Mozna gdzies w trojmiescie zrobic cos takiego lub jakis kierunek zblizony?
można - Informatyka 3 letnia - uniwersytet gdański - wydział matematyki i
fizyki
jestem na Iwszym roku i na razie sobię chwalę
niestety zdzierają strasznie - 2500 PLN za semestr - to skandal !
http://weslake.univ.gda.pl/studia/i3wiecz/
dzis egzamin z analizy mat. - setki twierdzen, definicji, dowodow, wzorow +
skomplikowane zadania.
szykuje sie ostry przesiew
pozdr
plv
CytatMasz bardzo szeroki wachlarz zainteresowań, najlepszymi dla Ciebie kierunkami są:
* kierunek finansów i bankowości na Wydziale Zarządzania
* kierunek informatyki i ekonometrii na Wydziale Zarządzania
* informatyka na Wydziale Matematyki, Fizyki i Informatyki
Uniwersytetu Gdańskiego.
No, no, nigdy nawet o czymś takim nie pomyślałem. Nic a nic z tych rzeczy mnie nie interesuje Może troszeczkę informatyka, ale nie na tyle, żeby myśleć nad takimi studiami.
teraz to powinnam uwazac jakie ogloszenia zamieszczam
hmm no nie wiem co tam bedzie dokladnie,
ale chyba zadnych strasznych rzeczy nie bedzie
Zapraszam na Warsztaty Origami Matematycznego, które odbędą
się w czwartek 13 kwietnia 2006, w sali 328 na Wydziale Matematyki,
Fizyki i Informatyki Uniwersytetu Gdańskiego, w godzinach 10-12.
Zapisy (!) i wszelkie informacje o warsztatach można uzyskać pisząc na
adres:
origami@kolor.univ.gda.pl
Plakat informujący o imprezie można znaleźć na stronie:
http://kolor.univ.gda.pl/origami
Podczas Bałtyckiego Festiwalu Nauki odbedzie się wykład popularno-naukowy na temat kostki, a zaraz po nim warsztaty dla wszystkich chętnych do nauczenia się układania kostki.
Zapraszam wszystkich początkujących, jak i wymiataczy z trójmiasta i okolic w czwartek dnia 29 maja 2008 na wydział Matematyki Fizyki i Informatyki Uniwersytetu Gdańskiego o godzinie 12, wykład potrwa około godziny.
Bedzie to też fajna okazja do spotkania i poukładania , mile widziane również chętni do pokazania swoich zdolności w blindzi, piramidce i wszystkim innym.
Zapraszam serdecznie.
Strona Bałtyckiego Festiwalu Nauki
http://www.festiwal.gda.pl/
http://www.univ.gda.pl/pl/info_dla_kand/?tpl=przydatne/test
Na tej stronie jest test predyspozycji. Po wypełnieniu wyskakuje lista kierunków odpowiednich dla Ciebie (a występujących na Uniwersytecie Gdańskim).
Mi taki cuś wyszło:
Masz bardzo szeroki wachlarz zainteresowań, najlepszymi dla Ciebie kierunkami są:
* kierunek finansów i bankowości na Wydziale Zarządzania
* informatyka na Wydziale Matematyki, Fizyki i Informatyki
* matematyka na Wydziale Matematyki, Fizyki i Informatyki
Zrobiłam dzisiaj test predyspozycji na studia. Oto co mi wyszło:
Masz bardzo szeroki wachlarz zainteresowań, najlepszymi dla Ciebie kierunkami są:
chemia na Wydziale Chemii
matematyka na Wydziale Matematyki, Fizyki i Informatyki
fizyka na Wydziale Matematyki, Fizyki i Informatyki
Uniwersytetu Gdańskiego.
No cóż, tego się mogłam spodziewać.
Instytut Fizyki Doświadczalnej Uniwersytetu Gdańskiego zaprasza na cykl
wykładów z fizyki - "Spotkania z Fizyką w Piątki o Piątej", przeznaczonych
dla młodzieży szkół gimnazjalnych i ponadgimnazjalnych. Spotkania odbywać
się będą na Wydziale Matematyki, Fizyki i Informatyki Uniwersytetu
Gdańskiego, Gdańsk Oliwa, ul. Wita Stwosza 57, audytorium nr 3, godzina
17.00. Najbliższe - 12 i 19 października.
Harmonogram spotkań będzie można znaleźć na stronie internetowej Wydziału Matematyki, Fizyki i Informatyki UG pod adresem: http://www.matfiz.ug.gda.pl/
Najbliższe wykłady
1. 12 października 2007 r. „Główne mechanizmy przyrody” - prof. Janina Heldt
2. 19 października 2007 r. „Chemiluminescencja” - prof. Andrzej Kowalski.
Termometr Fahrenheita z barometrem znajduje się w stylowej przeszklonej kolumnie na Długim Targu, na rogu ul. Mieszczańskiej. Wzorcem dla tego "zestawu meteorologicznego" był zestaw zbudowany w 1752 r. w Gdańsku, a właściwie jego fotografia. Sam przyrząd zaginął bowiem w trakcie II wojny światowej.
Twórcą nowego termometru Fahrenheita jest Dawid Kubacki z wydziału fizyki i matematyki stosowanej Politechniki Gdańskiej.
- Musiałem wyliczyć, jak duża powinna być bańka i kapilara, a także, ile rtęci potrzeba, by w tej nietypowej wielkości termometr działał jak należy - tłumaczy Kubacki. - Dzisiaj rtęć jako ciecz termometryczną stosuje się coraz rzadziej. W naszym termometrze pozostaliśmy jej wierni ku czci Fahrenheita.
Bańkę niezwykłej jak dla termometru średnicy (4 cm) wykonał Ryszard Napiórkowski, mistrz w wydmuchiwaniu szkieł laboratoryjnych z wydziału matematyki, fizyki i informatyki Uniwersytetu Gdańskiego. On też połączył ją z kapilarą (rurką) o średnicy 0,6 mm i długości 58 cm
Cytat * administracja na Wydziale Prawa i Administracji
* fizyka na Wydziale Matematyki, Fizyki i Informatyki
* matematyka na Wydziale Matematyki, Fizyki i Informatyki
Uniwersytetu Gdańskiego.
BUAHAHAHAHAHAH
Wyższa Szkoła Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu została usunięta z listy projektów, rekomendowanych przez Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego do dofinansowania ze środków UE - potwierdza MNiSW.
Rzeczniczka MNiSW Katarzyna Dziedzik poinformowała, że razem z projektem zgłoszonym przez szkołę o. Tadeusza Rydzyka z tzw. listy indykatywnej usunięto ok. 30 projektów, zgłoszonych przez inne uczelnie. Resort chce, aby uczelnie ubiegały się o miejsce na liście w drodze konkursu.
Dziedzik wyjaśniła, że na liście indykatywnej zostały tylko dwa projekty o wartości powyżej 50 mln euro, które zostały zgłoszone Komisji Europejskiej jeszcze na etapie zatwierdzania przez nią programu operacyjnego "Infrastruktura i Środowisko", w ramach którego przyznawane są środki m.in. na infrastrukturę szkolnictwa wyższego. To budowa Centrum Nowych Technologii Uniwersytetu Warszawskiego na warszawskiej Ochocie oraz rozbudowa Wydziałów Chemii, Biologii, Matematyki, Fizyki i Informatyki Uniwersytetu Gdańskiego. - Gdybyśmy chcieli je teraz wycofać, musielibyśmy negocjować to z Komisją - wyjaśniła rzeczniczka.
Dodała, że usunięcie większości projektów z listy i rozpisanie konkursu doradzili eksperci. - Pani minister przychyliła się do tej propozycji i takie rozwiązanie będzie rekomendowała Ministerstwu Rozwoju Regionalnego. Ostateczna decyzja, czy konkurs zostanie przeprowadzony i w jakiej formie, należy właśnie do tego resortu - podkreśliła Dziedzik.
O wykreśleniu szkoły o. Rydzyka z listy projektów kluczowych poinformowała w środę "Gazeta Wyborcza" na swojej stronie internetowej. "Nową listę rekomendowanych projektów, na której nie ma już szkoły o. Rydzyka, podpisała dzisiaj przed południem minister nauki i szkolnictwa wyższego Barbara Kudrycka" - napisano w artykule "GW".
zrodlo onet
heheheeee,czyzby sprawiedliwosci stao sie zadosc?Wkoncu eksperci zdecyduja komu dac dofinansowanie a nie kaczki!
http://technikalia.gda.pl/index.php?id=program - tutaj jest o juwenaliach PG. Z tego wszystkiego to tylko masłowic może być chociaż i tak sa do dupy i śmierdzą.
A tutaj macie juwenalia UG.
poniedziałek, 18 maja
Kino pod Gwiazdami (kampus UG w Gdańsku Oliwie
plac przed budynkiem Wydziału Filologicznego oraz Wydziału Historycznego + afterparty w klubie studenckim "Ygrek" w Gdańsku Oliwie
wtorek, 19 maja
Kino pod Gwiazdami (kampus UG w Gdańsku Oliwie - plac przed budynkiem Wydziału Filologicznego oraz Wydziału Historycznego)
- turniej piłki nożnej (stadion UG w Gdańsku Oliwie)
środa, 20 maja
- Kino pod Gwiazdami (kampus UG w Gdańsku Oliwie - plac przed budynkiem Wydziału Filologicznego oraz Wydziału Historycznego) + koncert w klubie studenckim "Ygrek" w Gdańsku Oliwie - turniej siatkówki plażowej (plaża w Gdańsku Brzeźnie)
czwartek, 21 maja
występy teatrów studenckich - (kampus UG w Gdańsku Oliwie)
piątek, 22 maja
koncert plenerowy + extreme day (kampus UG w Gdańsku Oliwie - plac w pobliżu budynku Biblioteki Głównej oraz budynku Wydziału Matematyki, Fizyki i Informatyki), wystąpią: T.Love, Farben Lehre, Kuśka Brothers
sobota, 23 maja
koncert plenerowy (kampus UG w Gdańsku Oliwie - plac w pobliżu budynku Biblioteki Głównej oraz budynku Wydziału Matematyki, Fizyki i Informatyki),wystąpią: Habakuk, Izrael, Jacek Kleyff i Orkiestra Na Zdrowie, Urban Brothers
Lokalizacja:
Uniwersytet Gdański - Wydział Filologiczny i Historyczny
Wita Stwosza 55
A tutaj medykalia w nadchodzcy weekend:
Koncert główny
Zagrają: Akurat, Wu-Hae, Kuśka Brothers
Godzina rozpoczęcia: 18:00
Miejsce: Osiedle Studenckie AMG
ul. Dębowa
Wstęp: Studenci - free, pozostali (18+) - 10zł
SPECJALista Gruby dnia Śro 18:21, 06 Maj 2009, w całości zmieniany 1 raz
jak ja nie trawie ludzi którzy czepiają się mojej ortografii,
Osoba, która ma takie oceny i 5 z j. polskiego, chociaż naciągnięte, bezwzględnie musi posługiwać się fleksją, ortografią i frazeologią polską w sposób egzekwowany chociaż na poziomie gimnazjum. Jeżeli podobnym nihilizmem edukacyjnym odznaczasz się też podczas pisania wypracowań, to Twój nauczyciel j. polskiego jest osobą chyba nie do końca kompetentną.
Nie musisz mnie trawić, ale to jednoznaczne ze stwierdzeniem, iż nie trawisz także konstruktywnej krytyki pod swoim adresem, a to świadczy o Tobie w sposób sam wiesz, jaki.
Piszesz o wymianie osiągnięć, proszę bardzo - średnia 5,0 (czyli najwyższa możliwa) po pierwszym roku fizyki na Wydziale Matematyki, Fizyki i Informatyki Uniwersytetu Gdańskiego, sugerowany przez wykładowców indywidualny tok studiów począwszy od przyszłego roku, zaproszenie do rozpoczęcia współpracy z pracownikami zakładu fizyki ciała stałego i partycypowanie w badaniach, tudzież pomoc i asysta w ewentualnych publikacjach, o stypendium i być może nagrodzie rektora nie wspominając. Nie piszę o osiągnięciach w latach uprzednich edukacji, gdyż to w rozwoju umysłu naukowego okres becikowego gaworzenia.
Nie dazawuuj zatem umiejętności i wiedzy innych ludzi, gdyż posiadane przez nich średnie nie są, ze względu na daleki subiektywizm takiego kryterium wartościowania jednostek, wyznacznikiem faktycznego stanu wiedzy czy też zgoła inteligencji. Gratulujemy Ci ładnych ocen, ale nie zadzieraj nosa zbyt wysoko, gdyż możesz potknąć się o nogę kogoś, kto może ma niższą średnią, ale za to może dorównywać Ci poziomem intelektualnym, a nawet Cię przewyższać.
Pusty kłos zboża sterczy w stronę nieba tak, iż wszyscy go widzą, gdyż niczego nie ma w sobie; ten pełny ziarnem pochyla się ku ziemi i niekoniecznie jest dostrzegany natychmiastowo. Zważaj na to, aby nie uznano Cię za kłos pusty.
Środa, 9 stycznia 2008
Szkoła Rydzyka straciła szanse na 15,3 mln euro od Unii
dodane 29 minut temu
Ojciec Tadeusz Rydzyk
(fot. AFP)
Szkoła o. Rydzyka nie dostanie 15,3 mln euro z Unii Europejskiej. Minister nauki wykreśliła ją z listy inwestycji kluczowych - informuje "Gazeta Wyborcza".
Jacek Hołub, dziennikarz "GW", pisze, że nową listę rekomendowanych projektów, na której nie ma już szkoły o. Rydzyka, podpisała dzisiaj przed południem minister nauki i szkolnictwa wyższego Barbara Kudrycka (PO). Rzecznik resortu, Katarzyna Dziedzik zapewnia, że ministerstwo nie kierowało się uprzedzeniami wobec Radia Maryja, o co w przeszłości oskarżał je szef rozgłośni. Ministerstwo nie odnosi się w swojej rekomendacji do żadnego wniosku indywidualnie, w związku z czym nie ma mowy o żadnych uprzedzeniach - zapewnia Dziedzik.
Z 32 inwestycji na nowej liście pozostały jedynie dwa duże projekty powyżej 50 mln. euro, ponieważ zostały zgłoszone Komisji Europejskiej. Jak wskazuje resort, ich wycofanie wymagałoby negocjacji z KE. To: Centrum Nowych Technologii Uniwersytetu Warszawskiego oraz Wydziały Chemii, Biologii, Matematyki, Fizyki i Informatyki Uniwersytetu Gdańskiego.
