 maja 2008 [/b][/size]
Festiwal Kultury Studenckiej organizowany za porozumieniem kół studenckich na Campusie Uniwersytetu Śląskiego w Cieszynie
Plan :
Poniedziałek - 12 maja
10:00 Maraton pływacki – (kryta pływalnia) dystans 42 km do pokonania wspólnie
ze studentami i wykładowcami UŚ
15:30- 20:00 Turniej siatkówki:
– drużyny: SŁUŻBY MUNDUROWE vs STUDENCI vs WYKŁADOWCY
3 mecze w trzech grupach- początek meczy: 15:40, 17:00, 18:30;
Duża scena przed akademikiem DSN:
19:00 Koncert zespołu Puste Biuro (Cieszyn)
20:00 Oficjalne rozpoczęcie Cieszynaliów – przekazanie kluczy
20:30 Koncert zespołu Carrantuohill oraz Metallica nie zagra, chociaż kto wie
23:00 Impreza w Panopticum do rana - DJ- wśród piasku i palm
Wtorek - 13 maja
Od godziny 11:00 warsztaty i pokazy umiejętności prowadzone
przez wykwalifikowanych prowadzących:
11:00 Fitness Aero Dance
12:30 Bębny & Fireshow & Żonglerka
14:00 Salsa
14:00 Szczudła
12:00 Lech Beach Party – na wolnym powietrzu
(w razie niepogody impreza w całości przeniesiona zostanie na Halę Sportową oraz Basen
-zamiana rozgrywek z siatkówki plażowej na piłkę wodną i halową)
Rozgrywki siatkówki plażowej dla każdego- za halą sportową
Dodatkowo:
Konkursy pomiędzy drużynami: DSN vs UŚKA (akademiki)
WYKŁADOWCY vs STUDENTKI
Konkursy sprawnościowe :
-Toczenie beczki chodnikiem aż do DSN-u,
-Przeciąganie liny,
-„Ile rąk - tyle nóg”,
-Tor przeszkód
14:30 Jarmark Twórczy (namiot muzyków) - licytacja przedmiotów przyniesionych
przez uczestników
15:30 Projekcja Filmów –sala konferencyjna
17:00 Mecz siatkówki kobiet – ABSOLWENTKI UŚ vs STUDENTKI UŚ
Koncerty na dużej scenie na płycie parkingu przed akademikiem DSN:
19:00 Koncert zespołu ADHD (Cieszyn)
20:00 Pokazy capoeira przy rytmach bębnów
20:30 Koncert zespołu Acid Drinkers
ok. 22:22 Teatr Ognia – Flame
23:00 Panopticum - impreza do rana w gorących rytmach
Środa - 14 maja
11:00 Korowód Przebierańców spod bramy uczelni przez rynek do teatru
12:00 Teatr im. A. Mickiewicza – OskarUSie – Gala wręczenia studenckich nagród zasłużonym wykładowcom
15:00 Konkurs „Mario”- gry play stadion – sala UŚ
14:30 Finały turnieju siatkówki: Mecz o V-te miejsce
16:00 Mecz o III-cie miejsce
17:40 FINAŁ
Koncerty na dużej scenie na płycie parkingu przed akademikiem DSN:
17:30 Koncert zespołu PLLN Quartet (Cieszyn)
19:00 Koncert zespołu Turnioki
20:30 Pokazy Breakdance
21:00 Koncert zespołu Bracia
23:00 Panopticum - DJ Prescott (Red Bull)- impreza do rana
Atrakcje towarzyszące:
-„Blue Slide" zjazdy na pianie na specjalnie przygotowanym torze;
-„Lajt-Fajt” walki w kisielu;
-„Jeam Twórczy” czyli gra na wszystkim;
[b]*organizatorzy zastrzegają sobie prawo do zmian w programie Cieszynaliów 2008[/b]
Ciekawe tytuły :
Dzieje wsi pomorskiej , tom VI, red. A. Chludziński i R. Gaziński. Dygowo-Szczecin-Pruszcz Gdański, 2007
Maciej Kwaśkiewicz, Ludowa medycyna Pomorza. Pruszcz Gdański,
Andrzej Chludziński, Toponimia powiatu białogardzkiego. Pruszcz Gdański, 2008
"Nasze Pomorze" nr 9, 2007
"Zeszyty Gdyńskie" nr 3, 2008
Dzieje wsi pomorskiej , tom VII, red. A. Chludziński i R. Gaziński. Dygowo-Szczecin-Pruszcz Gdański, 2008
Żuławy w poszukiwaniu tożsamości, red. Anna Weronika Brzezińska. Pruszcz Gdański - Gdańsk, 2009
Opis:
"Prezentujemy Państwu materiał, który w dużej części zebrany został podczas badań terenowych przez osoby z zewnątrz, dla których Żuławy były zjawiskiem zupełnie nowym, nieznanym, nieoswojonym. Podczas dziesięciodniowego lipcowego obozu studenci etnologii, pracownicy Instytutów Etnologii z Poznania i Cieszyna oraz pracownicy Oddziału Etnografii Muzeum Narodowego w Gdańsku przeprowadzali wywiady z mieszkańcami Żuław. Staraliśmy się poznać historie jednostek, rekonstruując je od momentu opuszczenia rodzinnych stron, poprzez przybycie na teren Żuław, sposoby adaptowania się do nowych warunków, tworzenie społeczności, organizowanie życia w odmiennych warunkach geograficznych i społecznych. Badania etnologiczne na Żuławach to także realizowany od wielu lat projekt dokumentowania życia subkultury zawodowej, jaką są rybacy, żyjący dzięki Wiśle" - ze wstępu dr Anny Weroniki Brzezińskiej. "Zorganizowana 15 listopada 2008 roku przez Oddział Etnografii Muzeum Narodowego w Gdańsku (MNG) konferencja *Żuławy w poszukiwaniu tożsamości* podsumowuje tegoroczny projekt badawczy dotyczący Żuław, realizowany wspólnie z Instytutem Etnologii i Antropologii Kulturowej Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza (UAM) w Poznaniu oraz Instytutem Etnologii Uniwersytetu Śląskiego (UŚ) w Cieszynie" - fragment słowa wprowadzającego Wiktorii Blacharskiej. Książka powstała we współpracy Muzeum Narodowego w Gdańsku i Wydawnictwa JASNEGO.
Spis treści:
Anna Weronika Brzezińska, Żuławy pod lupą - słowo od redakcji - 7
Wiktoria Blacharska, Słowo wprowadzające - 11
Anna Drożdż, Wielokulturowość Żuław - raport z badań terenowych - 13
Marta Koperska, Architektura drewniana na Żuławach - perspektywy badawcze. Na marginesie polsko-holenderskich warsztatów Wydziału Architektury Politechniki Gdańskiej - 21
Justyna Borucka, Dziedzictwo osadnictwa olęderskiego na Żuławach - analizy i koncepcje wykorzystania. Raport z polsko-holenderskich warsztatów "Skarb menonitów" - 31
Łukasz Fitkowski, Żuławy - kraina nieodkrytych tajemnic. Opowieści wspomnieniowe przesiedleńców - 41
Anna Weronika Brzezińska, Małgorzata Wosińska, Ukraińcy na Żuławach - szok kulturowy jako wspólna pamięć i osobiste doświadczenie - 49
Artur Trapszyc, Nieszawiacy na Żuławach: zakorzenieni na obcej ziemi - 61
Agnieszka Żur, To jest mój hajmat - współczesna tożsamość kulturowa mieszkańców Żuław. Próba analizy materiałów terenowych - 77
Katarzyna Granowska, Marta Jaworska, Żuławy jako mała ojczyzna osadników i współczesnych mieszkańców Ostaszewa i okolic - 87
Amelia Frydrycka, Katarzyna Rybarczyk, Marynowy - historia zasiedlenia wsi po II wojnie światowej - 97
Marta Gradowska, Bartosz Stańda, Tiegenort/Tujsk po II wojnie światowej - wspomnienia mieszkańców - 107
Agnieszka Skowron, Nowy Dwór Gdański - styl życia mieszkańców - 115
Marzena Zawisza, Tu jest ojczyzna moja - kształtowanie patriotyzmu lokalnego poprzez edukację regionalną - 123
Barbara Chudzyńska, Grzegorz Gola, Działalność Muzeum Żuławskiego w Nowym Dworze Gdańskim (wraz z filią w Cyganku) w 2008 roku - 131
Alicja Janiak, Zespoły regionalne jako przykład tożsamości współczesnych mieszkańców Żuław? (Na przykładzie zespołu Żuławskie Bursztynki oraz Zespołu Pieśni i Tańca Szuwary) - 133
Wiktoria Blacharska, Tworzenie wizerunku Żuław przez regionalnych twórców i działaczy (na wybranych przykładach) - 143
Bibliografia - 151
Ciekawe i warto zajrzeć.
W tym roku zaś powstana opracowania dotyczące i Nowego Stawu,
Dzieje wsi pomorskiej , tom VI, red. A. Chludziński i R. Gaziński. Dygowo-Szczecin-Pruszcz Gdański, 2007
Maciej Kwaśkiewicz, Ludowa medycyna Pomorza. Pruszcz Gdański,
Andrzej Chludziński, Toponimia powiatu białogardzkiego. Pruszcz Gdański, 2008
"Nasze Pomorze" nr 9, 2007
"Zeszyty Gdyńskie" nr 3, 2008
Dzieje wsi pomorskiej , tom VII, red. A. Chludziński i R. Gaziński. Dygowo-Szczecin-Pruszcz Gdański, 2008
Żuławy w poszukiwaniu tożsamości, red. Anna Weronika Brzezińska. Pruszcz Gdański - Gdańsk, 2009
Opis:
"Prezentujemy Państwu materiał, który w dużej części zebrany został podczas badań terenowych przez osoby z zewnątrz, dla których Żuławy były zjawiskiem zupełnie nowym, nieznanym, nieoswojonym. Podczas dziesięciodniowego lipcowego obozu studenci etnologii, pracownicy Instytutów Etnologii z Poznania i Cieszyna oraz pracownicy Oddziału Etnografii Muzeum Narodowego w Gdańsku przeprowadzali wywiady z mieszkańcami Żuław. Staraliśmy się poznać historie jednostek, rekonstruując je od momentu opuszczenia rodzinnych stron, poprzez przybycie na teren Żuław, sposoby adaptowania się do nowych warunków, tworzenie społeczności, organizowanie życia w odmiennych warunkach geograficznych i społecznych. Badania etnologiczne na Żuławach to także realizowany od wielu lat projekt dokumentowania życia subkultury zawodowej, jaką są rybacy, żyjący dzięki Wiśle" - ze wstępu dr Anny Weroniki Brzezińskiej. "Zorganizowana 15 listopada 2008 roku przez Oddział Etnografii Muzeum Narodowego w Gdańsku (MNG) konferencja *Żuławy w poszukiwaniu tożsamości* podsumowuje tegoroczny projekt badawczy dotyczący Żuław, realizowany wspólnie z Instytutem Etnologii i Antropologii Kulturowej Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza (UAM) w Poznaniu oraz Instytutem Etnologii Uniwersytetu Śląskiego (UŚ) w Cieszynie" - fragment słowa wprowadzającego Wiktorii Blacharskiej. Książka powstała we współpracy Muzeum Narodowego w Gdańsku i Wydawnictwa JASNEGO.