Pozostałe projekty, które nie znalazły się w wykazie, będą mogły ubiegać się o pieniądze w konkursie.
Lista projektów kluczowych to wykaz specjalnych inwestycji, ważnych dla rozwoju kraju, które poza konkursem dostaną dotację z unijnego programu Infrastruktura i Środowisko. W sierpniu ub.r. ogłosiła go minister rozwoju Grażyna Gęsicka (PiS).
Uczelnia o. Rydzyka - Wyższa Szkoła Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu - znalazła się w gronie renomowanych szkół wyższych z całego kraju. Dostała 15,3 mln euro na Inkubator Nowoczesnych Technologii na rzecz Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego. A konkretnie - na budowę gmachu Wydziału Informatyki i wyposażenie sal laboratoryjnych. W grudniu ub.r. nowy rząd postanowił zweryfikować wykaz.
Lista Kudryckiej trafi teraz do ministerstwa rozwoju, które podejmie ostateczną decyzję w sprawie dotacji i ogłosi pełen wykaz - wraz ze zweryfikowanymi inwestycjami drogowymi i w ochronie środowiska - pod koniec stycznia lub na początek lutego br.
Przyznanie unijnej dotacji szkole o. Rydzyka wywołało w ub.r. burzę medialną i falę protestów. Protestował m.in. Międzynarodowy Komitet Oświęcimski. Organizacja wskazała, że Unia Europejska nie powinna wspierać projektów o. Rydzyka i Radia Maryja, odbieranych "jako symbole trującego i coraz bardziej agresywnego antysemityzmu". Wątpliwości wyrażała też Komisja Europejska.

Emilia Jakimowicz i Adam Miranowicz (red.)
Stefan Banach. Niezwykłe życie i genialna matematyka
Materiały biograficzne
W 2005 roku, w 60. rocznicę śmierci prof. Stefana Banacha, Biblioteka Matematyczno-Fizyczna Uniwersytetu Gdańskiego przygotowała wystawę poświęconą jednemu z największych matematyków XX wieku. Ekspozycja została zaprezentowana środowisku akademickiemu Trójmiasta w budynku Wydziału Matematyki, Fizyki i Informatyki Uniwersytetu Gdańskiego oraz w Gmachu Głównym Politechniki Gdańskiej.
Na podstawie materiałów prezentowanych na wystawie i wortalu internetowym pod adresem http://banach.univ.gda. pl, wzbogaconych o nowe dokumenty i fotografie dotąd nigdzie niepublikowane, powstała niniejsza praca.
Matematyka jest najpiękniejszym
i najpotężniejszym tworem ducha ludzkiego.
Tylko państwa, które pielęgnują matematykę, mogą być silne i potężne.
Stefan Banach
Matematykiem jest, kto umie znajdować analogie między
twierdzeniami; lepszym, kto widzi analogie dowodów, i jeszcze
lepszym, kto dostrzega analogie teorii, a można wyobrazić
sobie i takiego, co między analogiami widzi analogie.
Stefan Banach
Banach nie był matematykiem finezji;
był matematykiem siły.
Hugo Steinhaus
Banach zwierzył mi się, że już od czasów młodości interesował
się przede wszystkim znajdowaniem dowodów, czyli sposobów
wykazywania słuszności przypuszczeń. Miał niezwykłą
zdolność odkrywania właściwych dróg – znak Jego wielkiego
geniuszu.
Stanisław Ulam
Oficyna Wydawnicza Impuls
ISBN 978-83-7587-177-7
Wydanie II rozszerzone, Gdańsk 2009
Format B5
Objętość 202 strony
Oprawa miękka, klejona, folia matowa
gdzie najlepiej studiowac fizyke? jakie sa wasze opinie?
Ech, to pytanie właściwie powinno trafić do FAQ, ale odpowiedź
nie byłaby obiektywna. W szczególności - na co mocna zwracam
uwagę osobie, ktora rozpoczęła ten wątek - ludzie mają silną
tendencję do zachwalania _swoich_ uczelni i kierunków studiów.
Stąd, jak rozumiem, w obecnym watku padły dotąd takie typy,
jakie padły.
Ja juz wielokrotnie podawałem *mój* "ranking fizyk w Polsce".
Zacytuję jeden z tych listów:
<cytat
Newsgroups: pl.sci.fizyka
Subject: Re: Gdzie studiować?
Organization: Jagellonian University
1. Uniwersytet Warszawski.
2. Uniwersytet Jagielloński.
3. AGH, Politechnika Warszawska, Uniwersytet Gdański, Uniwersytet
Mikołaja Kopernika (Toruń), Uniwersytet Śląski (Katowice), Szkoła
Nauk Ścisłych (Warszawa).
4. Pozostałe uniwersytety i niektóre politechniki (np. Śląska
w Gliwicach).
5. Pozostałe szkoły wyższe.
[...]
Powyższy ranking jest _moim_ rankingiem: nie "naszym", "waszym",
pl.sci.fizyka czy dowolnym innym zestawieniem grupowym, ale moim.
Jest więc wobce tego ex definitione subiektywny, ale - do pewnego
stopnia - dałoby się go zobiektywizować posługując się takimi
kryteriami jak ilość studentów, ilość nadawanych stopni magistra,
ilośc nadawanych stopni doktora, ilość publikacji pracowników
danej instytucji, ilość cytowań, procent aboslwentów znajdujących
pracę. Mnie się tego robić ani nie chce, ani nie mam na to czasu -
zresztą inni to robią (MEN pod względem nauczania, KBN pod względem
osiągnięć naukowych); i Wydział Fizyki UW, i Wydział Matematyki,
Fizyki i Informatyki UJ mają KBN-owską kategorię A, gdyby zaś
wprowadzono kategorię A*, co od czasu do czasu jest sugerowane,
oba te wydziały spełniałyby proponowane dla tej kategorii kryteria.
Również oba te wydziały mają najwyższy MEN-owski współczynnik
finansowania dydaktyki. (Klasyfikacja tak MEN-owska, jak i KBN-owska
idzie po wydziałach - w Warszawie fizyka stanowi osobny wydział,
na UJ fizyka jest częścią wydziału o nazwie jak wyżej.) Zwracam
też uwagę, że w publikowanych w prasie (niezależne zestawienia
"Wprost" i "Polityki") rankingach _uczelni_ (całych uczelni)
od bodajże trzech lat UJ uznawany jest za najlepszą uczelnię
w Polsce, na drugim zaś miejscu - ze stratą mniejszą niż 0.5 punkta
w skali 0-100 - jest Uniwersytet Warszawski; w poprzednich latach
kolejność na dwu pierwszych miejscach była odwrotna. Obie te
uczelnie osiągają w tych zestawieniach powyżej 98 punktów.
Ale jak powiadam, ja nie robię "poważnych" zestawień naukometrycznych,
kieruję się intuicją, choć oczywiście znane mi wyniki klasyfikacji
KBN-owskiej i MEN-owskiej, tudzież rankingi prasowe, są dla
moich intuicyjnych wniosków istotnymi danymi wejściowymi. Jestem
zawodowym fizykiem i znam ludzi pracujących na większości uczelni,
które prowadzą w Polsce studia na kierunku "fizyka", wiem mniej
więcej co na tych uczelniach się robi i jaka jest doniosłość tych
badań, wiem co jest w programach studiów na poszczególnych uczelniach,
orientuję się też jaki jest prestiż (kategoria źle zdefiniowana :-)
rozmaitych uczelni. Stąd bierze się _mój_ ranking taki jak wyżej.
</cytat
Dziś dodałbym jeszcze, że w głośnym rankingu "Top 500 Universities"
z uczelni polskich zmieściły się tylko UW i UJ (ex aequo na miejscach
302-403 - tam już sie kolejnosci nie różnicuje). Poza tym obecnie
na UJ nie ma już wydziału Matematyki, Fizyki i Informatyki - podzielił
sie on na dwa: interesujący w tym kontekscie Wydział Fizyki, Astronomii
i Informatyki Stosowanej oraz Wydział Matematyki i Informatyki.
WFAiIS takze spełniałby postulowane kryteria KBN-owskiej kategorii A*.
ZAPROSZENIE DO XXXIII KAWIARNI NAUKOWEJ BAŁTYCKIEGO FESTIWALU NAUKI
25 września 2008 roku (czwartek) o godz. 18:00 do Hotelu Rezydent***** w Sopocie (Plac Konstytucji 3 Maja 3) zapraszamy na kolejny wykład popularnonaukowy w ramach Bałtyckiego Festiwalu Nauki.
prof. dr hab. Marek Żukowski (Uniwersytet Gdański)
Teleportacja - fantastyka naukowa czy nauka?
Gość odpowie między innymi na następujące pytania: Czy jest możliwa teleportacja taka jaką znamy z science fiction? Czym jest teleportacja kwantowa, a czym nie jest? Jak to się robi? Czy Uniwersytet Gdański ma z tym coś wspólnego? Jakie konsekwencje praktyczne i filozoficzne ma to zjawisko? Co to jest informatyka kwantowa?
Wstęp do Kawiarni Naukowej jest wolny, liczba miejsc ograniczona.
Szczegóły w załączeniu i na stronie http://www.festiwal.gda.pl/kawiarnia
Prof. dr hab. Marek Żukowski urodził się w Gdyni w 1952 roku. W latach 1971-1976 studiował fizykę na ówczesnym Wydziale Matematyki, Fizyki i Chemii Uniwersytetu Gdańskiego. Stopień doktora uzyskał w 1983 (UG), zaś doktora habilitowanego w 1995 roku (UMK). Jest laureatem licznych nagród naukowych.
Zainteresowania naukowe profesora stopniowo ewoluowały od elektrodynamiki kwantowej atomów, przez interferometrię kwantową, postawy teorii kwantów po kwantową informację. Realizował projekty wielu wielofotonowych eksperymentów interferencyjnych. Ostatnie prace dotyczą kwantowej kryptografii, kwantowej komunikacji, teorii splątania oraz szeregu uogólnień twierdzenia Bella.
Profesor Żukowski jest autorem ponad 100 artykułów naukowych, z czego znakomita większość w bardzo renomowanych czasopismach naukowych, które były cytowane setki razy. Jego najczęściej cytowanym artykule (z 1993 roku) wraz z współautorami określił fizyczne warunki do uzyskania tzw. wymiany splątania, użyte później w pierwszym eksperymencie teleportacyjnym. Był promotorem 5 doktorów i jednego doktoratu honorowego Uniwersytetu Gdańskiego.
Członek wielu rad naukowych, dwóch towarzystw naukowych (Optical Society of America i Polskie Towarzystwo Fizyczne) i szeregu grup badawczych na całym niemal świecie, co owocowało licznymi zagranicznymi wizytami naukowymi. Profesor jest również redaktorem naukowego periodyku International Journal of Quantum Information. Od września 2005 roku jest dyrektorem Instytutu Fizyki Teoretycznej i Astrofizyki na Wydziale Matematyki, Fizyki i Informatyki Uniwersytetu Gdańskiego. Jest również członkiem rady Krajowego Centrum Informatyki Kwantowej na Uniwersytecie Gdańskim.
Hobby profesora to paradoksy kwantowe (codziennie), biegi długodystansowe (2000 km/rok), windsurfing (20 h/rok, niestety), czytanie i myślenie o Świecie i Wszechświecie (non-stop), słuchanie muzyki jazzowej i klasycznej (za mało!). Żona Małgorzata jest logopedą, zaś córka Monika studiuje biotechnologię.
Patroni medialni Bałtyckiego Festiwalu Nauki:
Radio Gdańsk
Gazeta Wyborcza Trójmiasto
Echo Miasta
Portal Regionalny trojmiasto.pl
Portal Województwa Pomorskiego ‘Wrota Pomorza’.
Uniwersytet Gdański
Powstał w 1970 roku z połączenia szkół wyższych: Wyższej Szkoły Ekonomicznej w Sopocie, Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Gdańsku oraz Studium Nauczycielskiego.
Pierwszą ze szkół prekursorek gdańskiej uczelni była Wyższa Szkoła Handlu Morskiego w Sopocie, która rozpoczęła działalność w 1945 roku i początkowo miała charakter wyższej szkoły zawodowej. W 1953 roku uzyskała pełne uprawnienia akademickie i nadano jej nazwę Wyższej Szkoły Ekonomicznej. W 1970 roku wniosła tworzonemu Uniwersytetowi Gdańskiemu dwa wydziały: Ekonomiki Produkcji i Ekonomiki Transportu.
Założona w 1946 roku Wyższa Szkoła Pedagogiczna dała początek trzem wydziałom: Biologii i Nauk o Ziemi; Matematyki, Fizyki i Chemii oraz Humanistycznemu. Pięć odziedziczonych po likwidowanych szkołach wydziałów uzupełniono o szósty - Wydział Prawa i Administracji. Gdańska uczelnia rozwijała się bardzo dynamicznie. Już po dwóch latach wszystkie wydziały zdobyły prawa doktoryzowania, a dwa z nich także habilitowania.
Dynamiczny rozwój
Historia Uniwersytetu Gdańskiego to z jednej strony dynamiczny rozwój kadr naukowych, a z drugiej - ciągłe problemy lokalowe. Procesowi szybkiego, zrównoważonego rozwoju uczelni nie sprzyjało rozrzucenie budynków w wielu różnych punktach miasta. Przełom przyniosła decyzja o utworzeniu kampusu uniwersyteckiego w Oliwie. Na początku lat siedemdziesiątych powstały tu dwa pierwsze budynki - dla Wydziału Humanistycznego i Wydziału Matematyki i Fizyki. W pobliżu zbudowano uniwersyteckie miasteczko - domy studenckie, hotel asystencki i stołówkę.
Uczelnia, mimo kłopotów lokalowych, wciąż poszerzała ofertę edukacyjną i zakres działalności naukowej. Do dwóch nauk przyrodniczych dołączyła oceanografia - pierwsza i jedyna w Polsce. Na wydziałach ekonomicznych powstała informatyka, organizacja i zarządzanie, ekonomika i organizacja obrotu i usług. Na humanistyce - obok historii i filologii polskiej - utworzono anglistykę, skandynawistykę, a obok pedagogiki - psychologię. Wydział Prawa i Administracji już po dwóch latach od momentu powstania uruchomił studia prawnicze.