Spis treści:
Anna Weronika Brzezińska, Żuławy pod lupą - słowo od redakcji - 7
Wiktoria Blacharska, Słowo wprowadzające - 11
Anna Drożdż, Wielokulturowość Żuław - raport z badań terenowych - 13
Marta Koperska, Architektura drewniana na Żuławach - perspektywy badawcze. Na marginesie polsko-holenderskich warsztatów Wydziału Architektury Politechniki Gdańskiej - 21
Justyna Borucka, Dziedzictwo osadnictwa olęderskiego na Żuławach - analizy i koncepcje wykorzystania. Raport z polsko-holenderskich warsztatów "Skarb menonitów" - 31
Łukasz Fitkowski, Żuławy - kraina nieodkrytych tajemnic. Opowieści wspomnieniowe przesiedleńców - 41
Anna Weronika Brzezińska, Małgorzata Wosińska, Ukraińcy na Żuławach - szok kulturowy jako wspólna pamięć i osobiste doświadczenie - 49
Artur Trapszyc, Nieszawiacy na Żuławach: zakorzenieni na obcej ziemi - 61
Agnieszka Żur, To jest mój hajmat - współczesna tożsamość kulturowa mieszkańców Żuław. Próba analizy materiałów terenowych - 77
Katarzyna Granowska, Marta Jaworska, Żuławy jako mała ojczyzna osadników i współczesnych mieszkańców Ostaszewa i okolic - 87
Amelia Frydrycka, Katarzyna Rybarczyk, Marynowy - historia zasiedlenia wsi po II wojnie światowej - 97
Marta Gradowska, Bartosz Stańda, Tiegenort/Tujsk po II wojnie światowej - wspomnienia mieszkańców - 107
Agnieszka Skowron, Nowy Dwór Gdański - styl życia mieszkańców - 115
Marzena Zawisza, Tu jest ojczyzna moja - kształtowanie patriotyzmu lokalnego poprzez edukację regionalną - 123
Barbara Chudzyńska, Grzegorz Gola, Działalność Muzeum Żuławskiego w Nowym Dworze Gdańskim (wraz z filią w Cyganku) w 2008 roku - 131
Alicja Janiak, Zespoły regionalne jako przykład tożsamości współczesnych mieszkańców Żuław? (Na przykładzie zespołu Żuławskie Bursztynki oraz Zespołu Pieśni i Tańca Szuwary) - 133
Wiktoria Blacharska, Tworzenie wizerunku Żuław przez regionalnych twórców i działaczy (na wybranych przykładach) - 143
Bibliografia - 151

start: 22:00 / end: ??? / wlot: freee
ZAPRASZAMY NA KOLEJNA IMPREZE POD SZYLDEM ANIMACYJNE BASSTURBACJE
Zagraja w rytmach breakcore, happyhardcore, drum and bass (liquid, atmospheric, neurofunky, techstep),
DJ`s:
BABIK
Dawid Ramilowski, student Animacji Społ.-Kult. uczący się na cieszyńskim Uniwersytecie. Dj i promotor muzyki dnb na Śląsku, pomieszkujący w Mikołowie i Cieszynie. Pomysłodawca i współzałożyciel kolektywu dj'skiego Zawias Squad.
Po zetknięciu się z hiciorami w stylu Aphrodite czy Subfocusa w 2004, jego zainteresowanie skupiło się na drum and bassie. Z biegiem czasu jego zmysł muzyczny ewoluował w stronę cięższych odmian tego gatunku (darkstep/amen), jednak nadal pozostał mu sentyment do bardziej rytmicznych, a nawet chillout’owych motywów (tech-noid/step/atmospheric).
Sama muzyka zafascynowała go do tego stopnia, że chciał zrobić coś więcej niż być tylko muzycznie biernym jej odbiorca. Przez okres 2 lat organizował imprezy w katowickim Inqbatorze (listopad 2004 – listopad 2006). Aktualnie logistycznie ogarnia biby w mikołowskim Fraktalu (marzec 2007), katowickim Zero Instytucie, oraz cieszyńskim Panoptikum. Za deckami obecny od grudnia 2006r.
Dotychczas miał okazje zagrać na tych samych imprezach co Current Value (GER), Robyn Chaos (UK), EBK (UK), COOH (BUG), Kulak (UK) oraz m.in. Switch Technique, Zombie, Strog, Fizyk, bądź całymi składami: razorPoint, KPW, MDFK cru, Partizans, Venom Minds crew, OneWay.cru + praktycznie z wszystkimi dj’s z terenu Śląska. Było go słychać w Szczecinie (Crossed), Wrocławiu (Intro), Krakowie (Roentgen) oraz w kilku śląskich klubach (Fraktal, Forte, Inqbator, Ozon, Panoptikum, Regres, Targowa, Quasar, Zanzibar, Zero Instytut). Miał również przyjemność grac na pierwszym Therapy Sessions w Polsce, co jak dotychczas uważa za największy sukces.
Fiftififti
Z muzyką klubową pierwszy raz zetknął się pod koniec '97 roku. Początkowo zafascynowany głównie artystami z Wielkiej Brytanii, Ibizy i Francji. Pierwsze kroki za konsolą stawiał pod okiem brata w 2003 roku w chorzowskim klubie 'Kocynder'. Od tamtego czasu odwiedził wiele klubów zarówno na Śląsku, jak i poza nim. Zagrał na imprezach z takimi gwiazdami jak Tom Novy i Muffler/Konsta. Najbardziej ceni sobie nieduże kluby, których klimat tworzą pomysłowi pracownicy oraz klienci, którzy potrafią się dobrze bawić. Organizator i współorganizator imprez (m.in. ':: POSiTiVA', 'Jazz Essence'). Udzielał się w wielu projektach muzycznych (m.in. 'Galaxity'). Członek "rozwałkowych" składów (m.in.: 'SpontanSurfers', 'Królewski Szczep Piastowy Quazisoundsystem'). Obecnie student Animacji Społeczno–Kulturalnej. Stale w rozjazdach pomiędzy G.O.P. (gdzie się wychował), Cieszynem (gdzie studiuje) oraz Krakowem (gdzie zamieszkuje jego lepsza połowa). W roku 2007 wraz z djem Danny Zuko powołał do życia kolektyw 'Pacemakers.pl'.
Muzykę widzi jako "całość", dzieli ją tylko na dobrą i złą, a na konsoli "gra" to, co lubi. Od zawsze podzielony między ciepłym brzmieniem zaczerpniętym z jazzu, funku i reggae, a chłodną elektroniką. Stawiając na rozwój ciągle poszukuje nowych nurtów i inspiracji muzycznych. Jego sety cechuje eklektyzm stylistyczny. Na imprezach prezentuje różne gatunki muzyczne, często pod innymi pseudonimami.
Przez lata praktyki za deckami wyrobił własny styl grania oraz etykę zawodową. Zza konsolety lubi zaskakiwać: bawi się konwencją i maksymalnie wykorzystuje możliwości sprzętowe do tworzenia zróżnicowanych przejść i efektów. Idąc z duchem czasu, podczas grania, oprócz cd–playerów i gramofonów często wykorzystuje system 'Torq', laptopa oraz klawiaturę midi, jednak nadal vinyl pozostaje jego ulubionym nośnikiem.
Vault13
Student animacji społeczno-kulturalnej w Cieszynie. Z muzyka zetkna sie we wczesnym dziecinstwie koczac szkoly muzyczne z dyplomem muzyk instrumentalista Zafascynowany muzyka klubowa od kilku dobych lat. Wspołtwórca cyklicznych imprez pod szyldem Animacyjne Bassturbacje w Cieszynie. Jego gust muzyczny ewoulował poprzez wiele gatunków dnb zatrzymując sie jednak przy neurofanky i techstepie. Ulubieni dj`e to:
Curremt Value, The Sect, SPL, Limewax, Couterstrike, Panacea, Audio, Robyn Chaos. Dla ochłody w jego repertuarze mozna rowniez uslyszec troche Dubstepu.
SCARHAND
and
EXOTERIG
VJ
DOMINATOR
wszystkich chetnych na troche reozpier**** w glowie
ZAPRASZAMY
Witam :).
Górnośląskie Centrum Kultury
Galeria Engram
26.01.2006-12.03.2006
Jerzy Pustelnik
"MIEJSCE JAZZU (fotografia i...)"
wernisaż: 26.01.2006, godz. 18:00
Fotografia jak każda inna dziedzina sztuki jest tą, której nie da się zgłębić do końca - to aksjomat! Teza ta jednak nie zamyka drzwi do prób jej rozpoznania. Od lat takiemu sprawdzianowi „sił twórczych” chce podołać artysta - Jerzy Pustelnik.
Urodził się w Cieszynie, gdzie zamieszkuje po dziś dzień. Pasję do fotografii zaszczepiła w artyście matka; początkowo były to fotografie z wycieczek plenerowych, zdjęcia znajomych... Następnie, w rezultacie zamiłowania do muzyki, Pustelnik zaczął fotografować scenę muzyczną. W roku 1972, będąc członkiem Cieszyńskiego Towarzystwa Fotograficznego, wybrał się na Festiwal Jazzowy Jazz Jamboree, gdzie pod głęboką aurą muzyki dokonał odkrycia i… pokochał jazz.
Wtedy rozpoczął pracę nad fotografią reportażową. Jego twórczość zaczęła łączyć w sobie zamiłowanie do muzyki i fotografii. Zdjęcia – wykonywane pod wpływem sytuacji, atmosfery sali koncertowej, wykonawców na scenie, a przede wszystkim samej muzyki – o pewnym nacechowaniu narracyjnym, są odbiciem sfery intymności, jaką Pustelnik odnajduje w obcowaniu z muzyką i fotografią równocześnie. Jak twierdzi, na scenie dzieje się absolutnie wszystko.
Jego zdjęcia mają za zadanie tak działać na wyobraźnię, aby, jak mówi sam autor „...być na koncercie wyłącznie patrząc”. I chociaż dźwięki trudno jest rejestrować na fotografii, to przeżycia, ruchy, gesty, reakcje (płacz, śmiech, złość), można swobodnie utrwalić.
Prace fotograficzne Pustelnika można podzielić na dwie grupy - te jazzowe i całą resztę. Ze względu na ogromny dorobek „koncertowy” artysty, jego fotografie pochodzą z przeróżnych pod względem mentalnym, a jednocześnie podobnych pod względem muzycznym czasów, gdyż należących do szeroko pojętego jazzu.
Drugą część dorobku twórczego stanowią prace ujmujące grupę kreacji ciekawych obrazów.
Otaczają nas w skali mikro i makro, niejednokrotnie to fragmenty większych planów, ale ich wyodrębnienie nadaje im nową wartość o różnych znaczeniach, najczęściej estetycznych.
Jest to, jak się wydaje, pewnego rodzaju zabawa w dostrzeganie i rejestrowanie tego, co wszyscy widzą, lecz tak naprawdę nie widzą.
Jerzy Pustelnik swoimi pracami udowadnia, że opanował do perfekcji nie tylko warsztat i technikę fotografii, lecz także potrafi doskonale przewidzieć momenty, których aparat fotograficzny, będący li tylko narzędziem w rękach twórcy, „przegapić ” nie może.
Sytuacje, jakie dostrzegamy na zdjęciach, to chwile, rzec by można magiczne, bo absolutnie niepowtarzalne, ulotne, pełne dynamizmu, przez co tak bardzo intrygujące.
Twórcza wyobraźnia artysty powoduje, że fotografie przez niego tworzone, pozwalają nam odczuć prawie namacalnie klimat mgnień wypełnionych obrazami, których w zgiełku dnia tak zwyczajnie nie widzimy, a może nie czujemy...
Ważniejsze wystawy indywidualne:
Bielsko-Biała „Cały ten jazzzzzz”
Warszawa „Festiwal Jazz Jambore”
Cieszyn „Orkiestra”
Katowice, Dortmund, Czeski Cieszyn
Praca:
Fotograf dokumentalista i wykładowca w Instytucie Sztuki Uniwersytetu Śląskiego, Filia w Cieszynie.
Szkoły:
Policealne Studium Fotografii i Filmu w Warszawie (1982-1984);
Uniwersytet Śląski Filia w Cieszynie,
Kierunek: Praca kulturalno - oświatowa (1985- 1990);
Akademia Ekonomiczna w Katowicach,
podyplomowe studia ekonomiczne z zakresu marketingu (1991-1993)
Zapraszam serdecznie na wystawę.
..........................................................................................................
Źródło: http://www.gck.org.pl
Rozpoczął się XX Międzynarodowy Studencki Festiwal Folklorystyczny
Koncert plenerowy na zamku w Ogrodzieńcu zainaugurował w sobotę XX Międzynarodowy Studencki Festiwal Folklorystyczny. Uczestniczą w nim zespoły z Hiszpanii, Litwy, Malezji, Rumunii, Macedonii, Włoch i Polski.
Impreza potrwa do 2 września.
Festiwalowe imprezy odbywają również w Katowicach, Sosnowcu, Chorzowie, Zabrzu, Żorach oraz w Cieszynie.
Atrakcją festiwalu będą m.in. występy plenerowe - parada uliczna w Cieszynie, korowód główną ulicą Chorzowa, koncert przy fontannie w centrum Katowic.
Goszczące w Katowicach zespoły, poza udziałem w koncertach, co wieczór spotykać się będą podczas "wieczorów przyjaźni". Poznają na nich folklor krajów - uczestników festiwalu.
"Nie jest to konkurs, ponieważ bardzo trudno jest porównać folklor tak różnych krajów i nie powinno się tego robić. Zespoły otrzymują jednak dyplomy z wyróżnieniami m.in. za szczególną dbałość o strój. W ubiegłych latach takie wyróżnienie otrzymali np. goście z hiszpańskiej Galicji, którzy zaprezentowali się w strojach pochodzących z osiemnastego wieku" - powiedziała współorganizatorka festiwalu Aleksandra Kielak.