Intensywne przeobrażenia
W latach dziewięćdziesiątych przyszedł czas kolejnych intensywnych przeobrażeń i rozwoju. Wydział Ekonomiki Produkcji przekształcił się w Wydział Zarządzania, a Wydział Ekonomiki Transportu w Ekonomiczny. Humanistyka podzieliła się na dwa wydziały: Filologiczno-Historyczny oraz Nauk Społecznych, na którym uruchomiono nowy kierunek - socjologię, który dziś cieszy się dużą popularnością wśród kandydatów na studia. Z Wydziału Matematyczno-Fizyczno-Chemicznego wydzielono Wydział Chemii i powołano dodatkowy kierunek: ochronę środowiska. Powstał wreszcie - bardzo dynamicznie się rozwijający - Międzyuczelniany Wydział Biotechnologii Uniwersytetu Gdańskiego i Akademii Medycznej w Gdańsku. Równocześnie przystąpiono do budowy siedziby wydziału, którą ukończono w 1998 roku. Obecnie jest to jeden z dwóch najlepszych wydziałów biotechnologii w Polsce.
Jeden z najnowocześniejszych
14 października 1996 wmurowano kamień węgielny pod budowę nowoczesnego budynku Wydziału Prawa i Administracji. Zajęcia w tym jednym z najnowocześniejszych wydziałów w Polsce rozpoczęły się jesienią 2000 roku, a budynek w całości oddano do użytku w 2002 roku.
Obecna strategia rozwoju Uniwersytetu Gdańskiego koncentruje się na rozbudowie gdańskiej uczelni w ramach trzech kampusów: gdańskiego, sopockiego i gdyńskiego. W 2003 roku w kampusie gdańskim rozpoczęła się budowa najnowocześniejszej w regionie pomorskim Biblioteki Głównej Uniwersytetu Gdańskiego, pomyślanej jako środowiskowe centrum informacji naukowej. W pełni skomputeryzowana, może zaoferować wolny dostęp do ponad siedmiuset tysięcy woluminów. Odpowiadające wymaganiom XXI wieku czytelnie oraz specjalne sale do indywidualnej pracy będą służyć studentom i społeczności akademickiej całego regionu. W tym samym roku nazwę Wydziału Matematyki i Fizyki zamieniono na Wydział Matematyki, Fizyki i Informatyki dla podkreślenia wagi informatyki prowadzonej na tym wydziale. W Gdyni do końca roku 2005 zostanie oddany do użytku nowy budynek Instytutu Oceanografii. W kampusie sopockim w najbliższym czasie powstanie nowoczesny ośrodek konferencyjno-szkoleniowy Uniwersytetu Gdańskiego. Powstawać będą kolejne nowe wydziały, m.in. Wydział Biologii, Geografii i Oceanologii podzieli się na Wydział Biologii oraz Geografii i Oceanologii.
Fragmenty z albumu promocyjnego o Uniwersytecie Gdańskim
Beata Czechowska-Derkacz - Dziennik Bałtycki
Tydzień na Uniwersytecie Gdańskim
Zapowiedź wydarzeń
PONIEDZIAŁEK 26 lutego 2007 r.
* Wykłady gościnne pt. „The Icelandic Saga Literature – an Overview” i „The Laxdoela saga - an Icelandic Family Saga” profesora Jana Ragnara Haglanda z Uniwersytetu w Trondheim zorganizowane przez Katedrę Skandynawistyki Uniwersytetu Gdańskiego. Pierwszy wykład odbędzie się w sali 103 Wydziału Filologiczno – Historycznego Uniwersytetu Gdańskiego o godz. 9.45, drugi wykład - w auli 039 Wydziału Filologiczno – Historycznego Uniwersytetu Gdańskiego (ul. Wita Stwosza 55, Gdańsk – Oliwa) o godz. 13.15
WTOREK 27 lutego 2007 r.
* Prorektor do spraw Nauki Uniwersytetu Gdańskiego prof. dr hab. Bernard Lammek weźmie udział w posiedzeniu Pomorskiego Komitetu Sterującego zorganizowanego przez Urząd Wojewódzki w Gdańsku, Sala Prezydialna Wojewody Pomorskiego- budynek Pomorskiego Urzędu Wojewódzkiego (ul. Okopowa 21/27, Gdańsk), godz. 15.00
* Wykład gościnny pt. „Om norsk spr?k i middelalderen -norr?nt” profesora Jana Ragnara Haglanda z Uniwersytetu w Trondheim zorganizowane przez Katedrę Skandynawistyki Uniwersytetu Gdańskiego, sala 057 Wydziału Filologiczno – Historycznego Uniwersytetu Gdańskiego (ul. Wita Stwosza 55, Gdańsk – Oliwa), godz. 9.45
* Spotkanie otwarte dotyczące pogłębiania wiedzy na temat Konstytucji RP zorganizowane przez Studenckie Koło Naukowe Prawa Konstytucyjnego, sala 3029 Wydział Prawa i Administracji Uniwersytetu Gdańskiego (ul. Bażyńskiego 6, Gdańsk Oliwa), godz.16.00.
* Wykład prof. dr hab. Marka Safjana pt. „Orzecznictwo Trybunału Konstytucyjnego – imposybilizm czy ochrona demokratycznego państwa prawa?”, zorganizowane przez Koło Naukowe „Rhetoricus” Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Gdańskiego, aula Wydział Prawa i Administracji UG, godz. 13.15.
ŚRODA 28 lutego 2007 r.
* Uroczysta sesja z okazji jubileuszu prof. dr hab. Lecha Mokrzyckiego pt. „Lech Mokrzecki – 50 lat w służbie historii nauki, kultury i edukacji” zorganizowana przez Wydział Nauk Społecznych Uniwersytetu Gdańskiego, sala 36 Instytutu Pedagogiki Uniwersytetu Gdańskiego (ul. Krzywoustego 19, Gdańsk Oliwa), godz. 13.00
* Spotkanie – dyskusja o prawie karnym zorganizowana przez Studenckie Koło Naukowe Prawa Karnego Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Gdańskiego, Sala Rozpraw (nr 3083) Wydziału Prawa i Administracji (ul. Bażyńskiego 6, Gdańsk Oliwa), godz. 17.00.
* Warsztaty podatkowe – szkolenie w zakresie wypełnienia zeznań podatkowych PIT-37 zorganizowane przez Koło Naukowe Prawa Finansowego, audytorium „C” Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Gdańskiego, godz. 17.00
CZWARTEK 1 marca 2007 r.
* Wykład i pokaz pt. „Zadziwiająca natura światła”, który poprowadzą prof. UG dr hab. Jerzy Kwela, dr hab. Ryszard Drozdowski oraz dr Tomasz Wąsowicz, skierowany przede wszystkim do uczniów szkół gimnazjalnych i licealnych zorganizowany przez Wydział Matematyki, Fizyki i Informatyki Uniwersytetu Gdańskiego, w audytorium nr.3 budynku Wydziału Matematyki, Fizyki i Informatyki Uniwersytetu Gdańskiego (ul. Wita Stwosza 57, Gdańsk Oliwa), godz. 16.15
Studencka Uniwersytecka Poradnia Prawna zaprasza w dniach 26.02.07 – 01.03.07 na darmowe porady prawne na Wydziale Prawa i Administracji UG w godzinach 16.00 – 19.00, ul. Bażyńskiego 6 pok. 4043, 80-952 Gdańsk, tel. (0-5
552-99-75, email: suppug@wp.pl Chętni proszeni są o przyniesienie kopii dokumentów Nie ma potrzeby wcześniejszego uzgadniania terminu spotkania.
W imieniu PS UG serdecznie zapraszam na Neptunalia UG ! :-)
Neptunalia 2004 Dni kultury studenckiej
( 19. - 23. maja 2004)
Środa 19. 05 2004
14:00 Inauguracja Neptunaliów UG oraz parada studentów wzdłuż ulicy Bohaterów Monte Cassino w Sopocie. Przedstawienie studenckiego teatru ulicznego na "Monciaku"
20:00 "Baw Się z Nami..." - Klub Studencki "YGREK"
21:30 "Kino pod Gwiazdami" - "Wszystko o mojej matce"; "Porozmawiaj z nią" - przegląd filmów Pedro Almodovara, ul. Wita Stwosza 58 Gdańsk
Czwartek 20. 05 2004
12.00 - 20.00 "Tramwajada" - ulicami Gdańska
13:30 Turniej Siatkówki Plażowej dla studentów - Łazienki płn. Sopot
18:00 - 24:00 Mecz piłki nożnej Politechnika Gdańska - Uniwersytet Gdański - Boisko UG- Wita Stwosza Gdańsk
20:00Finał Karaoke w klubie studenckim "Łajba" w Sopocie
20:00 - "KICZ STUDENT PARTY" - Przegląd kapel studenckich – Klub Studencki "IKS"
21:30 - 01:30 "Kino pod Gwiazdami" - "Spirited Away: W krainie Bogów""Fucking Amal" - Gdańsk ul. Wita Stwosza 58
Piątek 21. 05 2004
13:30 Turniej STREETBALLA - Korty Tenisowe przy Rektoracie UG, ul. Bażyńskiejo 1 Gdańsk
13:30Turniej Piłki Nożnej (drużyny sześcioosobowe) - Boisko UG, ul. Wita Stwosza
14:00 - 18:00 Przegląd Polskich Kronik Filmowych z lat "50" Gdańsk ul. Wita Stwosza 58
18:00 - 01:00 Koncerty zespołów: IVONA, eM, LADY PANK, T.LOVE
- Duża scena Gdańsk, ul. Wita Stwosza / Bażyńskiego - Prowadzi SKIBA
Sobota 22. 05 2004
10:00I Ogólnopolski Akademicki Turniej Siatkówki Plażowej "NEPTUN w SIECI" - eliminacje. Udział biorą sekcje z większości polskich uczelni wyższych - Sopot łazienki płn.
17:00 - 21:00Przegląd Kabaretów: Ścięgno, Limo, Noł Nejm, Hrabi, - Aula Wydziału Prawa i Administracji UG, ul. Bażyńskiego 6 Gdańsk - Prowadzi TERMOZ
20:00 - 01:00 Szantowisko - Koncert zespołów szantowych:
Gdańska Formacja Szantowa, Smugglers, EKT Gdynia - Duża scena Gdańsk . ul. Wita Stwosza / Bażyńskiego
Niedziela 23. 05 2004
10:00I Ogólnopolski Akademicki Turniej Siatkówki Plażowej - "NEPTUN w SIECI"-Finały. Udział biorą sekcje z większości polskich uczelni wyższych - Sopot łazienki płn.
13:00 - 22:00Konkurs STRĄK MEN Uniwersytetu Gdańskiego - zawody
siłaczy - poprowadzi Lubomir Libacki - Gdańsk ul. Wita Stwosza 51 - Parking pomiędzy wydziałami Filologiczno-Historycznym a Matematyki, Fizyki i Informatyki UG
17:00 - 21:00Koncert Jazzowy w Kościele św. Jana w Gdańsku
Wystąpią: Leszek Możdżer + Trio, Dominik Bukowski oraz Krzysztof Ścierański
21:00 - AFTER NEPTUNALIA - Klub Studencki "IKS"
Parlament Studentów Uniwersytetu Gdańskiego
ul. Wita Stwosza 58, 80 - 952 Gdańsk, tel. 552 93 19, fax. 552 93 50
E-mail: neptunaliaug2004@yahoo.com
Zapraszamy serdecznie na majowe
Dni Kultury Studenckiej
PARLAMENT STUDENTÓW
UNIWERSYTETU GDAŃSKIEGO
Rinf Sp. z o.o. zaprasza w dniach 29.06-02.07 na spotkanie rekrutacyjne wszystkich studentów i absolwentów uczelni wyższych zainteresowanych pracą w międzynarodowych firmach.
Posiadamy ciekawe oferty pracy dla:
- Specjalistów ds. telekomunikacji
- Testerów oprogramowania
- Programistów (C lub C++, C#, Java, PL/SQL)
- Administratorów (UNIX lub LINUX, WINDOWS)
Harmonogram spotkań w Gdańsku :
29 czerwca 2005
godz.16.00-18.00:
Uniwersytet Gdański
Wydział Matematyki, Fizyki i Informatyki
Audytorium 1
ul. Wita Stwosza 57
godz.18.30–20.00:
Politechnika Gdańska
Wydział Elektroniki,
Telekomunikacji i Informatyki
Audytorium 1
ul. Siedlicka
2 lipca 2005
godz. 12.00-14.00:
Politechnika Gdańska
Wydział Elektroniki,Telekomunikacji i Informatyki
Audytorium 1
ul. Siedlicka
WYBIERZ DOGODNY DLA SIEBIE TERMIN SPOTKANIA.
SERDECZNIE ZAPRASZAMY!
W Gdańsku będziemy w dniach 29 czerwca – 2 lipca 2005r. Jeżeli nie uda Ci się z nami spotkać w wyznaczonym terminie, zadzwoń pod numer 0691 150 030 po dodatkowe informacje.
Wszystkie zainteresowane osoby zachęcamy także do przesłania swojego CV na adres: praca@rinf.pl z tematem: „GDAŃSK”
Numery kontaktowe: 0691 150 030 lub 071/79 118 07 do 11
www.rinf.pl
O nas :
RINF Sp. z o.o. to młoda, prężnie działająca firma dostarczająca efektywne rozwiązania w dziedzinie oprogramowania, integracji systemów informatycznych i teleinformatycznych. Świadczymy usługi konsultingowe oparte na wieloletnim i bogatym doświadczeniu w dziedzinie nowoczesnych metod organizacji i zarządzania z zastosowaniem najnowszych technik informatycznych, wspomagających funkcjonowanie przedsiębiorstwa. Między innymi oferujemy także usługę leasingu pracowniczego umożliwiającą zatrudnianie pracowników w działach informatycznych firm w Polsce i poza jej granicami.
W ocenie obecnej sytuacji gospodarczej kraju mamy świadomość, jak trudno jest zaistnieć
na rynku pracy młodym, zdolnym absolwentom.
Firma RINF, posiadając szerokie kontakty biznesowe w kraju i za granicą, daje możliwość nawiązania kontaktu pracodawca – pracownik, tworząc platformę porozumienia pomiędzy poszukującym pracy młodym człowiekiem a czekającym na niego u pracodawcy wolnym stanowiskiem pracy.
Obecnie firma RINF poszukuje do pracy na terenie Polski i poza granicami kraju, w firmach o profilu informatycznym i telekomunikacyjnym następujących specjalistów:
– Programistów (m. in. J2SE, J2ME, J2EE, C, C++, Visual Basic, Oracle, PL/SQL, .NET)
– Analityków biznesowych
– Konsultantów
– Grafików komputerowych
– Administratorów (Linux/Unix)
[b]Obecnie tylko do końca czerwca 2005 mamy do zagospodarowania ok. 100 – 150 stanowisk pracy.
"CRN Polska rozmawia z Jackiem Karpińskim, konstruktorem pierwszego polskiego minikomputera K-202.
CRN: W początkach lat 70. skonstruował pan pierwszy polski minikomputer - K-202, maszynę, która wyprzedzała epokę i biła na głowę wszystkie ówczesne konstrukcje. Wie o tym każdy, kto otarł się o informatykę. Znana jest także historia prześladowań - bo tak przecież trzeba to nazwać - jakich doznał pan w PRL. Dlaczego jednak dziś, żeby dotrzeć do fenomenalnego konstruktora, muszę odwoływać się do pomocy Stefana Bratkowskiego? Gdyby nie informacja, że jesteście panowie przyjaciółmi, w żaden sposób nie odnalazłbym pana w mieszkaniu we Wrocławiu.
Jacek Karpiński: To bardzo długa historia. Kiedy w 1980 roku do mojego gospodarstwa na Mazurach pozjeżdżali się nagle dziennikarze, pewna pani z telewizji zapytała, co mi strzeliło do głowy, żeby na zapadłej wsi hodować świnie. Odpowiedziałem, że wolę mieć do czynienia z prawdziwymi świniami.
Potem to poszło w Polskiej Kronice Filmowej! Po prostu zrobiono mi strasznie dużo świństw.
CRN: W PRL nie chciano ani pana, ani pana komputera. Dlatego w 1978 roku wyniósł się pan pod Olsztyn, żeby hodować świnie i kury. Na początku lat 80. dużo pisano o tym w prasie. Ja jednak pytam o dzień dzisiejszy. Przecież po roku 1990 próbował pan uruchomić produkcję skanerów, kas fiskalnych.
Jacek Karpiński: Próbowałem, ale się nie udało. Tylko po części dlatego, że nie mam głowy do interesów. Próbę produkcji mojego Pen-Readera udaremnił bank BRE, w którym wziąłem kredyt. W rezultacie straciłem dom w podwarszawskim Aninie. Mój zakład pod Mińskiem Mazowieckim, który miał produkować kasy fiskalne, zwyczajnie rozkradziono. Policja nigdy nie trafiła na ślady
złodziei. Próby nawiązania współpracy w produkcji moich kas z Libellą i Apatorem zakończyły się fiaskiem. Libella pozbyła się mnie, jak tylko zorganizowałem zakład i uruchomiłem produkcję. Apator dokumentnie spieprzył mój projekt. Z mojego punktu widzenia to był ewidentny sabotaż. To wszystko jednak wcale nie oznacza, że mam zamiar się poddać.
CRN: Stefan Bratkowski jest pełen podziwu dla pana wielkiej odporności.
Jacek Karpiński: Jako młody chłopak sporo przeszedłem. Musiałem być odporny. I tak już zostało.
CRN: Zmieńmy temat i zacznijmy od początku. Pana wojenna przeszłość nie była dla władz PRL bez znaczenia. Był pan w Szarych Szeregach, batalionie "Zośka", brał pan udział w powstaniu warszawskim.
Jacek Karpiński: W powstaniu niestety tylko jeden dzień. Ale, jak pan powiedział, zacznijmy od początku.
W Szarych Szeregach zajmowaliśmy się drobnym sabotażem. Zrywaliśmy flagi, tłukliśmy szyby w niemieckich sklepach, rzucaliśmy petardy pod posterunki. Takie drobne paskudztwa robiliśmy Niemcom. Do dziś z łezką w oku wspominam, jak rozbijaliśmy szyby u Meinla. Potem wstąpiłem do Grup Szturmowych, które po śmierci "Zośki" zostały przekształcone w batalion jego imienia. Uczestniczyłem w akcji "Sieczychy", w której zginął "Zośka". Brałem też udział w wielu akcjach rozpoznawczych. Takie akcje były w gruncie rzeczy bardziej niebezpieczne niż walka.
CRN: I wymagały stalowych nerwów.
Jacek Karpiński: Wymagały. Pod Celestynowem i pod Urlami brałem udział w rozpoznaniu ruchu pociągów. Przed akcją musieliśmy dokładnie znać rozkład jazdy, wiedzieć, jaka jest obstawa, mieć pojęcie o tym, jak poruszają się patrole pilnujące torów. Na rozpoznanie nie wolno było brać broni ani dokumentów. Chodziło o to, żeby w razie wpadki nie uprzedzić Niemców, że coś ma się wydarzyć. Zaszyłem się w krzakach, prowadziłem notatki. W pewnym
momencie pojawiło się dwóch żandarmów. z psem. Oczywiście pies natychmiast mnie wyczuł. Zaczął ujadać, rwać się ze smyczy. Trudno opisać, co się we mnie wtedy działo. Przecież gdyby mnie znaleźli albo zastrzeliliby na miejscu, albo trafiłbym na przesłuchanie na Pawiak, co byłoby jeszcze gorsze. Mogłem tylko
czekać. Patrol był nie dalej jak dwadzieścia metrów ode mnie, gdy żandarm niespodziewanie skarcił psa i pociągnął go w inną stronę.
- Głupie bydle - powiedział. - Pewnie rwie się do jakiegoś zająca.
Miałem wtedy bardzo dużo szczęścia.
Byłem też na kilku rozpoznaniach przed likwidacją Kutschery. Pamiętam taką sytuację: siedzimy we czterech w samochodzie na Rynku Nowego Miasta. Nagle od tyłu podjeżdża do nas wanna - odkryta ciężarówka z żandarmami i ciężkim karabinem maszynowym na stojaku. Stanęli obok, wycelowali w nas. cholera!
Naszym kierowcą i dowódcą był "Miki"-"Sem", kapitalny facet, bardzo opanowany.
- Panowie - powiedział - spokój. Uśmiechamy się.
I zaczęliśmy się uśmiechać. Niemcy celują, a my siedzimy i uśmiechamy się do nich, jak gdyby nigdy nic. I niech pan sobie wyobrazi, że po paru minutach odjechali! Ale cośmy wtedy przeżyli, to nasze! W czasie walki nie ma takich stresów. Do dziś pamiętam to paskudne uczucie.
CRN: I nie wziął pan udziału w powstaniu?
Jacek Karpiński: Zostałem ranny już pierwszej nocy. I na tym się skończyło. 1 sierpnia przewoziliśmy broń z dolnego Mokotowa na plac Zawiszy. Magazyn był u mnie w domu, na Obserwatorów 22. Na kilka godzin przed powstaniem wydano rozkaz kompletnego przemeblowania oddziałów. To było zupełnie idiotyczne, potwornie głupie. Byłem dowódcą sekcji, rozkaz przyszedł o dwunastej.
Ściągnęliśmy ze wsi jakąś furę, załadowaliśmy broń, przykryliśmy słomą i zasuwamy - fura kłusem, my biegiem. Koło trzeciej na skrzyżowaniu Chałubińskiego i Koszykowej zatrzymał nas szlaban. Już zaczynała się strzelanina, Niemcy zamknęli ulicę. Fura jeszcze zdążyła przejechać, my we czterech zostaliśmy.
Wbiegliśmy do budynku na rogu. Tam był szpital i szkoła pielęgniarek. Spotkaliśmy dwudziestoosobowy oddział naszych. Sytuacja fatalna - wokół pełno Niemców, my prawie bez broni, nie ma jak uciec. Uradziliśmy, że trzeba poczekać do nocy. Podzieliliśmy się na trzy grupy. Dwie pierwsze szczęśliwie
się ewakuowały. Moją, która szła jako ostatnia, Niemcy wytłukli. Ja dostałem kulę w kręgosłup. Mam ją tam niestety do dziś.
CRN: Jak udało się panu przeżyć?
Jacek Karpiński: Byłem kompletnie sparaliżowany. Lekarze wzięli mnie do szpitala, wystawili lipną kartę choroby. Potem przewieziono mnie do Pruszkowa, gdzie spotkałem moją mamę. I tak niestety ominęło mnie powstanie.
CRN: Znał pan Krzysztofa Baczyńskiego.
Jacek Karpiński: Byliśmy razem w plutonie "Alek". To był wspaniały chłopak. Sądzę, że przeczuwał, że nie przeżyje tej wojny. Podchodził do wszystkiego z dystansem, był bardzo melancholijny. Melancholijny - to dobre określenie.
Komenda Główna proponowała mu pracę w sztabie, ale on chciał do Grup Szturmowych. Powiedział, że chce być w prawdziwym wojsku. Czasem jak siedzieliśmy na dyżurze dwanaście albo dwadzieścia cztery godziny i nudziliśmy się, pisaliśmy razem głupie wierszyki, on zwrotkę, ja zwrotkę. Zupełnie inne to były czasy.
CRN: Po wojnie trafił pan na Politechnikę Łódzką, potem Warszawską.
Jacek Karpiński: Nie tak prędko. Najpierw musiałem nauczyć się chodzić. Mama zabrała mnie do Krakowa, potem do Zakopanego. Chodziłem o dwóch laskach. Kiepsko mi szło to chodzenie. W 1945 roku poszedłem z bratem i przyjacielem Józiem Lityńskim w góry. Biwakowaliśmy nad Czarnym Stawem. Któregoś dnia poszedłem na grań Liliowe Turnie i wyrzuciłem jedną laskę.
- Cholera - pomyślałem - dość tego! Będę chodził o jednej.
A po jakimś czasie poszedłem na Orlą Perć i wyrzuciłem drugą.
Z Zakopanego mama zabrała mnie i brata do Radomska. Tam zrobiłem maturę.
Podczas okupacji zajmowałem się przede wszystkim wojskiem. Byłem zapisany do szkoły mechanicznej, ogrodniczej. Wtedy tylko takie
działały. Ale nauka to była żadna. Sam więc uczyłem się w domu matematyki, fizyki, chemii, literatury i angielskiego. We wrześniu 1945 roku zdałem do liceum, przerobiłem dwuletni program w ciągu roku i zdałem maturę na samych piątkach. I dopiero potem była politechnika w Łodzi, a później w Warszawie.
Naprawdę studiowałem, nie imprezowałem. Nie opuściłem ani jednego wykładu. A że miałem fenomenalną pamięć, do egzaminów wcale nie musiałem się uczyć. To, że moja przeszłość nie jest bez znaczenia, uświadomiono mi bardzo dogłębnie zaraz po studiach. Z kilku dodatkowych prac wyleciałem natychmiast, jak z procy. To były dodatkowe prace, bo przede wszystkim byłem starszym asystentem na Politechnice Warszawskiej.
CRN: W 1957 roku, jako adiunkt w Instytucie Podstawowych Problemów Techniki Polskiej Akademii Nauk, skonstruował pan swoją pierwszą maszynę o nazwie AAH. Miała pomagać w prognozowaniu pogody.
Jacek Karpiński: I pomagała. AAH to był w pewnym sensie pomysł Józia Lityńskiego. Pracował wtedy w Państwowym Instytucie
Hydrologiczno-Meteorologicznym, w dziale długoterminowych prognoz pogody. Poskarżył się kiedyś, że strasznie przydałaby mu się maszyna do analizowania dużych zbiorów danych, obliczania całek Fouriera. No to mu zrobiłem. Na 650 lampach. Wykonywała analizy i pokazywała wyniki na ekranie. Przez dwa lata jej
używali. Według dzisiejszej terminologii to był taki wyspecjalizowany procesor, tyle że bardzo duży. Miała jakieś dwa metry na półtora!
Dwa lata później powstał AKAT-1. Stoi dziś w Muzeum Techniki w Warszawie. To było urządzenie do analizy równań różniczkowych.
CRN: Wtedy jeszcze władza ludowa nie zwracała na pana uwagi. Na początku lat 60. bez zastrzeżeń wypuszczono pana za granicę.
Jacek Karpiński: Wtedy jeszcze nauka była nauką. Ubowcy zaczęli infiltrować PAN dopiero w kilka lat później. W 1960 roku wygrałem konkurs młodych talentów techniki organizowany przez
UNESCO. Wybrano sześć osób z dwustu krajów, z których każdy przedstawiał jednego kandydata. PAN przedstawił mnie. Profesor Groszkowski bardzo doceniał moje prace. Przecież te maszyny były pierwsze na świecie! Przyjechała komisja, odbyłem z nią kilkugodzinną rozmowę. A po paru miesiącach przyszła informacja, że jestem jednym z sześciu zwycięzców. To było jak grom z
jasnego nieba! Kiedy zapytano mnie, gdzie chcę studiować, wybrałem Harvard i Massachusetts Institute of Technology.
W ciągu dwóch lat, które spędziłem w Stanach Zjednoczonych, otarłem się o światowe sławy. Poznałem profesora Moore'a, Shannona11, Rossa Ashby'ego. ENIAC-a13 pokazywał mi sam John Eckert.
CRN: W Stanach wszystkie drzwi były dla pana otwarte. Kilkakrotnie proponowano panu pracę.
Jacek Karpiński: Rzeczywiście, przyjmowano mnie jak króla. Byłem tym zresztą bardzo onieśmielony. Miałem zaledwie trzydzieści kilka lat. Po studiach poprosiłem o możliwość odwiedzenia całej długiej listy firm i uczelni. UNESCO zgodziło się. W Caltechu witał mnie rektor ze wszystkimi dziekanami, w Dallas - burmistrz miasta. I wszyscy chcieli, żebym dla nich pracował, począwszy od IBM, a skończywszy na uniwersytecie w Berkeley. W San Francisco proponowano mi nawet stworzenie własnego instytutu.
CRN: Dlaczego zdecydował się pan wrócić do Polski? Wobec takich perspektyw?