Gospodarzem festiwalu jest Studencki Zespół Pieśni i Tańca "Katowice" Uniwersytetu Śląskiego. Organizatorami - Uniwersytet Śląski w Katowicach, Stowarzyszenie Kultury i Folkloru Ziem Polskich "Patria", urzędy miejskie festiwalowych miast oraz Śląski Urząd Wojewódzki.
Pierwszy festiwal odbył się w 1979 r. Na zaproszenie zespołu "Katowice" przyjechali wówczas na Śląsk tancerze z różnych stron świata. Z czasem impreza weszła na stałe do kalendarium Ogólnopolskiej Rady Studenckich Zespołów Pieśni i Tańca oraz Międzynarodowej Rady Organizatorów Festiwali Folkloru i Sztuki Tradycyjnej, działającej pod patronatem UNESCO. Początkowo festiwal odbywał się tylko w latach nieparzystych. Od 1999 r. jest imprezą organizowaną każdego roku. (PAP)
Program:
25.08.07 sobota
16.00 - koncert plenerowy - Żory
15.00 - koncert zespołów w Ogrodzieńcu(dodatkowo koncert zespołu Golec Orkiestra)
26.08.07 niedziela
11.00 - Korowód ulicami miasta Cieszyna
17.00 - koncert inauguracyjny w Teatrze im. Adama Mickiewicza, Cieszyn
27.08.07 poniedziałek
15.00 wyjazd na promenadę ulicami Sosnowca
17.00 - koncert przeglądowy - Teatr Zagłębia Sosnowiec
28.08.07 wtorek
15.00 wyjazd na promenadę ulicami Sosnowca
17.00 - koncert przeglądowy - Teatr Zagłębia Sosnowiec
30.08.07 czwartek
16.00 - Korowód ul. Wolności - Chorzów
16.30 - koncert plenerowy - Kościół św. Jadwigi - Chorzów
31.08.07 piatek
14.30 - spotkanie z władzami Uniwersytetu Śląskiego - Rektorat
17.00 - prezentacje zespołów przed ALTUSEM - Fontanna
20.30 - koncert Muzyki Świata - Katowice ALTUS
01.09.07 sobota
14.00 - koncert plenerowy, Łaziska
20.00 - koncert Finałowy - Hala Sportowa POGOŃ, Zabrze
02.09.06 Niedziela
9.30 - Msza św. Bazylika K-ce - Panewniki
16.00 - koncert plenerowy WPKiW Duży Krąg Taneczny,Chorzów
17.00 - Dożynki , Katowice
18.30 - koncert plenerowy,
więcej na stronie festiwalu
***
Mam nadzieję,że nie przegapię parady na Wolce-to wielobarwne widowisko zadziwia mnogością kolorów,ciekawych strojów i tańca,który daje tyle radości.
Czechy nam odjechały
Nasi południowi sąsiedzi już żyją po europejsku: pracują, podróżują, leczą się, bawią -opowiadają pasażerowie pociągu Bielsko-Biała - Czeski Cieszyn. Jak to możliwe, że do Europy bliżej przez Czechy?
KATOWICE
Piątek godz. 14.13, dworzec PKP w Bielsku-Białej. Z peronu trzeciego odjeżdża pociąg do Czeskiego Cieszyna. Pasażerowie - prawie sami Polacy.
Jacek jedzie do kasyna, żeby się kulturalnie rozerwać, Kuba z mamą - na kontrolę do ortodonty, grupa młodych ludzi - zatańczyć w klubach lepszych niż w Londynie. Gdyby była pogoda, na pewno wstąpiliby na basen z gejzerami i zjeżdżalniami, o którym w Polsce można tylko marzyć. No i są w pociągu też tacy, którzy do Czech jadą za pracą.
Polskie szczęki w rękach dr Mohammad
Kuba, 14 lat, dżinsy, bluza, w uszach słuchawki. Elegancka trzydziestoparolatka obok to Agnieszka Michalaszek, jego mama. Wzięła wolne w pracy, bo Kuba ma umówioną wizytę u ortodonty.
Wcześniej pani Agnieszka jeździła z synem do Krakowa. Za wizytę płaciła 50 zł plus dojazd. Niedawno koleżanka powiedziała jej o dr Agacie Mohammad, która ma prywatny gabinet w Oldrichovicach, kilka kilometrów od Czeskiego Cieszyna.
Choć dr Mohammad na swojej stronie internetowej zaznacza, że obcokrajowcy, inaczej niż Czesi, ponoszą pełne koszty leczenia, w poczekalni jest więcej Polaków niż Czechów. Nic dziwnego: materiały tańsze i często lepsze (do Czech nowości docierają jakoś szybciej niż do nas), ceny usług niższe niż u nas nawet o połowę!
Wsiadamy do wagonu i szukamy miejsc przy oknie, które dałoby się otworzyć (to zmora polskich pociągów).
Pani Agnieszka nie może się nachwalić dr Mohammad. Lekarka założyła Kubie aparat ortodontyczny, którego nie mieli w żadnym polskim gabinecie: -Kosztował niecałe 1000 zł, a w Polsce ceny zaczynają się od 1,5 tys.
A kiedy Kuba musiał zrobić prześwietlenie szczęk, lekarka poradziła szpital w Czeskim Cieszynie. Z trzech powodów: jest taniej niż w Polsce, nie ma kolejek i nie trzeba się wcześniej umawiać na wizytę. Przy okazji jego tata zrobił sobie rentgen płuc i kręgosłupa.
Drewnolino goni Pendolino
Zbliżamy się do Skoczowa, pociąg zwalnia. Do naszego wagonu wsiada kobieta w średnim wieku. Wtrąca się do naszej rozmowy: -Moja sąsiadka to nawet psa zawiozła do czeskiego lekarza. Musiała mu zrobić tomografię i okazało się, że w Polsce trzeba by jechać aż do Warszawy. Tymczasem w Czechach tuż przy granicy jest klinika weterynaryjna, w której mają taki sprzęt.
Pociąg znowu rusza. Wagon trzeszczy niemiłosiernie. Kolejarze zza południowej granicy nie cierpią naszych pociągów. Gdy władze Polski i Czech wymyśliły, żeby wydłużyć ich kursy aż do Ostrawy, czescy maszyniści się zbuntowali, bo to oni musieliby poprowadzić polskie pociągi od granicy.
Federacja Czeskich Maszynistów biła na alarm, że miejsce polskich pociągów EN57 (skonstruowanych w latach 60.) jest w muzeach techniki, a nie na torach.
Maszyniści skarżyli się w czeskiej TV Nova: - Stan techniczny polskich pociągów to horror. Strach tym jeździć.
Nasze pociągi Czesi ochrzcili pogardliwie "drewnolino", by pokazać kontrast między nimi, a nowoczesnym Pendolino, jaki sobie Czesi sprawili we Włoszech. Pendolino ma klimatyzację, lotnicze siedzenia, a dzięki specjalnej konstrukcji nie musi zwalniać na zakrętach. Trasę między Ostrawą a Pragą pokonuje w 3 godziny i 19 minut, a polski pociąg z Katowic do Pragi jedzie 5,5 godziny.
Czeska ruletka do rana
Na końcu wagonu młody mężczyzna w garniturze czyta gazetę. Jacek z Bielska- Białej ma 24 lata i jest przedstawicielem handlowym na Śląsku. Od poniedziałku do piątku pracuje po 12 godzin na dobę. Handluje materiałami biurowymi. Ciężka praca, ale za dobre pieniądze.
Gdzie ma się rozerwać, jak nie w Czeskim Cieszynie? Raz w miesiącu Jacek jeździ tam z kolegą zagrać w ruletkę. - Czesi mają fajne salony. Kulturalnie - byle kogo nie wpuszczają. I nikt nie traktuje tam gry jak hazardu.
Najbardziej eleganckie lokale, z portierem i zakazem używania telefonów komórkowych, są w centrum miasta. Tylko w okolicy rynku jest ich kilkanaście.
Jacek ma swój ulubiony, kameralny salon na jednym z osiedli. Zna tam niemal wszystkich klientów, połowa grających to Polacy. - Grają do zamknięcia. Zostawiają więcej pieniędzy niż nasi - mówi pracownik salonu.
Jacek gra do drugiej, trzeciej w nocy, wypija kilka piw. Potem na piechotę, przez most graniczny, wraca do polskiej części Cieszyna, gdzie mieszka jego starszy brat. U niego nocuje. Następnego dnia wraca pociągiem albo autobusem do domu.
Tym razem Jacek zostanie w Czechach dłużej - spędzi tu cały tydzień urlopu.
Od początku roku most Wolności i most Przyjaźni w Cieszynie, niewielkie przejścia graniczne, przekroczyły dwa miliony Polaków. -Korzystają z tego, co w Europie najlepsze. Sam leciałem na wakacje z lotniska w Ostrawie, jest taniej i wygodniej niż z lotnisk w Polsce -komentuje dr Krzysztof Łęcki, socjolog z Uniwersytetu Śląskiego.
Pierwsza grzywna za picie w parku
Nasz pociąg zbliża się do stacji w Goleszowie. Do wagonu wsiada grupa roześmianych młodych ludzi. Jadą na dyskotekę do Ostrawy. -Na Stodolni kluby są lepsze niż w Londynie - tłumaczy Jacek tonem znawcy.
Ulica Stodolni w weekendy zamienia się w jedną wielką dyskotekę. W ponad 50 lokalach każdy znajdzie coś dla siebie - od roznegliżowanych dziewczyn tańczących w klatce po pub, w którym kibice oglądają mecze na wielkich ekranach.
Ulica ma własną stronę internetową, na której można sprawdzić wydarzenia najbliższego weekendu - gdzie jest koncert, a gdzie promocja wódki.
- Spotykam Polaków na każdym kroku -mówi Dorota Havlikova, rzecznik prasowy Czeskiego Cieszyna.
- Czasy, kiedy nasi nie chcieli sprzedawać Polakom czekolady w sklepach, już dawno minęły.
Havlikova cieszy się z najazdu Polaków. Może z jednym wyjątkiem.
W Czechach nie ma zakazu picia alkoholu w miejscach publicznych, bo nikomu nie przychodzi to do głowy. Nikomu z Czech, bo Polacy uwielbiają przesiadywać w parkach z puszkami piwa w rękach. Na początku października władze miasta wprowadziły więc oficjalny zakaz. Pierwszą grzywnę dostał Polak.
Polacy nie umieją też zachować się na supernowoczesnym basenie, który kusi fontannami, gejzerami i zjeżdżalniami. Latem przyjeżdżały tu całe polskie rodziny, bo tanio, niedaleko i z mnóstwem atrakcji. Aż Czesi podnieśli nam ceny biletów. Ale nadal w weekend 70 proc. kąpiących się to Polacy.
Jakim cudem Czechom się opłaca, a nam nie?
Dojeżdżamy do Czeskiego Cieszyna. Kuba z mamą muszą poczekać na połączenie do Oldrichovic. Jacek idzie na zakupy.
Z pociągu wysiadają też doradcy Zdenka Bakali, jednego z najbogatszych Czechów. Wracają z Czerwionki-Leszczyn niedaleko Rybnika. Oglądali tam nieczynną kopalnię Dębieńsko. Polacy już dawno położyli na niej krzyżyk, tymczasem Czesi są przekonani, że nieźle na niej zarobią.
Bakala, największy udziałowiec czeskiego koncernu węglowego OKD, chce wznowić wydobycie i zatrudnić nawet 3 tys. Polaków! Dębieńsko przestało fedrować w 2000 roku. Dwa szyby zasypano, ale trzeci jest w nienaruszonym stanie. To nim zainteresowali się Czesi. Według ostrożnych szacunków w szybie zostało ok. 100 mln ton węgla koksującego.
Bakala chce też kupić kopalnię Morcinek w przygranicznych Kaczycach. Budowa kopalni rozpoczęła się pod koniec lat 70., wydobycie ruszyło już w1986 r. Chodziło o to, by ubiec Czechów i dobrać się do bogatych złóż węgla koksowego leżących wzdłuż granicy. Ale od samego początku Morcinek przynosił straty. W 2000 r. kopalnię zlikwidowano. Na dole zostało jednak ponad 250 mln ton węgla najlepszej jakości.
- Jakim cudem nam się nie opłacało wydobywać tu węgla, a Czechom się opłaca? - dziwi się Dominik Kolorz, szef górniczej "Solidarności".