Jacek Karpiński: Nie wiem, czy można to nazwać patriotyzmem, ale ja po prostu chciałem pracować dla Polski. Zawsze wierzyłem, że ruscy kiedyś sobie pójdą. A technologia zostanie. Poza tym uważałem, że to nie byłoby w porządku - wyjechać na delegację i zostać. Spotkałem Polaków, którzy tak postąpili, i nie sądziłem,
żeby to było uczciwe. Wiedziałem, że w PRL będę żył w niewoli, ale wierzyłem też, że normy moralne obowiązują niezależnie od sytuacji. I jeszcze jedno: nie mogłem zostawić mojej mamy. Ojciec zginął na Nanda Devi, podczas pierwszej polskiej wyprawy w Himalaje, w 1939 roku, brat - w Tatrach, w 1957. Zostaliśmy
tylko ja i ona. Mama była profesorem medycyny. Bardzo zaangażowała się w pracę. Na pewno nie zgodziłaby się wyjechać.
CRN: Wraca pan do Polski i w Pracowni Sztucznej Inteligencji w Instytucie Automatyki PAN w roku 1964 konstruuje kolejną maszynę - Perceptron.
Jacek Karpiński: Perceptron to była właściwie sztuka dla sztuki. Chodziło mi o to, żeby pokazać, że maszyna może rozpoznawać otoczenie i uczyć się. Perceptron był wyposażony w kamerę i system do analizy obrazu. Jeśli pokazało mu się na przykład trójkąt, był w stanie odnaleźć cechy charakterystyczne i zidentyfikować kształt niezależnie od tego, czy następny trójkąt, jaki mu pokazano, był mniejszy, większy czy trochę zdeformowany.
CRN: Razem z pojawieniem się Perceptronu zaczęły się kłopoty.
Jacek Karpiński: Kłopoty były już przy AAH. Najpierw zrobił się szum w prasie, potem nie wolno było o mnie pisać. Jak zrobiłem Perceptron, też zrobiło się głośno. Zaraz zaczęły do mnie przyjeżdżać delegacje z zagranicy. To była druga taka konstrukcja na świecie (coś podobnego zbudowali w Stanford, ale na innych zasadach. U mnie to była sieć neuronowa na 2 tysiącach tranzystorów). A w dyrekcji instytutu był profesor Węgrzyn, nieuk, kawał durnia, ale ubowiec. I profesor Węgrzyn nie mógł tego wszystkiego znieść. Zaczął mi robić różne świństwa, nie przyznawał środków na badania. W końcu powiedziałem "dość" i
przeniosłem się do Instytutu Fizyki Doświadczalnej Uniwersytetu Warszawskiego.
CRN: E...gdzie powstał KAR-65.
Jacek Karpiński: KAR-65 zrobiłem dla profesora Pniewskiego. Chodziło o prowadzenie skomplikowanych obliczeń dotyczących cząstek elementarnych. CERN dostarczał instytutowi ogromne ilości danych, których nie było jak analizować.
Profesor Pniewski potrzebował skanera, który analizowałby fotografie zderzeń cząstek. Na rok przed moim pojawieniem się w instytucie zamówił takie urządzenie w Instytucie Badań Jądrowych, ale projekt wciąż nie był skończony. Na okrągło
coś poprawiali i poprawiali, bo skaner nie chciał działać. Pniewski zapytał więc, czy nie mógłbym tego poprawić. Popatrzyłem i odpowiedziałem, że nie ma co poprawiać, bo to jest spieprzone od samego początku. Poprawić - nie poprawię,
ale mogę zrobić nowy. Pniewski chwycił się za głowę.
- Mam czekać jeszcze rok?
- Nie - odpowiedziałem. - Zrobię panu ten skaner w trzy tygodnie.
I zrobiłem.
Ale Pniewski potrzebował jeszcze do tego skanera maszyny liczącej. Był rok 1965, Odry właściwie nie nadawały się jeszcze do użytku. Dostałem dwa pokoiki w piwnicy, sześć etatów i pieniądze na zakup komponentów. W małej ekipie było troje zdolnych inżynierów: Tadeusz Kupniewski, Andrzej Wołowski i Diana Wierzbicka.
I tak powstał KAR-65, który pracował z prędkością 100 tysięcy operacji na sekundę. To było wtedy strasznie dużo. Odry pracowały parę razy wolniej i były przeszło trzydziestokrotnie droższe. KAR-65 kosztował 6 milionów złotych, a każda Odra - 200 milionów! Poza tym to była maszyna skonstruowana na całkiem
innych zasadach niż wszystkie, które wtedy budowano. Zrobiłem maszynę ze zmiennym przecinkiem, asynchroniczną, bez zegara, sterowaną za pomocą pięciu układów automatów skończonych. To była kompletna nowość! Nikt tak wtedy nie robił.
Swoją drogą trzeba przyznać, że profesor Pniewski wykazał się wielkim hartem ducha, bo kiedy ja pracowałem nad komputerem, on co miesiąc dostawał anonimy z pogróżkami. Życzliwi donosili, że jestem hochsztaplerem, że nic nie skonstruuję, bo w ogóle nie mam pojęcia o budowie maszyn, i że jak będzie mnie dalej trzymał
w instytucie, w końcu zastuka do niego prokurator, bo marnuje państwowe pieniądze.
CRN: Wie pan, kto pisał te anonimy?
Jacek Karpiński: Później się okazało, że między innymi profesor Węgrzyn. Pniewski przychodził do mnie po każdym takim liście, opowiadał, co w nim było napisane i pytał: - Panie Jacku, ale pan zrobi tę maszynę, prawda?
KAR-65 pracował przez następne 20 lat. Można go sobie obejrzeć w Muzeum Techniki.
CRN: Słynny K-202 powstał także u profesora Pniewskie
Jacek Karpiński: Tam powstał tylko projekt. Wymyśliłem modularną maszynę, jednostkę centralną wielkości dzisiejszego peceta, wyposażoną w pamięć stałą i operacyjną, do której można sobie doczepić 65 tysięcy modułów sterowania i wykonawczych. Coś kapitalnego na przykład dla przemysłu. U Pniewskiego jednak
zbudować komputera już się nie dało. Instytut nie mógł dać na to pieniędzy.
CRN: I tak zaczęło się chodzenie od Annasza do Kajfasza.
Jacek Karpiński: Można tak to określić. Na początku próbowałem zainteresować wojsko. Miałem znajomego pułkownika. Projekt bardzo mu się spodobał. Tylko kto to ma wyprodukować? Poszedłem do Zjednoczenia MERA i trafiłem tam na dyrektora Jerzego Huka. Huk uznał projekt za interesujący i powołał do jego oceny komisję pod kierownictwem Mareczka Greniewskiego - syna profesora Henryka Greniewskiego. Ojciec udawał cybernetyka, a syn - eksperta od elektroniki.
Po paru tygodniach komisja stwierdziła, że projekt nie nadaje się do realizacji, bo technologii, jaką proponuję, nie ma i być nie może. Jakby mogła być, Amerykanie na pewno by już ją wykorzystywali. Jednym słowem: MERA mojej maszyny produkować nie chce.
CRN: Za to chcieli ją produkować Brytyjczycy.
Jacek Karpiński: Mój dobry znajomy, angielski handlowiec Howard Lord, pokazał projekt w Londynie. Tam uznano, że jest to najlepsza konstrukcja logiczna na świecie. Poproszono, żebym osobiście przedstawił założenia. I natychmiast pojawiła się propozycja produkcji.
CRN: Z której pan nie skorzystał.
Jacek Karpiński: Jak głupi, zakichany patriota, powiedziałem "dziękuję", włożyłem brytyjskie opinie do kieszeni i wróciłem do Polski. Poszedłem do Stefana Bratkowskiego i pytam, co robić? Tu nie chcą produkować, tam chcą. Ale ja chcę robić komputery w Polsce! Stefan obiecał porozmawiać z ministrem nauki profesorem Janem Kaczmarkiem. Kaczmarek przyjął mnie, uznał projekt za
interesujący i obiecał porozmawiać z Hukiem. Koniec końców okazało się, że produkować można, ale MERA ani Ministerstwo Nauki nie dadzą pieniędzy.
CRN: I wtedy Stefan Bratkowski wymyślił rozwiązanie.
Jacek Karpiński: Stefan zaproponował układ: brytyjskie pieniądze, sprzedaż i marketing - konstrukcja i produkcja w Polsce. To było dla wszystkich do przyjęcia. MERA podpisała umowę z firmami Data-Loop i MB Metals i stworzyła Zakład Mikrokomputerów. Ja zostałem kierownikiem zakładu i jednocześnie
konsultantem strony brytyjskiej.
Co prawda nawsadzali mi zaraz do tego zakładu ubowców, ale jakoś dawałem sobie z tym radę. Najpierw zaprosił mnie Jerzy Łukaszewicz, ten, który później zajmował się propagandą w KC. Wtedy był sekretarzem Warszawskiego Komitetu Wojewódzkiego. Zaprosił, wyraził uznanie dla mojej dziejowej misji i zaproponował mi dyrektora administracyjnego, oczywiście jeśli się zgodzę. Potem zaprosił mnie jeszcze jakiś następny towarzysz i też mi kogoś wcisnął. I tak obsadzili mi całą administrację, od dyrektorów po księgową.
Ale inżynierów na szczęście sam sobie dobierałem. Trzonem zespołu byli: Ela Jezierska, Andrzej Ziemkiewicz, Zbysław Szwaj, Teresa Pajkowska, Krzysztof Jarosławski. Pracowaliśmy po 12 - 15 godzin na dobę, bez nich nie byłoby możliwe wykonanie K-202 z oprogramowaniem w ciągu jednego roku. Zapał do pracy
większości zespołu był niespotykany.
CRN: I udało się panu wyprodukować 30 komputerów. Aż 30, czy tylko 30?
Jacek Karpiński: W tych okolicznościach to było chyba "aż". Prototyp robiliśmy w nieprawdopodobnym tempie - powstał w ciągu roku. Oczywiście razem z oprogramowaniem. K-202 był zbudowany na bazie systemów małej i średniej skali integracji. Pracował z prędkością miliona operacji na sekundę. Był szybszy niż pecety w
dziesięć lat później! Zastosowałem tam kompletną nowość - powiększenie pojemności pamięci przez adresowanie stronicowe. To mój wynalazek. W Londynie, na wystawie w Olimpii, stały obok siebie: brytyjski Modular One, amerykańskie maszyny i K-202 - wszystkie 16-bitowe. I wszystkie miały 64 kilo pamięci, a
K-202 - 8 mega! Wszyscy pytali, jak to zrobiłem. Odpowiadałem, że zrobiłem i, jak widać, działa. W jakiś czas później przyjechał do mnie do Warszawy konstruktor z CDC22. To była
wtedy jedna z największych amerykańskich firm komputerowych. Chciał się dowiedzieć, jak dokonałem cudu. Powiedziałem mu, żeby się domyślił, bo to bardzo proste. Myślał dwa dni - i nic. To mu w końcu powiedziałem. Potem przyjechał następny inżynier z DEC23. Też mu powiedziałem. Trzy lata później stronicowanie
było już stosowane przez wszystkich producentów i jest stosowane powszechnie do dzisiaj. Głupio, że tego nie opatentowałem.
CRN: Komputer zyskał uznanie samego Edwarda Gierka.
Jacek Karpiński: W 1971 roku wystawiłem K-202 na Targach Poznańskich. Miałem piękne, duże stoisko. Obok wystawiali 8-bitowe Odry Elwro. Gierek przyszedł do mnie z całą świtą, Jaroszewiczem, paroma ministrami. Rozmawialiśmy z kwadrans.
- No to jak? - zapytał. - Zrobicie?
- Zrobimy - odpowiedziałem. - Ale czy pomożecie?
- Pomożemy!
Do Elwro w ogóle nie podszedł. To był dla nich straszny policzek.
CRN: A w dwa lata później po pana Zakładzie Mikrokomputerów nie było już śladu.
Jacek Karpiński: Zniszczyli wszystko, cholera jasna! Zaczęła się straszna nagonka na mnie i na K-202. Straszne mi robili świństwa.
Starałem się o autonomię dla mojego zakładu. Nic z tego nie wyszło, przenieśli mnie do Instytutu Maszyn Matematycznych.
Musieli mnie zniszczyć, bo ośmieszałem i Elwro, i IMM. Elwro zatrudniało 6 tysięcy ludzi, IMM - 700. I nie potrafili zrobić żadnej przyzwoitej maszyny. Żaby jakieś robili. Można sobie jeszcze obejrzeć w Muzeum Techniki. U mnie w 1973 roku pracowało raptem 200 osób. Przecież taki Huk wydawał na Elwro miliardy złotych! I nic z tego nie wychodziło. Ja robiłem rewelacyjne maszyny za grosze. To jakie on miał wyjście? Albo mnie zamknąć, albo zamknąć Elwro.
A że i w Elwiro, i w IMM pełno było towarzyszy i ubowców, mieli odpowiednie dojścia, żeby mnie wykończyć. Ja przecież nigdy nie byłem w partii. Wszyscy wiedzieli, że jestem ustawiony bokiem. Dyrektorem Zakładu Mikrokomputerów zostałem tylko dlatego, że wymusili to Brytyjczycy. Jeszcze w 1972 roku MERA zaproponowała, żeby robić K-202 w Elwro. Miałem być ich konsultantem. Czemu nie? Po kilku dniach dowiedziałem się, że muszę do nich
napisać pismo, bo oni do mnie się nie zwrócą. Napisałem. I zaraz dostałem odpowiedź odmowną. Bardzo zabawne, prawda?
A na początku 1973 roku członkowie dyrekcji Elwro zaprosili Jaroszewicza, który był wtedy premierem i pierwszym sekretarzem, i powiedzieli: - Towarzyszu premierze, ratujcie nas przed Karpińskim! On nas zniszczy ekonomicznie. On ma 200 osób i robi maszyny z zagranicznych części, a my zatrudniamy 6 tysięcy i
robimy z polskich. I on ma 3 tysiące zamówień, a my nie mamy żadnego. U niego to kosztuje dolary, a u nas - złotówki!
Straszne świństwo polegało na tym, że Elwro też robiło Odry z zagranicznych komponentów. Wkład dolarowy w K-202 wynosił 1800 dolarów, a w Odrę - 30 tysięcy.
To była przecież wielka maszyna i scalaków tam wchodziło od cholery. Za wszelką cenę starali się bronić własnej dupy.
Stefan [Bratkowski - przyp. red.] próbował wydeptywać różne ścieżki, ale bez skutku. Od jednego towarzysza, o ile pamiętam Werewki, zastępcy kierownika Wydziału Przemysłu w KC usłyszał, że K-202 w ogóle nie ma.
- Jest towarzyszu - zapewnił.
- Może i jest. Ale nie działa.
- Oczywiście, że działa. Przyjedźcie do Karpińskiego, to zobaczycie.
- Nie przyjadę.
- Dlaczego?
- Bo nie ma takiego komputera.
I tak to wyglądało.
CRN: A towarzysze radzieccy nie dorzucili tu swoich trzech groszy?
Jacek Karpiński: W pewnym sensie. W 1970 roku Związek Radziecki wystąpił z inicjatywą stworzenia jednego typu komputera dla całego Układu Warszawskiego.
Nazwali go RIAD - Jednolity System Maszyn Matematycznych. Zerżnęli projekt z IBM-a 360, który wtedy nadawał się już do muzeum, ale przynajmniej był dobrze oprogramowany.
Wymyślili, że w każdym kraju satelitarnym będzie produkowany jeden typ komputera. W Polsce - RIAD 30, na Węgrzech - RIAD 10, w NRD - RIAD 20, a w Moskwie - RIAD 50.
Na jesieni 1972 roku przyjechał do Polski z całą delegacją towarzysz Ławrionow, główny konstruktor RIAD-a, żeby obejrzeć K-202. Przyjechał, popatrzył i powiedział - niemożliwe! Przecież u nich taka maszyna zajmowała całą ścianę!
Pyta, czy komputer jest odporny na wstrząsy. Odpowiedziałem, że można na nim kamienie łupać.
- A jak z klimatyzacją? - bo i ich maszyny, i Odry wymagały klimatyzacji.
- Nie potrzebuje.
I wypytywał tak, aż w końcu wziąłem szklankę wody i wylałem na komputer. Nic się nie stało.
- No tak - skonstatował z uznaniem. - Ale to nie jest RIAD, prawda?
Odpowiedziałem, że nie jest.
- A można to przerobić na RIAD?
- Można. Na zasadzie emulacji. Ma teraz milion operacji na sekundę, po emulacji będzie miał tylko 300, ale i tak będzie szybszy niż RIAD-y. I będzie działał na waszym oprogramowaniu.
I w rezultacie zaprosili mnie, żebym poprowadził seminarium w Moskwie.
CRN: Pojechał pan?
Jacek Karpiński: Trochę się obawiałem, bo z tymi wizytami w Moskwie to różnie w historii bywało. Niektórzy wracali stamtąd w drewnianych skrzynkach. Zgodziłem się, ale w końcu nie pojechałem. Pojechał za mnie dyrektor naukowy IMM, profesor
Andrzej Janicki. Wyjątkowa glizda. Niby był pułkownikiem lotnictwa, ale na moje oko pracował dla KGB. W każdym razie o komputerach nie miał żadnego pojęcia. Kompletne zero. I oczywiście z tego całego planu z ruskimi nic nie wyszło.
Ale przynajmniej udało mi się zrobić drakę. Wydałem kolację w pałacyku w Jabłonnie i zaprosiłem tam Ławrionowa z całą świtą, dyrekcję MERY i IMM. Nie mogli nie przyjść. I Ławrionow wzniósł tam toast "za współpracę z inżynierem Karpińskim!". Tych z Elwro i IMM szlag trafił. To była dla nich kompletna kompromitacja.
CRN: Miał pan jednak nie tylko wrogów, ale i sprzymierzeńców. Jednym z nich był ówczesny minister spraw wewnętrznych Franciszek Szlachcic.
Jacek Karpiński: Wciąż byłem na czarnej liście cenzury. Nagonka zrobiła się paskudna. Szlachcic miał dobre nastawienie do rozwoju techniki. Rozumiał, co znaczy dla kraju. Bywał w moim zakładzie, był gorącym zwolennikiem produkcji K-202. MSW używało zresztą czterech moich maszyn. Z tych 30, które udało się
wyprodukować, 15 pojechało do Wielkiej Brytanii, resztę zainstalowano w Polsce, między innymi w MSW, MSZ, w Dowództwie Marynarki Wojennej, w Hucie Lenina, na uniwersytetach Warszawskim i Gdańskim. Jeden trafił do CERN. Było więc sporo
udanych zastosowań i on to bardzo doceniał. Zorganizował spotkanie Elwro, MERY, IMM, zaprosił przedstawicieli instytucji, w których działały K-202, i poprosił, żeby przedstawić wszystkie za i przeciw. Na koniec stwierdził, że przeważają pozytywne opinie i że w ciągu tygodnia podejmie ostateczną decyzję dotyczącą przyszłości mojego komputera. I w ciągu tego tygodnia przestał być ministrem.
Zaraz potem dostałem wymówienie. Zwyczajnie wywalili mnie na zbity pysk.
CRN: Pewne elementy tej historii znalazły się w książce Romana Bratnego "Lot ku ziemi".
Jacek Karpiński: Zgadza się. Roman sportretował tam między innymi dyrektora Huka. Przedstawił go jako kompletnego debila (zresztą jak najbardziej zgodnie z rzeczywistością). Oczywiście zmienił mu nazwisko. Na Łomot. Huk zorientował się, w czym rzecz, i poszedł z książką do prokuratury. Opowiadano mi później, że prokurator zapytał:
- To pan się utożsamia z tą postacią?
Huk oczywiście odpowiedział, że nie.
- No to, o co panu chodzi?
Profesora Węgrzyna też tam można znaleźć.
Jak mnie wylali, na linii produkcyjnej było następnych 200 jednostek moich maszyn. Zniszczyli je. Potem MERA przez pięć lat pracowała nad kopią K-202. W końcu ją zrobili - dwa razy wolniejszą, zawodną i niebotycznie droższą od K-202.
Zresztą próbowano kopiować K-202 i w Moskwie, ale z tego w ogóle nic nie wyszło.
CRN: Koniec końców znalazł się pan "za zesłaniu" w Instytucie Przemysłu Budowlanego Politechniki Warszawskiej.
Jacek Karpiński: Jak mnie wylali, wezwał mnie do siebie towarzysz Wrzaszczyk. Mówił, że bardzo mu przykro, że tak się to wszystko skończyło, i że ponieważ jestem świetnym fachowcem, on ma dla mnie posadę. Zaproponował, żebym został jego pełnomocnikiem i zajął się. konteneryzacją! Powiedziałem mu, że się na tym nie znam.
- To się pan pozna. Opakowania to dla Polski bardzo ważna sprawa. Pan przecież jest patriotą.
Po czterech godzinach zgodziłem się. No, skoro to ma być takie ważne dla Polski.
- Dobrze, panie ministrze - powiedziałem. - W gruncie rzeczy to jest ciekawa propozycja. Będę mógł wykorzystać mój K-202.
- Niech pan zapomni o komputerach - krzyknął Wrzaszczyk.
Na to mu powiedziałem, że w takim razie niech on zapomni o mnie.
- Odmawia pan ministrowi?
- Odmawiam.
No i dostałem wilczy bilet. Pozwolili mi tylko na wykłady w Instytucie Przemysłu Budowlanego.
CRN: Nie mógł pan również wyjechać z kraju.
Jacek Karpiński: W 1975 roku zaproponowano mi pracę konsultanta w Stanach. Instytut zgodził się na pół etatu - mogłem pracować dwa tygodnie tu, dwa tygodnie tam. Wszystko pięknie, tylko paszportu mi nie dali.
Stefan namówił mnie, żebym poszedł do towarzysza Jezierskiego. To był taki towarzysz z Wydziału Nauki KC. Poszedłem, porozmawiałem. Obiecał interweniować.
Zadzwoniłem za kilka dni - już go nie było. No, to Stefan mówi - idź do Werblana. Werblan był wtedy prawie jak Pan Bóg. Przyjął mnie w tym naszym "białym domu" z honorami, wysłuchał, obiecał pomóc i poprosił, żebym zadzwonił za tydzień.
Zadzwoniłem za tydzień, sekretarka powiedziała, żebym zadzwonił za trzy dni. Zadzwoniłem za trzy dni, usłyszałem, żebym więcej już do towarzysza Werblana nie dzwonił.
Potem rozmawiałem jeszcze z Mieciem Rakowskim. Dotarłem do niego przez przyjaciela, dyrygenta Jurka Semkowa. Jurek był kolegą ze studiów żony Miecia - Wandy Wiłkomirskiej. Rakowski obiecał zorientować się w sytuacji, ale po jakimś czasie poprosił, żebym więcej nie rozmawiał z nim o moim paszporcie. Koszmar. Po
prostu koszmar.
Kiedyś spotkałem na Marszałkowskiej kolegę - dyrektora od informatyki w MSW. Bardzo przyzwoity facet. Powiedział, że widział w ministerstwie moją teczkę. Na teczce było podobno napisane ręką Jaroszewicza: "Nie wydawać paszportu. Powód:
sabotażysta i dywersant gospodarczy". - Wiesz - powiedział mi - pierwszy raz w życiu widzę sabotażystę i dywersanta, który w PRL spokojnie sobie chodzi po ulicy.
CRN: I wtedy postanowił pan rzucić wszystko i wyjechać na Mazury.
Jacek Karpiński: W 1978 roku miałem już tej całej zabawy po dziurki w nosie. Wynająłem zrujnowaną chałupę pod Olsztynem i zacząłem hodować świnie i kury. Raz na tydzień jeździłem na wykłady na politechnikę, bo nie chciałem tracić ostatnich stałych dochodów. Dziennikarze znaleźli mnie tam w 1980. Pewien
znajomy robił reportaż z dyrektorem miejscowego PGR-u. Dyrektor powiedział mu, że jest tu w okolicy taki jeden dziwny facet, który przyjeżdża po karmę dla kur, ale nie wygląda na rolnika. I zaraz zleciały się gazety, telewizja.
CRN: E...i dostał pan paszport.
Jacek Karpiński: Nie tak od razu. Dużo się wtedy w kraju zmieniło. W 1981 w MERZE był konkurs na dyrektora. Ktoś zaproponował moją kandydaturę. Dostałem prawie 90 proc. głosów. Tam pracowało wtedy 1800 osób! Ale nie było zgody Ministerstwa Przemysłu. W zamian zaproponowano mi stanowisko dyrektora IMM.
Dziwna propozycja. Powiedziałem, że się zastanowię. Na wszelki wypadek zapytałem o zdanie Stefana [Bratkowskiego - przyp. red.]. Uważał, że powinienem się zgodzić, bo jeśli odmówię, pojawią się zarzuty, że nie chcę współpracować.
Zgodziłem się. Jednak na to z kolei nie wyraziło zgody KC. Zamiast dyrektora naczelnego zaproponowali, żeby został dyrektorem technicznym. Odmówiłem. Co może zdziałać dyrektor techniczny przy dyrektorze naczelnym idiocie?
I znów zaczęła się na mnie nagonka. Jakieś artykuły w prasie, wywiady z babami ze wsi, którym podobno kradłem kury. To one kradły moje kury! Brednie jakieś kompletne.
Doszedłem do wniosku, że muszę wyjechać. Atmosfera wokół mnie gęstniała z dnia na dzień. Stefan był pewny, że szykuje się coś bardzo niedobrego. Sądzę, że postanowili mnie wtedy wykończyć na amen.
CRN: Zabić?
Jacek Karpiński: Tak. Byłem bardzo niewygodny dla zbyt wielu ludzi.
CRN: Wyjechał pan do Szwajcarii, do pana Kudelskiego.
Jacek Karpiński: Poznałem Stefana [Kudelskiego - przyp. red.] w 1972 roku.
Przyjechał wtedy do Polski, oglądał K-202. Nakręciła to Polska Kronika Filmowa - "Spotkanie konstruktorów". Jak wyjeżdżał, któryś z dziennikarzy zapytał, co chciałby kupić w Polsce.
- Jacka Karpińskiego - odpowiedział.
Pracowałem u niego jako konsultant, ale dwa lata później nasze drogi się rozeszły. Stefan chciał dalej produkować sprzęt analogowy, ja namawiałem go do przejścia na technikę cyfrową. Ponieważ nie udało mi się go przekonać, stwierdziłem, że szkoda mojego czasu i jego pieniędzy.
Do spółki ze szwajcarskim matematykiem założyłem firmę - Karpiński Computer Systems. Przetrwała tylko dwa lata. Zabrakło pieniędzy na rozwój. Początek był bardzo dobry. Zrobiłem robota sterowanego głosem i pokazałem go na wystawie w Zurychu. Natychmiast znaleźli się inwestorzy. Niestety, mój wspólnik nie chciał się dzielić udziałami. Jeszcze nie zaczęliśmy nic produkować, a już zabrakło pieniędzy.
Potem zrobiłem jeszcze w Szwajcarii Pen-Readera - skaner i oprogramowanie do skanowania i czytania tekstu po jednej linijce. Też tego nie opatentowałem. Nie mam talentu do interesów.
CRN: W 1990 roku wrócił pan do Polski. To była już inna Polska niż ta, z której pan wyjeżdżał.
Jacek Karpiński: Pod pewnymi względami tak, pod innymi niekoniecznie. Zostałem doradcą ministra finansów do spraw informatyki. Współpracowałem z Balcerowiczem, Olechowskim, a następny to był już taki głupi, że serdecznie podziękowałem.
Postanowiłem produkować Pen-Readera w Polsce. Znajomy polecił mi zakłady w Szczytnie. Tam wzięli się do roboty i wyprodukowali szybko partię 500 egzemplarzy. Miałem już zamówienia. Zacząłem starać się o kredyt, bo chciałem uruchomić własną produkcję. Założyłem dwie firmy: JK Computer Systems i JK Electronics. Potrzebowałem 800 tysięcy dolarów. Chciałem to wszystko zrobić z
rozmachem, pewnie niepotrzebnie.
Trafiłem do banku BRE. Bank powiedział, że da mi kredyt, jeśli biznesplan zostanie przygotowany przez fachowca z Ministerstwa Przemysłu. Ministerstwo przysłało mi jakąś panią. Wyszło na to, że potrzeba 860 tysięcy dolarów.
Zabezpieczeniem był mój dom w Aninie wyceniony na 350 tysięcy dolarów. Kredyt miał przyjść w trzech transzach. Pierwsza wynosiła 126 tysięcy dolarów.
Kupiłem maszyny, komponenty, zapożyczyłem się jeszcze u znajomych, wiedząc, że za parę tygodni przyjdzie druga, większa transza kredytu. Czekam, czekam. A pieniędzy jak nie było, tak nie ma.
Poszedłem do banku i pytam, kiedy będzie druga transza. A oni na to:
- A ma pan nowe zabezpieczenie?