My znowu do Europy
Z Czech, podobnie jak z Polski, tysiące ludzi wyjechało za pracą na Wyspy Brytyjskie i do Irlandii. Kto wykona ich pracę w kraju? W Czechach pracuje już ponad 13 tys. Polaków.
Od zeszłego roku w Bielsku-Białej działa agencja rekrutująca do kilkudziesięciu czeskich zakładów branży spożywczej, motoryzacyjnej i elektronicznej. Można zarobić od 1,4 do1,8 tys. zł, i to bez specjalnych kwalifikacji czy znajomości języka. Czesi nawet opłacają hotel robotniczy, dofinansowują obiady i przejazdy.
Jan Bujoczek z Nakła Śląskiego przepracował w Czechach dziewięć miesięcy. Najpierw składał deski do prasowania, potem pralki. Kilka dni temu znów odwiedził bielską agencję: -Czesi żyją po europejsku. Każdego stać na samochód w kredycie czy wakacje z rodziną.
Miesiąc później na bielskim dworcu przeżywam déjá vu. Jest Kuba z mamą, Jacek i młodzież jadąca do dyskoteki. -My znowu do Europy - śmieje się Jacek. - Skoro Europa nie może przyjść do nas, to my jedziemy do Czech.
Źródło: Gazeta Wyborcza
Kozystając z gościnności forum chciałbym zaprezentować pełna listę kandydatów Komitetu Wyborczego Prawa i Sprawiedliwości. To taki końcowy akcent. Dziekuję za dyskusję i do kolejnych Tematów.
Okręg nr 1
Jan Legierski z Jasnowic -
Prowadzi jednoosobową firmę stolarską. Często rozmawia z ludźmi na tematy związane z sytuacją polityczną i tym, co dzieje się w naszej gminie. Uważa, że konieczne są zmiany. Dotychczasowy samorząd mało interesuje się problemami ludzi. Przykładem jest sytuacja Jasnowic czy Andziołówki, gdzie mimo powszechnego braku wody, w dalszym ciągu nie planuje się budowy wodociągu, a jeśli tak, to nic się o tym nie mówi. Od samorządu wymaga kompetencji. Dobry urzędnik to profesjonalista i człowiek nastawiony na służenie ludziom. Uważa, że uczciwość to główna cecha, którą muszą wyróżniać się ludzie pracujący w samorządzie. Powszechne układy i korupcja niszczą inicjatywę społeczną. Najpilniejsze wyzwania to zaopatrzenie w wodę tych przysiółków, które corocznie odczuwają jej brak.
Dodaje, że nowy samorząd powinien bardziej uwzględniać potrzeby ludzi i lepiej informować o swoich działaniach. Konieczna jest również poprawa bezpieczeństwa uczęszczających do szkoły naszych dzieci i młodzieży. Już dawno powinny być zrobione chodniki i miejsca parkingowe. Nowa Rada powinna również sprzyjać inwestorom, którzy chcą tworzyć nowe miejsca pracy.
Janusz Juroszek -
Posiada wykształcenie wyższe, jest nauczycielem w Gimnazjum Jana Pawła II w Istebnej. Uczy historii i wiedzy o społeczeństwie oraz wychowania do życia w rodzinie. Ukończył Wyższą Szkołę Pedagogiczną w Częstochowie oraz podyplomowe studia na Uniwersytecie Śląskim z zakresu edukacji obywatelskiej i wychowania do życia w rodzinie. Interesuje się polityką, historią, literaturą, niezależnym kinem oraz kulturą Hiszpanii i krajów Ameryki Południowej. Jest przewodniczącym gminnego koła „Prawo i Sprawiedliwość” Jest zwolennikiem ostrej walki ze zjawiskiem sprzedaży alkoholu nieletnim, oraz chuligaństwem i łamaniem prawa przez młodocianych. Będzie wspierał działania Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej i dążył do powstania straży gminnej odpowiedzialnej za utrzymanie porządku. Jest za rozwojem klubów sportowych, szczególnie piłkarskiej „Trójwsi”.
Franciszek Juroszek -
od roku 1978 pracuje w Kuźni Ustroń obecnie Kuźnia Polska Spółka z o.o. w Zakładzie Produkcyjny Ustroń. Od założenia NSZZ „Solidarność” jestem jego aktywnym członkiem i pełni w nim obecnie funkcję sekretarza Komisji Zakładowej. Ma spore doświadczenie w działalności samorządowej, byłem radnym w latach od 1990 do 2002r. Ma czworo dzieci – troje studiuje, a najmłodsza córka kontynuuje naukę w gimnazjum.
Jego program wyborczy to przede wszystkim zapewnienie ładu i porządku w Istebnej, szczególnie poprawa wyglądu jej centrum, a także wspomaganie i popieranie wszelkiej działalności sportowej i kulturalnej mającej na celu zaangażowanie jak największej liczby młodych mieszkańców naszej gminy. Ważną sprawą, którą będzie promował w Radzie, jest zaopatrzenie w wodę przysiółka Jasnowice, gdzie od wielu lat mieszkańcy borykają się z jej brakiem.
Okreg nr 2
Henryk Haratyk -
Od wielu lat prowadzi jednoosobową firmę dekarską. Znany jest miejscowej ludności jako solidny wykonawca pokryć dachowych. Jego sumienność i kompetencja daje gwarancję, że podjęte przez siebie zadania wykonuje dobrze i z pełnym zaangażowaniem. Wiele razy dał się poznać jako społeczny organizator. To on w pierwszej kolejności reaguje na wszelkie nieprawidłowości związane z realizacją gminnych zadań. Ma odwagę krytykować złe rozwiązania i zabiegać o podejmowania inwestycji tam, gdzie są najbardziej potrzebne. Jako kandydat na radnego Gminy oczekuje, że przyszła Rada i wójt bardziej zaangażują się w dialog ze społeczeństwem. Zamierza stale informować swoich wyborców o zamierzeniach samorządu, dbać o poszanowanie majątku gminy, pilnować rzetelności wykonywanych inwestycji, bieżące utrzymanie dróg, prawidłowe przeprowadzanie remontów, odśnieżanie. „Inwestycje gminne powinny być ukierunkowane na stwarzanie warunków do powstawania nowych miejsc pracy. Niepokojące jest, że młodzi ludzie muszą w poszukiwaniu lepszego życia wyjeżdżać za granicę.”
Antoni Bestwina - mieszka na Andziołówce, ma 51 lat, z wykształcenia jest technikiem mechanikiem. Obecnie pracuje w Centralnym Ośrodku Sportu na Kubalonce. Jest sędzią sportowym Polskiego Związku Narciarskiego i Biathlonowego. Dodatkowo pracuje w rodzinnym gospodarstwie rolnym. „W 2009 r. planowane są międzynarodowe zawody sportowe na Kubalonce. W związku z tym czekają nas na Kubalonce duże inwestycje sportowe. Wybudowanie nowoczesnych tras biegowych, stadionu zimowego oraz strzelnicy biathlonowej. Nowoczesny ośrodek sportów zimowych na Kubalonce to również plany modernizacyjne dróg, zaplecza hotelowego i gastronomicznego. To szansa na wykorzystanie potencjału sportów zimowych w przyszłości. Istebną stać na przygotowanie młodych sportowców.” Jako radny chciałby zajmować się sprawami sportu, ekologii oraz rolnictwa i dodaje: „Radni jako przedstawiciele mieszkańców powinni rozwiązywać ich najważniejsze problemy społeczne, przyjęte uchwały i plany powinny być realizowane.”
Jerzy Cieślar -
Mieszkaniec Olecek. Przez długie lata kierowca pogotowia ratunkowego, obecnie rencista. Jest przekonany, że nasza gmina może odnieść prawdziwy sukces. Dotychczasowe dobre inwestycje drogowe stworzyły niepowtarzalną szansę dla rozwoju turystyki szczególnie tam, gdzie dotychczas ciężko było poruszać się samochodem. Kontynuacja rozpoczętych inwestycji wodno-kanalizacyjnych oraz parkingi i biura obsługi turysty to konieczność. Również bezpieczeństwo mieszkańców, dobra edukacja i wychowanie młodzieży to podstawowe zadania samorządu.
Jeżeli zostanę wybrany na radnego będę utrzymywał stały kontakt z moimi wyborcami. Poważne traktowanie swoich obowiązków jest dla mnie najważniejsze.
Okręg nr 3 - Jaworzynka
Bogusława Kawulok -
Razem z mężem prowadzi działalność gospodarczą. Wie, co to uczciwa i rzetelna praca. Szanuje i docenia tych wszystkich, którzy w obecnych czasach decydują się na zakładanie swoich firm. Uważa, że Samorząd powinien w tym pomagać, bo dzięki naszym podatkom może realizować swoje zadania.
Ma pięcioro dzieci, stąd bliskie są jej sprawy młodzieży oraz sytuacja rodzin na terenie gminy. Chciałaby jako radna służyć pomocą szczególnie tym, którzy mają ciężkie warunki życia .
Oczekuje od nowej Rady i wójta lepszej współpracy ze społeczeństwem. Dbać będzie o zagospodarowanie turystyczne i skuteczną promocję. „Również wprowadzenie prac interwencyjnych, a nie tylko wypłata zasiłków, może być środkiem do większej dbałości o nasze otoczenie”. Stwierdza, że szczególnie ważna jest informacja samorządu o możliwościach pozyskiwania środków unijnych prze małe i średnie przedsiębiorstwa. Jedynie tworzenie nowych miejsc pracy, wspieranie przedsiębiorczości, może w pewnym stopniu ograniczyć falę emigracji. Jeśli w tym kierunku nic nie zrobimy, nasza społeczność szybko się zestarzeje, a szkoły będą świecić pustkami.
Łucja Michałek -
Obecnie kończy studia na kierunku politologia, specjalność europejska. Uważa, iż nabyta wiedza i umiejętności podparte kilkuletnią praktyką w zakresie inicjatywy społecznej na rzecz mieszkańców Jaworzynki pozwolą jej na aktywną i skuteczną działalność w Radzie Gminy Istebna.
Jako przyszła radna, chciałaby godnie reprezentować interesy mieszkańców Jaworzynki, wpływać na równy i sprawiedliwy udział wsi w budżecie gminy Istebna oraz w planowanych inwestycjach. Pragnie, aby idea samorządu terytorialnego w zakresie współdecydowania i współdziałania władz samorządowych wraz z mieszkańcami w dziedzinie społecznej, gospodarczej i kulturowej nabrała nowego, szerszego wymiaru lokalnego. Uważa, iż nadrzędnym celem naszej gminy powinno być działanie w zakresie promocji i rozwoju turystyki. Piękno przyrody beskidzkiej pozwala przyciągnąć wielu turystów, potrzeba jednak dobrego zaplecza organizacyjnego. Istotnym elementem w promocji naszego regionu jest również przedstawienie naszego dziedzictwa kulturowego, folkloru, góralskiej tradycji. Ponadto jednym z jej priorytetów będzie działanie w kierunku rozwoju kultury fizycznej, sportu i rekreacji.
Łucja Dusek -
Jest studentką IV roku etnologii na Uniwersytecie Śląskim w Cieszynie, obroniła licencjat na temat Górali Śląskich. Ma 22 lata. Interesuje się sztuką ludową, rękodziełem. Chce w przyszłości organizować rynek rękodzieła, gdyż po likwidacji Cepelii wytworzyła się w tej dziedzinie swoista pustka. Jest miłośniczka folkloru. Wie jednak, że nowoczesność jest szansą na zachowanie tradycji i kultury. „Trzeba umieć pogodzić wyzwania współczesności i przekazane nam dziedzictwo przodków. Szansę na to daje turystyka, która coraz częściej poszukuje oryginalnych propozycji”. Jako radna chce dbać o kulturę w naszej gminie. Zabiegać będzie o promocję twórców ludowych. Zajmie się też problemami młodzieży. Wie co to znaczy mieszkać w odległym przysiółku. Nie zapomni o tych, którzy każdej zimy zmagają się z problemem odśnieżania. Jest lokalną patriotką. Poszanowanie „Małej ojczyzny”, dbałość o piękno krajobrazu, ekologię i porządek to dla niej podstawowe zadania.
Kazimierz Juroszek -
Absolwent Technikum Hotelarskiego w Wiśle. Prowadzi działalność agroturystyczną w Jaworzynce. Dodatkowo pracuje w hotelu „Gołębiewski” w Wiśle. Chce, by turystka stała się główną gałęzią rozwoju w naszej gminie. Potrzebne są jednak przemyślane decyzje inwestorskie, szczególnie w odległych od centrum przysiółkach, bo tam może wspaniale rozwijać się agroturystyka. W tej dziedzinie musi też lepiej rozwijać się współpraca pomiędzy mieszkańcami i samorządem.
Okręg nr 4 - Koniaków
Andrzej Kohut - Kandyduje w okręgu wyborczym nr 4 w Koniakowie
Posiada bagaż doświadczeń w transporcie krajowym i międzynarodowym. Przejechał Europę wzdłuż i wszerz, a będąc bardzo dobrym obserwatorem, w czasie swoich podróży miał okazję poznać postęp i rozwój gospodarczy innych krajów Europy i porównać go z sytuacją w swojej ojczyźnie. Uważa, że mamy ogromne możliwości, aby nasza wieś stała się miejscowością turystyczną z prawdziwego zdarzenia. Jest jednak bardzo wiele do zrobienia. Obecnie pracuje jako kierowca autokaru. Jest szanowanym i cenionym pracownikiem. Bliskie mu są sprawy młodzieży i uważa, że nasze dzieci nie mają możliwości optymalnego rozwoju kulturalnego i sportowego. Na terenie gminy brakuje obiektów rozwijających zainteresowania młodzieży. Chciałbym lepiej zorganizować klub sportowy, aby wyszukiwał i promował talenty sportowe. Chodzi mu głównie o sporty zimowe, tym bardziej, że mieliśmy i moglibyśmy mieć mistrzów europejskich, światowych i olimpijskich. Oprócz tego chciałby, aby nasza młodzież nie musiała spędzać swojego wolnego czasu w barach, lecz znalazła swoje miejsce w klubie młodzieżowym, w którym bez alkoholu będzie mogła mile spędzić czas. Chciałby promować czynną turystykę. Jako radny będę popierał wszystkie inicjatywy społeczne, kulturalne i sportowe.
Marek Kukuczka -
Ma 22 lata, Maturę uzyskał w Liceum Ogólnokształcącym w Niższym Seminarium Duchowym w Markowicach. Obecnie kształci się w Policealnym Studium Zawodowym na kierunku logistyka i transport w Bielsku-Białej. Pracuje dodatkowo jako kierowca w Wispolu. Interesuje się pszczelarstwem, posiada rodzinną pasiekę „U Kukuczków”, jestem Prezesem Koła Pszczelarzy w Istebnej. Bliskie mi są sprawy społeczne. Chce być radnym, aby reprezentować ludzi i ich problemy.
Jego mottem jest łacińska sekwencja: „Audiatur et altera parsa” to znaczy: „Należy też wysłuchać drugą stronę”. Uważa, że gmina potrzebuje naprawy, nie tylko pod względem merytorycznym, ale także duchowym, musi bardziej uwzględniać drugiego człowieka i mu służyć.
Andrzej Idziniak
Ma 29 lat. Jest długoletnim członkiem Zespołu Regionalnego „Koniaków”, miłośnikiem folkloru i tradycji.
Jest stolarzem. Prowadzi drobne usługi budowlane, często przebywa wśród ludzi, rozmawia na tematy społeczne i związane z gospodarką.
W swojej pracy radnego chciałby reprezentować środowisko drobnych rzemieślników a szczególnie związanych z ginącymi zawodami. Wiem, że coraz częściej poszukiwani są wytwórcy nawiązujący do starego rzemiosła i dawnych tradycji ciesielskich. Jest to również szansa na powstawanie nowych miejsc pracy dla ludzi młodych. Będzie wspomagał zespoły regionalne i dążył do powstania Zespołu Reprezentacyjnego Gminy Istebna, gdyż jest to szansą realizacji aspiracji i marzeń młodzieży. Zapewnia, że gdy zostanie radnym, będzie na bieżąco informował swoich wyborców i mieszkańców o planowanych inwestycjach i zamierzeniach Rady.
Stanisław Legierski -
Urodził się 20 listopada 1960 r. w Istebnej. Jego rodzice to Maria i Franciszek Legierscy. Po ukończeniu szkoły podstawowej a później Technikum Mechanicznego w Bytomiu podjął prace w kopalni. Następnie w czasie pracy w KWK „Zofiówka” ukończył studium zawodowe i pracował na stanowisku sztygara. Po 25 latach pracy w kopalni przeszedł na emeryturę.
Jest żonaty ma troje dzieci. Obecnie zajmuję się kamieniarstwem.
Jako radny chce reprezentować zwykłych ludzi, którzy ciężko pracują, aby nasze społeczne życie było znośniejsze.
Dariusz Lipowski -
Ma 37 lat, żonaty, prowadzi działalność gospodarczą. Interesuje się sprawami gospodarczymi związanymi z prowadzeniem małych i średnich przedsiębiorstw. Uważa również, że ekologia ma zasadnicze znaczenie dla dalszego rozwoju turystyki w naszym regionie, gdyż bez czystego powietrza, wody i naturalnego środowiska, nie można prowadzić wiarygodnej promocji. Będzie dążył, aby środki unijne były również pozyskiwane na rzecz inwestycji turystycznych, a rozwój infrastruktury w oparciu o wspieranie pomysłowości i inicjatywy mieszkańców ma kluczowe znaczenie. Będzie również wspierał zachowanie rolnictwa na naszym terenie, gdyż jest to jedna z najbardziej istotnych dziedzin życia dla zachowania specyfiki naszej gminy i szansa na rozwój agroturystyki.
Do Rady Powiatu Cieszyńskiego:
Piotr Kohut
Gazda, hodowca owiec, producent tradycyjnych wyrobów owczych, właściciel bacówki i Sklepu Góralskiego, Prezes Oddziału Górali Śląskich ZP
Tak pisze o sobie: „Mam w sercu wielki szacunek do dziejów naszych przodków, kultury, tradycji, wartości przekazywanych z pokolenia na pokolenie. To pozwala mi twardo stąpać po ziemi, a jednocześnie myśleć zupełnie nowocześnie, tak postrzegać góralszczyznę, by nie zatracić żywotności tego ogromnego dziedzictwa kulturowego. Dlatego walczę o indywidualny wizerunek wolnego Górala - człowieka rozsądnego, gospodarnego, godnie reprezentującego swoich ludzi, dumnego z dawnych tradycji i odrzucającego cepeliowski styl.
Kilka lat temu wspólnie z kilkoma gazdami z Trójwsi odtworzyliśmy kulturowy wypas owiec, powracając do korzeni, do źródeł naszych góralskich wartości. Nie jest to jednak żaden narzucany styl bycia, to tylko jedna z możliwości dla ludzi z pasją do gazdowania, troszczących się o zachowanie i pielęgnację ginącej rdzennej kultury. Od lat uczestniczę w wielu konferencjach, szkoleniach i spotkaniach dotyczących owczarstwa. Nasze bogactwo kulturowe, tradycje zapisane w historycznej dokumentacji pozwoliły mi z pełnym zaangażowaniem przystąpić do projektu opatentowania „oscypka” jako europejskiego produktu chronionego. Wskutek tego Górale z Podhala, Żywiecczyzny i Trójwsi będą mogli wspólnie korzystać z możliwości, jakie daje certyfikacja produktu. Zostałem powołany do wojewódzkiej śląskiej grupy roboczej, która opracowuje „Program aktywizacji gospodarczej i zachowania dziedzictwa kulturowego Beskidów - OWCA plus”. Uważa, że dziś dużą wagę przykłada się do wypasania trudnych górskich terenów, leśnych polan, obszarów zniszczonych. Są środki finansowe, zarówno państwowe i europejskie, przeznaczone na ratowanie środowiska naturalnego. Sprawa jest bardzo poważna, czego dowodem jest obecna, tragiczna sytuacja lasów świerkowych w Beskidach. Dawne zalesienie z przewagą buków i jodeł oraz wypasane hale pozwalały na właściwą gospodarkę terenami górskimi. Na całym świecie w podobnych regionach stosuje się właśnie taki ekologiczny system. Pozwala on na tworzenie miejsc pracy i wspaniałą atrakcję turystyczną. Jest wiele miejscowości, które w porównaniu do naszych wsi są geograficznie i przyrodniczo znacznie mniej ciekawe i nie mają tak bogatej kultury, a jednak, dzięki dobremu zarządzaniu i determinacji ludzi tam mieszkających, radzą sobie znacznie lepiej, bowiem inwestują w infrastrukturę turystyczną.
Turystyka pozwala na dynamiczne tworzenie nowych miejsc pracy. Nasze społeczeństwo również żyje z turystyki, ale pracując głównie w innych okolicznych miejscowościach, a u nas jedynie w małym procencie. Inwestycje lokalne ostatnich lat nie przełożyły się na możliwości rozwoju gospodarczego mieszkańców ani na poprawę ich życia. Kto nie dostrzega możliwości turystycznych tego regionu, niszczy szansę lepszego życia młodych ludzi na naszej ziemi. Walczmy o to, by w rzeczywistości nie spełniły się słowa pieśni „Góralu czy Ci nie żal”, by nasza młodzież nie musiała mówić, że „góry opuścić trzeba dla chleba…”. Trzeba zrobić wszystko, aby jak najwięcej tych emigrujących za chlebem mogło powrócić i zainwestować swoje zarobione pieniądze w przygotowaną i przemyślaną infrastrukturę na ojcowiźnie. „Nie będę krytykował lokalnej polityki w naszym regionie, gdyż mam wrażenie, że jej w ogóle nie ma. Od wielu lat niezależnie, wraz z grupą ludzi troszczących się o nasze dziedzictwo kulturowe, współorganizuję takie imprezy społeczno-kulturowe jak „Gajdosze”, „Mieszani Owiec”, „Rozchód”, „Zaduszki Istebniańskie”.
Współpraca pomiędzy urzędem a przedsiębiorcami pozostawia również według mnie wiele do życzenia, a przecież jedynie przyjazna postawa obu stron daje szansę na rozkwit regionu. Porady indywidualne i specjalistyczne wobec licznych możliwości pozyskiwania środków unijnych, to obowiązek urzędników. Od kilku lat promujemy nasz region na miarę swoich możliwości, przyciągając turystów – pasjonatów gór, kultury oraz produktów i wyrobów tradycyjnych. Prowadząc działalność gospodarczą w Koniakowie, mam możliwość rozmów z turystami, którzy przejeżdżają przez naszą gminę – i tu tkwi właśnie największy problem! Niejednokrotnie tylko przejeżdżają, wcale się nie zatrzymując, nie korzystając z oferty noclegowej, z bogactwa naszej ziemi, bowiem nie ma u nas prawie żadnej infrastruktury turystycznej z prawdziwego zdarzenia. Pomimo tego jest tu wiele inicjatyw społecznych, indywidualnej aktywności i gospodarności niektórych zdeterminowanych mieszkańców, co zachwyca i cieszy. Brak pomocy ze strony władz lokalnych powoduje jednak coraz większe zniechęcenie. Opowiadam się za rozwojem. Wybierajmy społeczników, ludzi dla ludzi, a nie interesantów uaktywniających się jedynie przed wyborami. Pomyślmy, czy chcemy zmian, które mają szansę przełożyć się na nasz wspólny sukces.
Zapewniam każdego, kto mnie poprze jako kandydata na radnego powiatowego, że głos na mnie jest gwarancją nieprzekupnej postawy - postawy mocno zakorzenionego w naszej ziemi Górala o wyniesionych z domu prawicowych poglądach.
Paweł Lipowski
Lat 57, posiada wykształcenie średnie hadlowe. Jest instruktorem nauki zawodu sprzedawca. Długoletni pracownik GS w Wiśle na stanowisku kierowniczym. Obecnie rencista, ławnik Sądu Grodzkiego w Cieszynie. Chce działać na rzecz polepszenia bytu mieszkańców tradycyjnie turystycznych miejscowości jakimi są Wisła i gmina Istebna. Bliskie mu są również sprawy związane z ekologią.
Józef Broda
Od dwóch kadencji radny Powiatu Cieszyńskiego.
Społeczny Kurator Sądowy zaangażowany w pomoc społeczną i rozwiązywanie problemów międzyludzkich.
Chce, aby na naszym terenie powstały Warsztaty Terapii Zajęciowej oraz ośrodek wsparcia dla osób uzależnionych. Od lat związany jest z działalnością kulturalną, uczestnik międzynarodowych spotkań i imprez folklorystycznych. Będzie dążył do powstania szkolnictwa policealnego nawiązującego do tradycyjnych rzemiosł i sztuki ludowej. Jego domeną jest pomoc społeczna. W miarę swoich możliwości będzie uczestniczył w pracach dotyczących jej rozwoju tj.we wprowadzaniu nowych form pomocy potrzebującym jakim może być ośrodek wsparcia dla rodzin zastępczych.