CRN: Potraktowali dom jako zabezpieczenie tylko pierwszej transzy?
Jacek Karpiński: Nic o tym wcześniej, cholera, nie powiedzieli! Jeszcze nie zacząłem produkcji, a oni już weszli mi na konta. A że nie miałem czym płacić, zaczęli mi naliczać karne odsetki - 120 proc.! Sprzedałem Pen- -Readery wyprodukowane w Szczytnie, dostałem na konto w Banku Handlowym 30 tysięcy dolarów. Sprawdzam stan konta - pusto. BRE zabrał. Zostałem kompletnie bez pieniędzy.
Żeby się ratować, zaprojektowałem kasy fiskalne. Zapożyczyłem się w paru bankach, otworzyłem zakład, byłem w przededniu produkcji. Jedno włamanie, drugie, trzecie - wszystko zniknęło. Po prostu rozkradli mi zakład. A miałem przecież ochronę!
Podpisałem umowę na produkcję tych kas z Libellą. Zorganizowałem im zakład produkcyjny od zera. Przysłali mi na dyrektora jednego z członków rady nadzorczej. I zaraz się okazało, że nie mam wstępu do zakładów. Makabra!
Zakłady były Libelli, ale projekty moje. Podpisałem umowę na produkcję z Apatorem. Zrobili prototypy, a ponieważ wszystko działało jak należy, zapadła decyzja o produkcji. I wtedy postanowili produkować płyty główne w Warszawie i zamówili od razu 3 tysiące.
- Panowie - mówię. - Tak się nie robi. Niech najpierw przygotują próbną partię, zobaczymy, do czego to się w ogóle nadaje. Przecież trzeba sprawdzić kooperanta.
Nie posłuchali. A w Warszawie spieprzyli wszystkie płyty, co do jednej. Okazało się, że ten sam zakład pracuje dla innego producenta kas fiskalnych, który ma siedzibę w tym samym budynku. Z mojego punktu widzenia to był ewidentny sabotaż.
CRN: W rezultacie stracił pan dom.
Jacek Karpiński: Sprawa kredytu w BRE ciągnęła się od 1996 do 2000 roku. W końcu wystawili mój dom przy Nawigatorów 11 na licytację. I sprzedali. za 200 tysięcy złotych! Tam była działka 2,5 tys. mkw. Jeszcze w 1996 był wyceniony na 350 tysięcy dolarów! Kupił go jakiś były policjant.
Miałem mieszkać w tym domu do kwietnia 2001 roku. W październiku 2000 roku nowy właściciel zażądał, żebym się wyprowadził. Powiedziałem, że nie będę się wyprowadzał na zimę. Komornik ustalił przecież, że mogę mieszkać do kwietnia.
Nowy właściciel nie miał co prawda wstępu do domu, ale miał za to wstęp do ogrodu. Zaczęły się świństwa. Najpierw pościnał wszystkie drzewa, potem sprowadził koparkę i rozorał wszystko tak, że nie było jak chodzić. Potem koparka uszkodziła dach. Przeprosił i obiecał, że naprawi - i w ramach tej naprawy zerwał cały dach. Siedziałem w pokoju i pracowałem. pod gołym niebem.
Jak padał deszcz, brałem parasol, a komputer przykrywałem folią. W końcu pozrywał mi koparką przewody elektryczne.
Któregoś dnia poszedłem do córki na kolację. A ten bezczelny łobuz przyjeżdża i mówi, że dom się zawalił! Rozjechał wszystko buldożerem! Wszystko zniszczył.
Całą moją bibliotekę, wszystkie pamiątki, wyposażenie domu.
Nie pamiętam, ile razy pisałem do policji, prokuratury, żeby poskromili jakoś tego łobuza. Bez odzewu. Pisałem do inspekcji budowlanej. Przyjechali dopiero wtedy, jak już z domu nic nie zostało. Przecież było wyraźnie widać, że to wszystko zrobiono ciężkim sprzętem.
CRN: W jaki sposób znalazł się pan we Wrocławiu?
Jacek Karpiński: Jak mi zabrali dom, pomieszkiwałem w Aninie. Potem wyjechałem na pół roku do Szwajcarii, żeby tam robić na zlecenie nowy skaner. To jest specjalny skaner do sprawdzania ksiąg rachunkowych. Sczytuje liczby, przesyła do komputera, gdzie są prowadzone obliczenia. Ja z synem Danielem zajmowałem się tylko konstrukcją. Sprzedaż będą prowadzić Szwajcarzy.
Kiedy wróciłem, przyjaciółka namówiła mnie na przenosiny do Wrocławia. Mam stąd bliżej do synów. Dwaj mieszkają w Szwajcarii, trzeci, Daniel, przyjechał dwa lata temu do Wrocławia. Bardzo zdolny chłopak. Tak jak ja - elektronik i
informatyk. Będziemy razem robić wersję mobilną tego skanera.
CRN: Banki dały już panu spokój?
Jacek Karpiński: Niezupełnie. Jeszcze spłacam długi. Idzie na to jedna czwarta mojej emerytury.
Kiedyś opowiedziałem to i owo o moich pracach pewnemu szwajcarskiemu biznesmenowi. Wywnioskował, że muszę być miliarderem. A ja wiążę jakoś koniec z końcem, żeby przetrwać.
CRN: Jaka jest pana recepta na kłopoty? To, przez co pan przeszedł, starczyłoby, żeby doprowadzić do załamania nie jedną, ale kilka osób. A pan wciąż nie załamuje rąk.
Jacek Karpiński: Co ja robię, jak mam kłopoty? Nic nie robię. Po prostu olewam. Moja dewiza jest bardzo prosta: martwię się, jeśli mogę coś w mojej sytuacji zmienić. Jeśli nic nie mogę zrobić, przestaję się martwić. Jeśli nic nie mogę poradzić na świństwo, po co miałbym jeszcze sam się zadręczać?
CRN: Rozmawiał Adrian Markowski, współpraca Anna Suchta
Adrian Markowski
Powtarzałem nie raz, że tandetna architektura bywa droższa niż porządna. Dla przykładu podam niektóre konkursy ostatnich lat:
2008:
2008 VI Głogów Zagospodarowania nadodrzańskich terenów Starego Miasta pod budowę przystani rzecznej z zapleczem turystyczno-rekreacyjnym
2008 VI Warszawa Parkowe urządzenie terenu
2008 VI Tarnowskie Góry Miejscowy Planu Zagospodarowania Przestrzennego
2008 VI Warszawa Zagospodarowanie przestrzennego terenu otoczenia Stadionu Narodowego
2008 V Kępice Konkurs na projekt basenu w Kępicach
2008 V Stare Babice Przedszkole
2008 V Żnin Centrum sportowo-rekreacyjno-rozrywkowe
2008 V Tarnów Hala sportowa w Tarnowie
2008 V Kalisz Regionalna Biblioteka Publiczna
2008 V Tarnowskie Góry Zespół mieszkaniowy
2008 V Murowana Goślina Zabudowa mieszkaniowa na osiedlu Zielone Wzgórza
2008 V Wrocław Rewitalizacja Bulwaru Xawerego Dunikowskiego
2008 IV Płoskinia Siedziba Nadleśnictwa
2008 IV Lesko Koncepcja kompleksu sportowo – rekreacyjnego
2008 IV Pruszcz Gdański Rozbudowa Szkoły Podstawowej
2008 IV Wadowice Sala sportowa z przebudową boisk oraz stołówki
2008 IV Poznań Centrum Nanobiomedyczne
2008 IV Starachowice Miejskia Hala Targowa
2008 IV Warszawa Opracowanie kompleksowego, wielobranżowego projektu architektonicznego osiedla
2008 IV Wrocław Zespół Szkolno-Przedszkolny z kompleksem rekreacyjno – sportowym oraz z zagospodarowaniem terenu
2008 IV Białystok Biblioteka Politechniki Białostockiej
2008 IV Gdańsk Modernizacja pomieszczeń: biblioteki, audytorium, auli, holu, klatki schodowej w siedzibie ASP
2008 IV Wrocław Afrikarium – Oceanarium
2008 III Nakło nad Notecią Kryty basen
2008 III Kołobrzeg Modernizacja i rozbudowa Portu Jachtowego
2008 III Płońsk Przebudowa obiektu Miejskiego Centrum Kultury w Płońsku
2008 III Kraków Hala 100-lecia „Cracovii” wraz z Centrum Sportu Niepełnosprawnych
2008 III Łomża Zespół budynków Instytutu Technologii Żywności Państwowej Wyższej Szkoły Informatyki i Przedsiębiorczości
2008 III Gdańsk Gdańsk nadbudowa wydziału elektroniki
2008 III Warszawa Hotel sieci Ideal
2008 III Kraków - Czyżyny Hala Widowiskowo Sportowa
2008 III Koziegłowy Koncepcja architektoniczna budynku przedszkola wraz z zagospodarowaniem terenu w Koziegłowach
2008 III Nowy Targ Pływalnia
2008 II Olsztyn Adaptacja budynku pokoszarowego na bibliotekę
2008 II Wrocław Kompleks Edukacyjno-Badawczy GEO-CENTRUM
2008 II Tomaszów Mazowiecki Siedziba Starostwa
2008 II Poznań Konkurs na studium programowo - przestrzenne zabudowy działek przy ul Zagórze
2008 II Warszawa Kompleks budynków biurowych
2008 I Wrocław Liceum Ogólnoształcące
2008 I Tczew Wystawa i wnętrza ekspozycyjne oddziału Centralnego Muzeum Morskiego
2008 I Trzcionka Rozbudowa gimnazjum
2008 I Busko Zdrój Modernizacja i rewitalizacja centrum miasta
2008 I Włodowice Zajazd Jurajski
2008 I Grodzisk Mazowiecki Zaprojektowanie rejonów śródmiejskich miasta Grodzisk Mazowiecki
2008 I Rakoniewice Hala sportowo-widowiskowa, środowiskowa
2008 I Oleśnica Biblioteka przy ul M Reja 10
2007 XII Zamość Zagospodarowania Rynku Wodnego
2007 XII Warszawa Centrum Promocji Kultury
2007 XII Wrocław Budynek sportowo-rekreacyjny dla Zespołu Szkół Ogólnokształcacych nr 3
2007 XII Kraków Urząd Stanu Cywilnego w Krakowie
2007 XII Lublin Zespół pływalni
2007 XII Złoty Potok Przedszkole 2 oddziałowe
2007 XII Wieliczka Zespół Szkół
2007 XII Węgrów Strefa centralna Węgrowa
2007 XII Kolbuszowa Zabudowa i zagospodarowane rynku
2007 XII Gdańsk Europejskie Centrum Solidarności
2007 XII Wrocław Biblioteka Nauk Ścisłych i Technicznych
2007 XII Szanghaj, Chiny Polski pawilon na EXPO 2010 w Szanghaju
2007 XII Warszawa Hala ze sztucznym lodowiskiem oraz park o charakterze rekreacyjno-sportowym
2007 XII Kielce Kielce Centrum Niepełnosprawnych
2007 XII Kraków Przebudowa stadionu Cracovia w Krakowie
2007 XII Zawiercie Osiedle mieszkaniowe
2007 XII Boguchwała Zabudowa terenu pod usługi i plac gminny
2007 XII Rzeszów Dom Zakonny z Parafialnym Ośrodkiem Społeczno - Kulturalnym
2007 XI Warszawa Konkurs na opracowanie koncepcji zagospodarowania przestrzennego Placu Bankowego, Placu Teatralnego oraz ul Senatorskiej w Warszawie
2007 XI Gdynia Park Rady Europy - Centrum Kultury w Gdyni
2007 XI Warszawa Przedszkole 5-cio oddziałowe w Warszawie
2007 XI Rzgów Centrum Kulturalno - Sportowe przy ul Szkolnej
2007 XI Radom Centrum Przetwarzania Danych
2007 XI Kraków Zagospodarowanie funkcjonalno - przestrzenne Ronda Mogilskiego wraz z jego otoczeniem
2007 XI Olsztyn k. Częstochowy Zagospodarowanie Rynku i ul Zamkowej w Olsztynie k/ Częstochowy
2007 XI Dęblin Zagospodarowanie centrum miasta Dęblin
2007 XI Sulejówek Ekopark Glinianki
2007 XI Pszów Zagospodarowanie centrum Pszowa
2007 XI Poznań Koncepcji zagospodarowania kwartałów zabudowy
2007 XI Polkowice Siedziba Starostwa
2007 XI Poznań Zagospodarowanie Kwartału
2007 XI Kraków Centrum Kongresowe w Krakowie
2007 XI Mysiadło Międzynarodowy Konkurs Architektoniczny na Centrum Edukacji i Sportu w Mysiadle
2007 XI Łódź Koncepcja przebudowy funkcjonalno - przestrzennej płyty Placu Wolności wraz z koncepcją mebli urbanistycznych dla historycznej przestrzeni publicznej Łodzi
2007 XI Karpacz Karpacz Hala Sportowa
2007 XI Polkowice Koncepcja siedziby Polkowickiego Centrum Animacji i ulicy Targowej
2007 X Wrocław Wrocław Hala Stulecia Pawilon restauracyjny
2007 X Szczecin Konkurs koncepcyjny Śródmieście Inaczej
2007 X Bytom Sala sportowa wielofunkcyjna
2007 X Łódz Zagospodarowania parku na „Młynku”
2007 X Stalowa Wola Filia Politechniki Rzeszowskiej w Stalowej Woli
2007 X Wrocław Stadion Miejski
2007 X Czernichów Hala sportowa przy Szkole Podstawowej
2007 X Saragossa, Hiszpania Pawilon Polski na Wystawie Tematycznej EXPO 2008 w Saragossie
2007 X Kraków Centrum Jana Pawła II - NIE LĘKAJCIE SIĘ - w Krakowie
2007 X Zielona Góra Konkurs na halę widowiskową i basen w Zielonej Górze
2007 X Suwałki Aquapark przy ul Jana Pawła II
2007 IX Śląsk Opolski Opolski Dom - projekt domu jednorodzinnego wizytówki regionu
2007 IX Sopot Budynek ratusza miejskiego - rewaloryzacja
2007 IX Legionowo Hala sportowa
2007 IX Opole Amfiteatr Tysiąclecia w Opolu - przebudowa i rozbudowa
2007 IX Dzierżoniów Hala sportowa w II LO Jana Pawła II przy ul Garncarskiej 1