Józef Michałek
Lat 43, z wykształcenia leśnik.
Prezes Cieszyńskiego Stowarzyszenia Agroturystycznego „Natura” skupiającego kilkadziesiąt gospodarstw powiatu cieszyńskiego – (www.agroturystyka.pl/cieszyn), sekretarz w Oddziale Górali Śląskich (www.goraleslascy.pl ), współinicjator wypasu owiec celem wykorzystania nieskoszonych łąk, współorganizator imprez np. Gajdoszy, Zaduszek istebniańskich, wystaw fotograficznych. Należy do koła Macierzy Ziemi Cieszyńskiej – jednym z inicjatorów odsłonięcia tablicy pamiątkowej ks. E. Grima, współpracował z Muzeum „Na Grapie” w Jaworzynce w wytyczeniu Beskidzkiej Ścieżki Planetarnej. W ramach działalności w Stowarzyszeniu Na Groniach przeprowadził we współpracy z istebniańskim gimnazjum - dwie edycjie Konkursu Wiedzy o Regionie, od początku społecznie uczestniczy w wydaniu Kalendarza z Istebnej, Jaworzynki i Koniakowa.
Jest również krytycznym obserwatorem poczynań naszego samorządu. uważa, że krytyczne patrzenie na działalność radnych i wójta jest w każdych okolicznościach niezbędne. Funkcjonowanie opozycji to podstawowy wymóg demokracji.
W latach 1998-2002 radny Powiatu Cieszyńskiego, przewodniczący komisji edukacji, wspierał zachowanie na terenie naszej gminy szkoły zawodowej i czynnie zaangażował się w powstanie Zespołu Szkół Ponadgimnazjalnych w Istebnej. Żonaty, żona Monika jest nauczycielką j. polskiego w Gimnazjum im. Jana Pawła II w Istebnej, ma czworo dzieci.
Interesuje się fotografią, dlatego jego zdjęcia często wykorzystywane są przez Naszą Trójwieś, są zamieszczane w folderach i katalogach.
Startuje również na wójta Gminy Istebna
Do Sejmiku Województwa Śląskiego:
Jan Kawulok – lista nr 4 pozycja 4
Urodzony w Istebnej, lat 48 wykształcenie wyższe, żonaty, dyrektor Szpitala Śląskiego w Cieszynie.
Drodzy Mieszkańcy Trójwsi.
Po szesnastu latach funkcjonowania samorządu gminnego kolejny raz staniemy przed urną wyborczą, by powierzyć funkcję gospodarza naszej Gminy nowemu wójtowi i radnym.
To oni mają być naszą wizytówką i godnie reprezentować nas w trudnym zarządzaniu budżetem gminy, decydować o kierunkach jej rozwoju, dbać o edukację i wychowanie młodego pokolenia, pomoc społeczną, aktywnie wspierać rozwój turystyki i przedsiębiorczość mieszkańców.
Moja decyzja o ponownym ubieganiu się o to ważne dla rozwoju Trójwsi stanowisko wójta Gminy poprzedzona była starannym przygotowaniem, dyskusją w gronie życzliwych mi ludzi i akceptacją programu Prawa i Sprawiedliwości w zakresie rozwoju samorządności w Polsce.
Podjąłem decyzję.
Będę kandydował w wyborach samorządowych na wójta Gminy Istebna, by reprezentować tych wszystkich, którzy oczekują, że samorząd może być bliżej ludzi, uwzględniać najpilniejsze ich potrzeby i prowadzić z zainteresowanymi dialog społeczny.
Dobry wójt to taki, który z jednej strony potrafi docenić doświadczenie i profesjonalizm swoich pracowników odpowiedzialnych za właściwe funkcjonowanie urzędu, z drugiej – potrafi dzięki swojej obecności w terenie wśród mieszkańców podejmować trafne decyzje i inicjować rozwój zgodny z oczekiwaniami. Dobry wójt rozmawia z ludźmi, jest otwarty na nowe propozycje, umie wysłuchać różnych opinii, nawet tych, które mu się nie podobają.
Szesnaście lat zarządzania gminą przez panią Danutę Rabin pozwoliło na dobrym poziomie przeprowadzić wiele inwestycji drogowych, kanalizacyjnych, wodociągowych i dokonać najpilniejszych remontów szkół. Te zadania trzeba w dalszym ciągu realizować. Nadal istnieją problemy z zaopatrzeniem w wodę w wielu jeszcze gospodarstwach, a suche lata powodują, że wody brakuje również tam, gdzie dotychczas było jej pod dostatkiem. Tylko szybka budowa nowego ujęcia na rzece Olzie i połączenie go z gminną siecią wodociągową może zniwelować deficyt wody.
Świat nie stoi w miejscu. Bardzo szybko się rozwija. Bez podejmowania wyzwań inwestycyjnych w różnych dziedzinach, nawet najlepsze drogi nie zabezpieczą przyszłości naszych rodzin. Nie dopuśćmy do tego, aby na tych drogach obowiązywał tylko jeden kierunek: „Za pracą – na Zachód!” W pracy nad rozwojem gminy trzeba pamiętać o młodzieży. Stwarzanie warunków do powstawania nowych miejsc pracy będzie priorytetem moich działań. Powołanie Rady Młodzieżowej pozwoli lepiej poznać problemy i oczekiwania młodych ludzi. To oni w przyszłości będą decydować o naszym życiu społecznym i samorządowym.
Niepowtarzalny i atrakcyjny krajobraz, bogata kultura ludowa, tradycyjna gościnność są naszym atutem turystycznym. To Zachód może przyjechać do nas! Jednak bez zmiany wizerunku wsi, dbałości o estetykę, czystość, bez miejsc parkingowych i nowych inwestycji w turystyce nie ma co marzyć o zwiększonych dochodach. Niestety, coraz częściej słyszy się opinie wypoczywających u nas gości, że nic się u nas nie zmienia, że nie ma z roku na rok – nic nowego. To trzeba zmienić.
Nierozwiązane dotychczas problemy w klubach sportowych, stowarzyszeniach, brak wsparcia dla inicjatyw społecznych, małe zainteresowanie rozwojem przedsiębiorczości – to również ważne problemy społeczne, których rozwiązanie stoi przed nowym wójtem i Radą.
Każdy najodleglejszy nawet przysiółek wart jest zainteresowania i wsparcia.
Wizerunek centrum naszych wsi musi sprostać wymaganiom współczesności: Koniaków, Istebna i Jaworzynka zasługują na inwestycje, które przyniosą wymierne korzyści wszystkim mieszkańcom.
Pozdrawiam wszystkich:
Józef Michałek, kandydat na wójta.
ps. dziękuję za możliwość skorzystania z forum i dyskusje.
A kim jest Wiktor Suworow? Pisarzem powieści sensacyjnych pełnych objawień, których tak naprawdę nikt do tej pory nie zweryfikował, ani nie potwierdził. Suworow, to nikt inny, jak Dan Brown w "szpiegowskim" wydaniu. Facet, który uciekł z kraju nie może (z definicji) pisać o nim pozytywnie, a tym bardziej obiektywnie.
Moim zdaniem, to żaden autorytet w tych sprawach. Ot - autor poczytnych powieści.
Swego czasu bardzo mocno krytykowano Suworowa, gdy w "Lodołamaczu" wysunął tezę, że ZSRS planował uderzenie na III Rzeszę, a Hitler w uderzeniu na ZSRS tylko ubiegł Stalina. Dziś to powszechnie akceptowana teza wśród historyków i badaczy zajmujących się tym okresem. Spory dotyczą w zasadzie już tylko tego czy ZSRS miał zaatakować w 1941 r., jak utrzymuje Suworow, czy dopiero rok później. Ta uwaga to tak a propos wiarygodnosci Suworowa.
Przyrównanie Wiktora Suworowa do Dana Browna, to poważne nadużycie. Wiktor Suworow oprócz powieści pisywał normalne książki historyczne na podstawie rzetelnych badań źródłowych i własnych doświadczeń w pracy w służbie w armii i GRU. Opisywał m.in. metody działalności GRU i Specnazu. Przez wiele lat służył najpierw w Armii Czerwonej, a później w GRU. Być może nie dla każdego, ale dla mnie jest to dość wiarygodna osoba. Tym bardziej, że jego opinie dotyczące WSI zyskują potwierdzenie w wielu innych dostępnych opinii publicznej źródłach, na które natrafiałem i wciąż natrafiam tu i ówdzie.
Co do tego, czy bardzo WSI się zmieniło od swoich niesławnych poprzedniczek. Osobiście mam co do tego wątpliwości. M.in. skoro taki człowiek jako Marek Dukaczewski im do niedawna jeszcze szefował. I proszę nie mówcie, że oni przeszedli weryfikację i tym podobne. Te wszystkie weryfikacje na początku lat 90. były w bardzo dużym stopniu pozorne. Podam tylko przykład byłego oficera SB Romana K., który pozytywnie przeszedł weryfikację w policji (jeśli takowa w ogóle była). Po jakimść czasie został on zastępcą komendanta głównego policji, a teraz jest jednym z głównych podejrzanych o zlecenie zabójstwa Marka Papały.
Polecam poniższy artykuł, zwłaszcza te fragmenty zaznaczone na niebiesko.
Narkowywiad
Wojskowe Służby Informacyjne handlowały narkotykami wspólnie z mafią turecką i polskimi gangsterami. To jedna z najbardziej tajemniczych afer w wojskowych służbach specjalnych. Żołnierzom WSI udało się zorganizować gigantyczny handel narkotykami i czerpać z niego zyski. O niczym nie wiedziały organy mające nadzorować pracę służb. Proceder ten zagrażał bezpieczeństwu państwa.
Oficerowie wywiadu zamiast zdobywać informacje o zagrożeniach dla Polski, angażowali się w działalność przestępczą. Robili to we współpracy z mafią turecką i ważnymi, polskimi gangsterami. Wszelkie koszty tego procederu były opłacane z budżetu operacyjnego WSI. Zyski trafiały do kieszeni oficerów - handlarzy. Istnienie mechanizmu ujawniła komisja śledcza badająca aferę Orlenu, jednak nie podjęła tego wątku. Również żadna prokuratura wojskowa nigdy nie podjęła śledztwa w tej sprawie.
"Korek" i "Baranina"
A wszystko było możliwe dzięki dawnym agentom wojskowych służb specjalnych, którzy po 1989 roku byli najważniejszymi szefami polskich grup przestępczych. W latach 2000 – 2002 zostały rozbite mafie pruszkowska i wołomińska – sterowane przez ludzi dawniej związanych ze służbami. Schedę po nich przejął Andrzej Horych ps. "Korek" – szef osławionego gangu mokotowskiego. Horych – z wykształcenia spawacz, absolwent warszawskiej zawodówki, jako błyskotliwy, inteligentny gangster został w 1979 r. zwerbowany przez kontrwywiad wojskowy PRL-u. Po transformacji ustrojowej był jednym z najważniejszych współpracowników tajnych służb. Zdaniem naszych rozmówców z policji i służb specjalnych, odegrał on zasadniczą rolę przy organizowaniu gigantycznego handlu narkotykami.
"Korek" sprowadzał przez Polskę do Europy tony kokainy z Ameryki Południowej – mówią funkcjonariusze Centralnego Biura Śledczego. - Pomagali mu w tym oficerowie wojskowych służb specjalnych. Jako „ich” człowiek, unikał kontroli, akcji celników, otrzymywał informację o planowanych działaniach służb. Nasi rozmówcy z CBŚ ustalili, że gangsterzy mokotowscy wykorzystywali tajne kanały przerzutowe WSI. - Wszystko wskazuje na to, że w zamian za ułatwienie przemytu, ludzie "Korka" dzielili się zyskami z WSI – przyznaje jeden z oficerów zajmujących się tą grupą przestępczą.
- W 2001 r. "Korek" zgodził się na współpracę z DEA i FBI – opowiada w rozmowie z "Polskim Radiem online"” członek gangu pruszkowskiego. – Udzielał im informacji o innych gangsterach działających w Ameryce Północnej i Środkowej. W ten sposób, rękami policji eliminował swoją konkurencję. Nasz rozmówca twierdzi, że amerykańskie służby naciskały na polską policję, aby nie zatrzymywać "Korka", gdyż oznaczałoby to dla nich stratę poważnego źródła. Informację tą udało się nam nieoficjalnie potwierdzić w CBŚ.
Inny mechanizm zastosowano w stosunku do Jeremiasza Barańskiego ps. "Baranina". Barański – choć miał mocną pozycję w przestępczym świecie PRL-u – nie był kadrowym oficerem ani współpracownikiem służb specjalnych PRL-u. Pod koniec lat 80. osiadł w Wiedniu, gdzie zajął się działalnością biznesową i przestępczą. Mówiono o nim, że był wiedeńskim rezydentem mafii pruszkowskiej. - W rzeczywistości było odwrotnie. To raczej gangsterzy pruszkowscy byli jego ludźmi, którymi sterował z Wiednia – twierdzi Antoni Macierewicz, były członek sejmowej komisji ds. służb specjalnych, a dziś wiceminister obrony.
"Baranina" kierował gangsterami, ale nim samym kierowały wojskowe służby specjalne – mówi w rozmowie z "PR" oficer Centralnego Biura Śledczego, który jako jeden z pierwszych zajmował się gangiem pruszkowskim. – Zmuszono go do współpracy w typowy sposób: oficerowie znaleźli dowody jego przestępczej działalności i zaszantażowali go. Gdyby nie zgodził się na współpracę, trafiłby do więzienia dużo wcześniej. W ten sposób, od połowy lat 90., najważniejszy polski przestępca za granicą wykonywał polecenia WSI.
Barański wymyślił w jaki sposób przewozić do Europy gigantyczne ilości narkotyków z Ameryki Południowej bez ryzyka wpadki. Z pomocą WSI udało mu się objąć stanowisko konsula honorowego Liberii w słowackiej Bratysławie – mówią nasi rozmówcy z Centralnego Biura Śledczego. Dzięki temu miał status dyplomaty. Nie wolno było sprawdzać jego bagażu, kontrolować jego pojazdów, ani przeszukiwać należących do niego pomieszczeń. Barański wykorzystywał to do działalności przestępczej. Kupił jacht, który nie mógł być poddawany kontrolom celnym. Na jachcie tym przewoził broń i narkotyki. Cały proceder kontrolowały Wojskowe Służby Informacyjne.
Z ustaleń sejmowej komisji do spraw służb specjalnych wynika, że do kontaktów z "Baraniną" oddelegowanych było z ramienia WSI kilku wysokich rangą oficerów. Najważniejszym łącznikiem był płk Andrzej Kaźmierczak ps. "Siwy", który po śmierci Barańskiego jako agent WSI zaangażował się w nielegalne interesy paliwowe. Dziś Kaźmierczak jest prezesem zarządu warszawskiej spółki zajmującej się handlem paliwami. Prezesem Rady Nadzorczej po jej założeniu w sierpniu 2005 roku został Marek Ungier – do listopada 2005 sekretarz stanu w kancelarii Aleksandra Kwaśniewskiego.
Droga wiodła przez Cieszyn
Jak wynika z ustaleń sejmowej komisji ds. służb specjalnych, od 2001 r. WSI nadzorowały szlak narkotykowy z Turcji przez Bałkany do Polski i Niemiec. Wyszło to na jaw, gdy w 2002 r. w pobliżu Cieszyna czeska policja zatrzymała dwóch Polaków przewożących heroinę. Obaj trafili do aresztu. Śledztwo w tej sprawie podjęła Prokuratura Rejonowa w Cieszynie. Z przeprowadzonego przez nią śledztwa wynika, że głównym sprawcą przemytu był Adam Chmielewski – oficer WSI, które nadzorowało cały przerzut. Polscy prokuratorzy odkryli, że setki kilogramów heroiny pochodziło od mafii tureckiej.
Potwierdziło to śledztwo w Turcji, po jednej z większych akcji tamtejszej policji przeciwko dealerom. -WSI przemycały narkotyki na dwa etapy. Chmielewski dostarczał towar do Polski i przekazywał go innym osobom zaraz za granicą – mówi Polskiemu Radiu jeden z cieszyńskich prokuratorów, który zajmował się sprawą. Przyznaje, że śledztwo w tej sprawie toczyło się bardzo opornie: potrzebne dokumenty nie docierały na czas, ludzie bali się zeznawać, były naciski, aby umorzyć postępowanie. W kluczowym dla sprawy momencie Chmielewskiemu nie przedłużono aresztu tymczasowego.
Agent opuścił celę i zajął się biznesem paliwowym. W podwarszawskiej Kobyłce założył firmę "Konsorcjum Victoria", która uzyskała wyłączność na produkcję komponentów, z których wytwarza się paliwo. Załatwił to Paweł Pruszyński – późniejszy wiceszef ABW (w zamian otrzymał od Chmielewskiego dowody na to, że dwaj młodzi ludzie z otoczenia Janusza Tomaszewskiego sprzedają tajne dokumenty służb specjalnych). Spółka miała rozpoznawać rynek paliw i informować ABW o nieprawidłowościach. W styczniu 2005 r. funkcjonariusze ABW odkryli, że "Victoria" działa pod przykrywką WSI i wykorzystuje ABW do eliminowania konkurencji. Chmielewski i jego wspólnik trafili do aresztu, gdzie siedzą do dziś.
Mafioso i gwałciciel
Jak wynika z ustaleń prokuratur w Cieszynie, Wrocławiu i Jeleniej Górze, za granicą polsko-czeską w Cieszynie, cały ładunek heroiny tureckiej w umówionym miejscu (lokal operacyjny) przejmowała druga grupa agentów. Ich zadaniem było dostarczenie narkotyku za granicę niemiecką. Ze śledztwa prokuratorskiego wynika, że głównym przemytnikiem odpowiedzialnym za "polski odcinek" był oficer WSI nazwiskiem Wiesław Strózik. Ten człowiek to zwykły mafioso – mówi o nim koordynator służb specjalnych Zbigniew Wassermann.
Strózik – formalnie przedsiębiorca z Zabrza – od końca lat 90. był jedną z kluczowych postaci dolnośląskiej mafii paliwowej. Danuta Gaszewska – właścicielka spółki "Dansztof" opowiada, że Strózik pomógł paliwowym gangsterom zastraszać ją i nielegalnie przejąć jej spółkę (potwierdzają to protokoły zeznań Gaszewskiej znajdujące się w aktach wrocławskiej prokuratury). Tą samą wersję przedstawia Andrzej M. Czyżewski – ukrywający się w Niemczech b. szef rady nadzorczej "Dansztofu", prokurator w stanie spoczynku. Oboje opowiadają, że Strózik wymuszał w tamtym czasie od spółek dolnośląskich datki na fundację, w której władzach zasiadał. Ustaliliśmy, że chodzi o fundację „Serce”, której szefem był prof. Zbigniew Religa(Strózik zasiadał w radzie nadzorczej fundacji). Wersję Gaszewskiej i Czyżewskiego potwierdziło śledztwo sejmowej komisji ds. PKN Orlen, przed którą zeznawał również sam Strózik. Próbowaliśmy o tym wszystkim porozmawiać z Wiesławem Strózikiem, jednak nie wyraził zgody na spotkanie.
Zajmujący się sprawą prokuratorzy odkryli, że w 2002 r. gangsterzy tureccy w ramach rozliczeń zażądali zwrotu pieniędzy i części heroiny. Polscy przemytnicy odmówili i podjęli walkę o towar. W pobliżu Jeleniej Góry doszło wówczas do strzelaniny, w której ranny został wspólnik Strózika – Włodzimierz Kuligowski. Odkryła to warszawska Prokuratura Okręgowa, badająca narkotykowe interesy gangu mokotowskiego. Wiele zagadek budzi przeszłość tego człowieka. Włodzimierz Kuligowski w 1985 r. został skazany za udział w gwałcie zbiorowym na żonie milicjanta. Bardzo szybko opuścił więzienie i wyjechał z Polski. Śledczym nie udało się ustalić gdzie potem przebywał i czym dokładnie się zajmował. Kuligowski wrócił do Polski w pierwszej połowie 2005 r. i został prezesem zarządu Niezależnego Wydawnictwa Polskiego, wydającego tygodnik "Gazeta Polska" (ustąpił po 2 miesiącach). Dotychczas ani on, ani Strózik nie zostali oskarżeni o przemyt narkotyków.
Zdaniem Zbigniewa Wassermanna WSI w kształcie sprzed reformy były strukturą patologiczną. Koordynator specsłużb zapowiada, że po utworzeniu nowych służb wojskowych, aferzyści z WSI zostaną ukarani. - Przyczyną patologii w WSI było poczucie bezkarności. Sprawcy afer muszą za swoje czyny odpowiedzieć przed sądem – uważa minister. Wydaje się, że ukaranie skorumpowanych oficerów będzie niezwykle trudne, bowiem przez ostatnie lata prokuratorzy, którzy wyjaśniali afery w wojskowych służbach, wykazywali się zdumiewającą opieszałością i bezradnością. W tym czasie wiele akt operacyjnych WSI zostało zniszczonych, zaś funkcjonariusze zamieszani w przestępstwa pobierają wysokie emerytury lub zajęli się biznesem.
Leszek Szymowski
Źródło: http://www.polskieradio.p...aspx?od=1&id=48
I jeszcze jeden artykuł, w którym nieco na uboczu, ale jest jednak mowa o oficerach WSI.
Oskarżyciel
01.12.2006 13:07
Ukrywający się w Niemczech Andrzej M. Czyżewski od 2003 r. opowiada o związkach polityków różnych opcji z mafią paliwową i WSI. Kim jest człowiek, który zza zachodniej granicy mówi o korupcyjnych układach na styku polityki, mafii i służb specjalnych?
Kiedy posłowie z komisji śledczej do spraw Orlenu poprosili Andrzeja Czyżewskiego o złożenie zeznań, ten nie wahał się ani chwili. Najpierw podczas wideokonferencji, a później osobiście, opowiedział o mafii paliwowej. Podczas dwóch dni przesłuchań, szczegółowo podzielił się swoją wiedzą, opisując drobiazgowo nielegalne, paliwowe działania agentów WSI i współpracujących z nimi prokuratorów i polityków. Wymienił z nazwiska m.in. byłego ministra sprawiedliwości Stanisława Iwanickiego i dyrektora Biura Przestępczości Zorganizowanej – Ryszarda Rychlika. Szczegółowo podawał nazwiska, daty, wydarzenia, sygnatury akt. "Te zeznania mogą obalić obóz rządzący" – pisała "Rzeczpospolita" w dniu, gdy w Hamburgu rozpoczynało się pierwsze, protokołowane przesłuchanie Czyżewskiego.
Bez legitymacji
W życiu zawodowym, Andrzej Czyżewski był równie konsekwentny i zawsze lubił grać va bank. Kiedy pod koniec lat 70. naciskano go, by wstąpił do PZPR, odmówił, tłumacząc, że prawo gwarantuje niezawisłość prokuratora, a legitymacja partyjna mogłaby tą niezawisłość kwestionować. "W tamtym czasie, legitymacje partyjne nosiło wielu prokuratorów w tym Stanisław Iwanicki i Stefan Śnieżko – późniejszy zastępca prokuratora generalnego" – wspomina Czyżewski. "Ja odmawiałem, więc na awans i karierę zawodową raczej nie mogłem liczyć."
Te przypuszczenia okazały się słuszne, a brak partyjnej legitymacji i niechęć do uległości wobec władz sprawiły, że w Warszawie nie znalazł dla siebie miejsca. Przełożeni w tym czasie obserwowali go bacznie, gdyż nie wykazywał koniecznego entuzjazmu socjalistycznego, nie chwalił POP i manifestował oddania partii. Mimo wysokich kwalifikacji – znalazł posadę dopiero w dalekim Malborku, gdzie kazano mu ścigać drobnych przestępców.
Czyżewski – wówczas świeżo upieczony absolwent prawa na Uniwersytecie Jagiellońskim i początkujący prokurator nie był tym zaskoczony. Szykan z powodu antykomunistycznych przekonań doświadczył wcześniej przynajmniej dwukrotnie. Za pierwszym razem, w 1972 r., kiedy chciano go wyrzucić z liceum za polityczne przekonania sprzeczne z oficjalnie obowiązującą wówczas linią. "Wtedy pomógł mi przypadek: wygrałem konkurs wiedzy o Związku Radzieckim i dyrekcja nie mogła mi nic zrobić" – ironizuje Czyżewski. "Któż ośmieliłby się wyrzucić ze szkoły ucznia, który wygrał tak istotny wówczas konkurs?"
Przyszły prokurator został w szkole średniej, zdał maturę, a później dostał się na Wydział Prawa i Administracji Uniwersytetu Jagiellońskiego. Konsternację wykładowców wywołał, gdy wybrał temat pracy magisterskiej "Sądownictwo konspiracyjne Państwa Podziemnego w latach 1939-1945". To był Kraków, miasto inteligencji i opozycji, kajdany komunizmu były trochę luźniejsze, tam ta praca przeszła – opowiada. - Ale najważniejsze prokuratury w kraju nie mogły narazić się zatrudnieniem człowieka z takim życiorysem. Dlatego trafił do Malborka.
W celi z Macierewiczem
Ta sytuacja była jednak komfortowa. Czyżewskiemu, w którym przełożeni nie widzieli dyspozycyjności politycznej, przydzielono sprawy pospolitych przestępców. Ścigał drobnych złodziejaszków, kieszonkowców, włamywaczy, sprawców pobić. W 1980 r. otrzymał sprawę, która wówczas wstrząsnęła całą Polską: wykrył i doprowadził do skazania psychopaty, który zamordował siekierą swoją rodzinę. Sąd skazał go na 25 lat więzienia, ale ja napisałem odwołanie, żądając kary śmierci dla zwyrodnialca – mówi Czyżewski. – Nie wiem, czy ten wyrok zapadł, bo sam trafiłem "do internatu".
"Do internatu" czyli do aresztu śledczego na warszawskiej Białołęce trafił krótko po wprowadzeniu stanu wojennego. Nie chciał zapisać się do partii, nie chciał ścigać opozycjonistów, a w dodatku sam związał się z opozycją solidarnościową. Tego ostatniego faktu władze mu nie wybaczyły. Nocą został zatrzymany przez ZOMO, a później internowany. W ciasnej celi, przez kilka miesięcy siedział z przedstawicielami opozycji. Jednym z nich był Antoni Macierewicz – dzisiejszy Szef Służby Kontrwywiadu Wojskowego. "Ci ludzie dali mi wtedy dowód fantastycznego hartu ducha i patriotyzmu" – wspomina - "Tego nie zapomnę nigdy".
Opozycjonistów poznawał do połowy 1982 r., kiedy go ostatecznie zwolniono i wypuszczono. Część tych znajomości później przetrwała. Z Antonim Macierewiczem po raz kolejny zobaczył się dopiero 22 lata później, w Hamburgu, gdy składał przed nim zeznania. "Wiedza Czyżewskiego przyczyniła się do wyjaśnienia okoliczności powstania i funkcjonowania mafii paliwowej" – opowiada Macierewicz – "Jego zeznania pokrywały się z ustaleniami prokuratury. Niestety, nie wszystkie można było zweryfikować".
Ucieczka przez morze
Jednak zanim Czyżewski stanął przed śledczymi posłami, przeszedł długą i trudną drogę życiową. Po zwolnieniu z aresztu nie mógł nigdzie znaleźć pracy. Pozbawiony pracy, perspektyw i pieniędzy, wybrał ucieczkę z Polski. Ukrył się na promie płynącym przez Bałtyk i dotarł do Szwecji. Stamtąd przedostał się do Niemiec. Otrzymał azyl polityczny, kurs językowy, mieszkanie i prawo do pracy. Imał się różnych zajęć, w końcu został pracownikiem naukowym Uniwersytetu w Hamburgu, gdzie prowadził wykłady dla prawników i policjantów. "Dziś słyszę o sobie plotki, że w tamtym czasie nawiązałem współpracę z niemieckimi służbami specjalnymi" – mówi – "To nieprawda. Znałem ludzi z niemieckich organów ścigania, bo byłem ich wykładowcą, ale nikt mnie nigdy nie próbował werbować."
Do Polski wrócił na początku transformacji ustrojowej, ale w prokuraturze pracy nie szukał. Znalazł o wiele bardziej opłacalną posadę doradcy biznesowego i prawnego firm zagranicznych inwestujących w Polsce. Znał świetnie prawo finansowe i podatkowe, miał długie doświadczenie w pracy w prokuraturze, a także biegle władał językiem niemieckim. Za pieniądze doradzał przede wszystkim niemieckim koncernom paliwowym, chcącym inwestować na terenie Polski. W tych okolicznościach nawiązywał szerokie kontakty towarzyskie i biznesowe zwłaszcza z ludźmi z branży paliwowej. Poznał m.in. Danutę i Krzysztofa Gaszewskich, którzy wówczas otwierali spółkę paliwową Dansztof. "Potrzebowaliśmy kogoś, kto świetnie zna prawo i orientuje się w realiach biznesu paliwowego" – opowiada Danuta Gaszewska – "Dlatego poprosiłam Andrzeja, aby został udziałowcem spółki". Czyżewski objął symboliczny (niecały 1 proc.) pakiet akcji, ale za zgoda pozostałych właścicieli został przewodniczącym rady nadzorczej przedsiębiorstwa. Właśnie to wydarzenie miało stać się przełomem w jego życiu.
Jak wynika z dokumentów śledztw przeciwko mafii paliwowej, spółkę Dansztof przejęli ludzie związani z dawnymi komunistycznymi służbami specjalnymi. Jednym z nich był Stanisław Choma, który od początku lat 90. zajmował się biznesem paliwowym. "Gdy był już udziałowcem okazało się, że figuruje w instytucie Gaucka jako dawny tajny współpracownik STASI" – opowiada Gaszewska. W 1999 roku umarł Krzysztof Gaszewski, a jego zonę paliwowi gangsterzy szantażem, groźbami i przemocą próbowali zmusić do oddania spółki (było to potrzebne, aby zyskać monopol paliwowy na Górnym i Dolnym Śląsku). Czyżewski postawił opór. Nie chciał oddać dokumentów firmy, domagał się walnego zgromadzenia akcjonariuszy, w końcu wezwał policję. O wszystkim poinformował również prokuraturę i Centralne Biuro Śledcze. Tak rozpoczęło się śledztwo w sprawie mafii paliwowej, które jest dziś jednym z największych śledztw polskiej prokuratury.
Na celowniku mafiosów
Czyżewski składał zeznania, domagał się interwencji policji i CBŚ, alarmował, że za sprawą stoją dawni funkcjonariusze wojskowych służb specjalnych. Szybko zorientował się, że jego przeciwnicy mają rozległe powiązania polityczne. Z polecenia zastępcy ministra sprawiedliwości, sprawą mafii zajął się Ryszard Rychlik – szef biura przestępczości zorganizowanej Prokuratury Krajowej. "To, co mu przekazałem w tajemnicy, szybko dotarło do mafii paliwowej."
Czyżewskiego poinformował o tym Stanisław Faltynowski – pracownik ośrodka, w którym spotykali się paliwowi gangsterzy. To także on opowiadał o spotkaniach gangsterów z policjantami, skorumpowanymi prokuratorami i funkcjonariuszami specsłużb. Czyżewski chciał, aby prokuratorzy przesłuchali Faltynowskiego. To się nie udało, gdyż starszy człowiek został zamordowany. Zginął również inny informator – Zdzisław Majka – były żołnierz i kierowca paliwowych gangsterów, który woził pieniądze prokuratorom. Z akt śledztwa w sprawie mafii paliwowej wynika, że pieniądze od gangsterów brał ówczesny minister sprawiedliwości – Stanisław Iwanicki, zaś Rychlik wydał prokuratorom polecenie zaprzestania śledztw w sprawie mafii paliwowej. Co ciekawe: polecenie to zniknęło z ministerstwa sprawiedliwości, jego egzemplarz istnieje w aktach krakowskiej Prokuratury Apelacyjnej. Istnieją tam również inne dowody powiązań świata polityki i mafii (m.in. zdjęcia gangstera paliwowego Bogusława Lepiarza z Aleksandrem Kwaśniewskim i Zbigniewem Religą).
Wspólnicy Stanisława Chomy, którzy przejmowali spółkę Dansztoff, okazali się agentami WSI, a sami nigdy nie ukrywali tego, że są związani z tą służbą – mówi Danuta Gaszewska. Jej słowa potwierdzają protokoły zeznań komisji śledczej do spraw Orlenu, akta prokuratury, oraz ustalenia sejmowej komisji ds. służb specjalnych.
Czyżewski o wszystkim informował organy ścigania. Z akt krakowskiej i wrocławskiej prokuratury wynika, że natychmiast o wszystkim dowiadywali się przestępcy. Po kilku pogróżkach próbowanogo zabić. Niezidentyfikowany do dziś mężczyzna próbował go zastrzelić na parkingu samochodowym.
Biznesmen uciekł do Niemiec. Wrócić nie mógł, gdyż Prokuratura Krajowa wydała za nim list gończy. Następne zeznania mogłem złożyć dopiero przed komisją śledczą – opowiada.
Przed komisją
Zeznania Andrzeja Czyżewskiego, potwierdzone przez Danutę Gaszewską i śledztwa prokuratur poruszyły opinię publiczną. Jako głównych winowajców mafii paliwowej, Czyżewski wskazał byłego ministra sprawiedliwości Stanisława Iwanickiego, jego asystenta Tomasza Grabowskiego (byłego funkcjonariusza WSI i rezydenta gangu mokotowskiego w Radomiu) i prokuratorów Prokuratury Krajowej: Stanisława Oziminę i Józefa Skorupkę (osobne śledztwo prokuratury i CBŚ potwierdziło, że ci dwaj prokuratorzy spotykali się z gangsterami pruszkowskimi na Śląsku i poza Polską). "To wszystko, co mówił Czyżewski to nieprawda" – zaręcza Stanisław Iwanicki. – "Nie byłem członkiem PZPR, nie brałem pieniędzy od mafii paliwowej, nie znam żadnego Tomasza Grabowskiego." Z akt śledztwa krakowskiej prokuratury wynika, że Iwanicki przyjmował łapówki od mafii paliwowej i kontaktował się z gangsterami. Mimo swoich zapewnień, Iwanicki nie wytoczył sprawy sądowej Czyżewskiemu, ani nie powiadomił prokuratury o karalnych pomówieniach.
Bardzo istotna część zeznań Czyżewskiego dotyczy Wiesława Strózika, który pomagał przejąć spółkę Dansztof. Strózik – dawny oficer wywiadu PRL-u, po 1990 r. pracował dla WSI, a pod koniec lat 90. zajął się biznesem paliwowym. W tym czasie był już członkiem rady nadzorczej fundacji "Serce" założonej przez Zbigniewa Religę. Ze śledztwa prokuratury w Cieszynie wynika, że Strózik brał udział w handlu narkotykami z mafią turecką realizowanym przez WSI (zobacz tekst: Narkowywiad). "To zwykły gangster i mafioso" – mówi o nim Zbigniew Wassermann – koordynator służb specjalnych.
W telefonicznej rozmowie z nami, Wiesław Strózik twierdzi, że wszystkie zarzuty pod jego adresem są nieprawdziwe. "To, co opowiada ten cały Czyżewski to bzdury" – mówi – "Nie znam go i nigdy nie widziałem, a tymi zeznaniami, które robią ze mnie przestępcę, zajmie się prokuratura". Po tych słowach, przerwał rozmowę. Ustaliliśmy, że żadna prokuratura w kraju nie prowadzi postępowania w sprawie zniesławienia Wiesława Strózika.
Zdjęty list
Prokuratorzy zajmujący się mafią paliwową przyznają, że zeznania Andrzeja Czyżewskiego potwierdzają się w kolejnych śledztwach. Ostatnim przykładem są ustalenia Komisji Weryfikacyjnej i Likwidacyjnej kierowanej przez Antoniego Macierewicza. Wynika z nich, że cała mafia paliwowa była kontrolowana i chroniona przez WSI w zamian za część zysków. Raport wymienia z nazwisk osoby wskazane wcześniej przez Czyżewskiego jako agentów WSI.
"Nigdy nie miałem wątpliwości, że prawda w końcu wyjdzie na jaw" – mówi Czyżewski. Gdy spotykamy się w restauracji na warszawskim Mokotowie, jest pełen optymizmu. List gończy, który za nim wydano, został zdjęty. Część wskazanych przez niego winowajców siedzi w aresztach, przeciwko innym toczą się śledztwa. Prokuratorzy, którzy go przesłuchiwali, dziś potwierdzają, że jego zeznania były prawdziwe.
Kalendarz jego pobytu w Polsce wypełniony jest terminami zeznań. Czy tym razem prawda ostatecznie zatryumfuje? "Struktury mafii paliwowej bardzo głęboko wrosły w administrację państwową i samorządową" – mówi – "Prawdziwe śledztwo musiałoby ujawnić powiązania gangsterów paliwowych z lokalnymi władzami, które wcale nie będą tym zainteresowane". Wersja zdarzeń przedstawiana przez Andrzeja Czyżewskiego dotychczas się potwierdzała. Czy tak będzie i tym razem?
Leszek Szymowski
Źródło: http://www.polskieradio.p...kul.aspx?id=200