2007 IX Jarosław Przebudowa kina Westerplatte w Jarosławiu na budynek wielofunkcyjny
2007 IX Racibórz Budynek Regionalnego Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa
2007 IX Warszawa Interaktywna wystawa dla dzieci w Centrum Nauki Kopernik
2007 IX Krzemionki Zespół obiektów obsługujących Rezerwat Archeologiczno-Przyrodniczy w Krzemionkach
2007 IX Wrocław Zespół budynków mieszkalnych i usługowych przy ul Pomarańczowej
2007 IX Opole Zgospodarowania terenów miasta Opola
2007 IX Bielsko-Biała Zagospodarowanie Placu Wojska Polskiego
2007 IX Warszawa Przedszkole i plac zabaw
2007 IX Warszawa Sala gimnastyczna oraz modernizacja istniejącego obiektu L O
2007 IX Opole Nadbrzeża Odry i Młynówki w Opolu
2007 IX Sosnowiec Zabudowa wielorodzinna przy ul Zegadłowicza w Sosnowcu
2007 IX Bydgoszcz Zabudowa wielorodzinna przy ulicy Grunwaldzkiej 64-66
2007 VIII Września Szpital Powiatowy we Wrześni
2007 VIII Grabów Hala Sportowa
2007 VIII Wrocław Zabudowa mieszkaniowa wielorodzinna przy ul Afgańskiej
2007 VIII Żnin Zagospodarowania terenów w centrum historycznym Żnina
2007 VIII Szczecin Zespół zabudowy mieszkalnej Glinki
2007 VIII Szczecin Kryty basen pływacki
2007 VIII Gorlice Rewitalizacja Starówki miasta Gorlice
2007 VIII Gdańsk Motława Apartments
2007 VII Warszawa Zabudowa w miejscu dawnego SuperSamu
2007 VII Warszawa Nowy kampus Uniwersytetu Warszawskiego na Ochocie
2007 VII Częstochowa Zagospodarowania Placów Daszyńskiego i Biegańskiego wraz z odcinkiem Alei NMP
2007 VII Gdańsk Budynek drugiego Terminalu Pasażerskiego w Porcie Lotniczym Gdańsk im Lecha Wałęsy
2007 VII Gdynia Rozbudowa Pomorskiego Parku Naukowo-Technologicznego
2007 VII Miechów Kryta pływalnia
2007 VII na terenie Polski Wystrój nowej sieci sklepów VOBIS MOBILE
2007 VII Kraków - Balice Terminal pasażerski MPL Kraków - Balice - rozbudowa
2007 VII Wrocław ASP we Wrocławiu - Centrum sztuk użytkowych, Centrum innowacyjności - rozbudowa
2007 VII Oświęcim Miejska Biblioteka Publiczna
2007 VII Konin Studium programowo-przestrzenne
2007 VII Wrocław Zabudowa mieszkaniowa wielorodzinna
2007 VII Wrocław Plac Społeczny
2007 VII Wrocław Cmentarz Komunalny przy ul Awicenny
2007 VI Radom Zespół Szkół Muzycznych
2007 VI Wrocław - Leśnica Zabudowa mieszkaniowa wielorodzinna
2007 VI Szczecin Filharmonia Szczecińska
2007 VI Katowice Muzeum Śląskie
2007 VI Sanok Garaż wielopoziomowy Okęcie – edycja II
2007 VI Ostrzeszów Kryta pływalnia
2007 VI Korfantów Przebudowa i rozbudowa Opolskiego Centrum Rehabilitacji w Korfantowie
2007 VI Lubiatowo Ośrodek wypoczynkowo-rehabilitacyjny dla osób niepełnosprawnych
2007 VI Kraków Muzeum Sztuki Współczesnej na terenach Fabryki Schindlera
2007 VI Lublin Gmach Instytutu Informatyki oraz siedziba Wydziału Matematyki, Fizyki i Informatyki UMCS
2007 V Świecie Przebudowa i rozbudowa oraz komercyjne zagospodarowanie budynku byłego sztabu wojskowego
2007 V Kraków Krakowski Szpital Specjalistyczny im Jana Pawła II - rozbudowa
2007 V Białystok Stadion Hetman
2007 V Wrocław Centrum Edukacji Międzynarodowej
2007 V Oleśnica Sala sportowa
2007 IV Rzeszów Regionalne Centrum Dydaktyczno–Konferencyjne i Biblioteczno-Administracyjne Politechniki Rzeszowskiej
2007 IV Kraków Budynek mieszkalno - usługowy Dom Krakusa przy ul Świętokrzyskiej w Krakowie
2007 IV Mińsk Mazowiecki Hala widowiskowo-sportowa
2007 IV Tokarnia SARP nr 935 - sektor obiektów użyteczności publicznej w Parku Etnograficznym w Tokarni
2007 IV Kielce SARP 934 - Dwor Laszczyków w Kielcach
2007 III Kraków Koncepcja zagospodarowania przestrzennego terenów byłego „Obozu Płaszów” w Krakowie
2007 III Sosnowiec Pomnik Żołnierza Polskiego w Sosnowcu
2007 III Gierałtowice Koncepcja architektoniczna Ośrodka Zdrowia, Ośrodka Pomocy Społecznej oraz Gminnego Ośrodka Kultury
2007 III Łódź Zespół hotelowy o standardzie czterogwiazdkowym przy ulicy Wólczańskiej 44/50 w Łodzi
2007 III Kielce Adaptacja Zespołu Obiektów Powięziennych w Kielcach przy ul Zamkowej
2007 III Srebrna Góra Zespół budynków szkoły podstawowej i hali sportowej w Srebrnej Górze
2007 II Radom Mazowieckie Centrum Sztuki Współczesnej Elektrownia
2007 II Wilanów Pałac w Wilanowie
2007 II Warszawa Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie
2007 I Kielce Targi Kielce - przebudowa i rozbudowa terenów i obiektów
2007 I Wrocław Zespół budynków mieszkalnych wielorodzinnych wraz z zagospodarowaniem terenu ul Kiełczowskiej 14-18, 22
2006
2006 XII Mogilany Gimnazjum i hala sportowo-widowiskowa w Mogilanach
2006 XII Kielce Zespół obiektów dydaktycznych na terenie B Campusu Uczelnianego
2006 XII Ciechanów Ratusz w Ciechanowie
2006 XII Kraków Budynek przy ul Bosackiej 13 w Krakowie dla potrzeb Muzeum Armi Krajowej
2006 XII Poznań Wydział Prawa i Administracji UAM w Poznaniu
2006 XI Warszawa Warszawski Inkubator Technologiczny
2006 XI Katowice Filharmonia Śląska w Katowicach
2006 XI Wrocław Akademi Rolnicza we Wrocławiu
2006 XI Kraków Kładka pieszo-rowerowa przez Wisłę - Bulwar Czerwieński-Bulwar Poleski
2006 XI Pola Grunwaldu Pola Grunwaldu
2006 XI Głogów Bulwar Nadodrzański w Głogowie
2006 X Białystok Dawna składnica wojskowa przy ul Węglowej w Białymstoku na cele Podlaskiego Centrum Kultury
2006 X Konin Nowy budynek Sądu Rejonowego w Koninie
2006 X Białystok Zespół Szkół Muzycznych im Ignacego Paderewskiego
2006 X Białystok Projekt budynku Ratusza - nowej siedziby Urzędu Miejskiego wraz z zagospodarowaniem Rynku Siennego
2006 X Wrocław Budynek wydziałów zamiejscowych Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej w Krakowie
2006 IX Katowice Centrum Miasta Katowice
2006 IX Wrocław Zespół Szkolno - Przedszkolny, ul Królewiecka i Stodolna, na osiedlu Maślice we Wrocławiu
2006 IX Kraków Siedziba Ośrodka Dokumentacji Sztuki Tadeusza Kantora Cricoteka przy ul Nadwiślańskiej w Krakowie
2006 IX Rzeszów Kompleks Naukowo-Dydaktyczny Nauk Humanistycznych i Nanoelektroniki Uniwersytetu Rzeszowskiego
2006 IX Sosnowiec Budynki mieszkalno-usługowe przy ul Zegadłowicza
2006 VIII Jaworzno KOŚCIUSZKO KWK JAWORZNO w Jaworznie
2006 VIII Knurów Budownictwo mieszkaniowe w rejonie ul Gen Ziętka i ul 26 Stycznia w Knurowie
2006 VII Gdynia Kwartał zabudowy pomiędzy ulicami: Wybickiego, Świętojańską, Żwirki i Wigury w Gdyni
2006 VII Siemianowice Kwartał miasta w rejonie ul Śniadeckiego - studium przestrzenne renowacji i rewitalizacji centrum miasta
2006 VII Wrocław Terminal pasażerski Międzynarodowego Portu Lotniczego we Wrocławiu
2006 VII Chrzanów Budynek przy ul Broniewskiego 10-c wraz z otoczeniem z przeznaczeniem na siedzibę Miejskiej Biblioteki Publicznej
2006 VI Kórnik Centrum Rekreacyjno – Sportowe i Kulturalno – Oświatowe w Kórniku
2006 VI Poznań Hala sportowa Uniwersytetu im Adama Mickiewicza w Poznaniu
2006 VI Żelazowa Wola Parku w Żelazowej Woli wraz z obiektami obsługi turystów, administracji i zaplecza gospodarczego
2006 VI Ostrów Wielkopolski Przebudowa dawnej Przepompowni na cele Muzeum Miasta Ostrowa Wielkopolskiegoo
2006 VI Kraków Kładka pieszo-rowerowa przez Wisłę Kazimierz – Podgórze w Krakowie
2006 VI Białystok Rozbudowa budynku Wydziału Prawa Uniwersytetu w Białymstoku przy ul Mickiewicza 1
2006 V Poznań Nowy budynek AWF
2006 V Ostrowiec Świętokrzyski Rozbudowa bazy sportowo-rekreacyjnej i budowa hali sportowo-widowiskowej KSZO przy ul Świętokrzyskiej
2006 V Kielce Filharmonia Świętokrzyska w Kielcach przy ul Żeromskiego 12
2006 V Wrocław Brama Trzeciego Tysiąclecia we Wrocławiu w Muzeum Architektury
2006 V Kraków - Nowa Huta Południowa część Placu Centralnego w Krakowie wraz ze skarpą nowohucką
2006 IV Warszawa Kompleks budynków naukowo–dydaktycznych dla potrzeb Uniwersytetu Warszawskiego przy ul Dobrej 53
2006 III Warszawa Komunalna wielorodzinna zabudowa mieszkaniowa przy ulicy M Ossowskiego
2006 III Kłobuck Rynek w Kłobucku - zagospodarowanie
2006 III Kraków Obiekt obsługi ruchu turystycznego w rejonie ulicy Powiśle w Krakowie
2006 I Warszawa Budynek Biura Zarządu Transportu Miejskiego w Warszawie
jakoś można zorganizować konkurs w Mysiadle czy Kłobucku lub Mogilanach to i w Rzeszowie się da...
Rząd przycina projekty unijne o 90 proc.
Konrad Niklewicz, Jacek Hołub, Toruń 2008-01-16, ostatnia aktualizacja 2008-01-15 21:16
Rząd kończy prace nad nową wersją listy projektów kluczowych. Cięcia są radykalne, co oznacza polityczną awanturę. - Regiony już się burzą - ostrzega była minister rozwoju
Lista projektów kluczowych to wykaz tych inwestycji, które mają dostać unijną dotację poza konkursem, dlatego że są istotne dla całego kraju.
Rząd Prawa i Sprawiedliwości zostawił listę, na której było 541 projektów podstawowych (i 312 rezerwowych). Wszystkie (infrastrukturalne, edukacyjne, kulturalne, ekologiczne i gospodarcze) miały pochłonąć blisko 37,5 mld euro unijnych pieniędzy.
Nowy rząd PO-PSL od samego początku mówił, że projektów jest zbyt dużo, by wszystkie uznać za "kluczowe". Minister rozwoju regionalnego Elżbieta Bieńkowska zapowiadała, że lista będzie skrócona. Dała resortom czas do 9 stycznia, żeby przesłały rekomendacje zmian.
Niektóre zdecydowały się na prawdziwą rzeź. Jak dowiedziała się "Gazeta", Ministerstwo Środowiska proponuje, by na liście zostało tylko 35 projektów. A jeszcze w połowie października było ich blisko 400 (podstawowych i rezerwowych): oczyszczalni ścieków, spalarni, kanalizacji. Bo były minister środowiska Jan Szyszko wpisywał na listę wszystkich, którzy się zgłaszali.
Skala redukcji zaskoczyła chyba nawet Ministerstwo Rozwoju Regionalnego. - Wycięto wszystkie projekty, które nie zaliczały się do tzw. zamrażarki, czyli do inwestycji, które miały dostać unijną dotację jeszcze w latach 2004-06 - mówi "Gazecie" Jerzy Kwieciński, wiceminister rozwoju regionalnego, potwierdzając, że lista, którą dostał, liczy tylko 35 pozycji.
Duże zmiany proponują też inne resorty. Jeszcze w ub. tygodniu minister nauki i szkolnictwa wyższego Barbara Kudrycka zapowiedziała, że w infrastrukturze edukacyjnej zostaną tylko dwa projekty - budowa Centrum Nowych Technologii Uniwersytetu Warszawskiego na warszawskiej Ochocie oraz rozbudowa wydziałów Chemii, Biologii, Matematyki, Fizyki i Informatyki Uniwersytetu Gdańskiego. A spadła m.in. kontrowersyjna dotacja na budowę pracowni informatycznej w Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu (uczelni założonej przez o.Tadeusza Rydzyka).
Podobnie Ministerstwo Kultury. - Z listy zniknie m.in. budowa Muzeum Historii Polski i Muzeum Ziem Zachodnich - powiedział minister kultury Bogdan Zdrojewski we wtorkowym wywiadzie dla Radia TOK FM.
Tylko Ministerstwo Infrastruktury zapewnia, że jego zmiany nie będą rewolucyjne. Kontrowersyjny projekt drogi S-19 biegnącej wzdłuż "ściany wschodniej" zostaje. Ale zmieni się sposób jej finansowania. I może się zmienić skala tej inwestycji. - Ona może nie będzie od razu dwupasmowa - mówi "Gazecie" Barbara Kondrat, wiceminister infrastruktury. Zmieni się też projekt drogi S-8 łączącej Wrocław z Warszawą. W nowej wersji droga przebiega przez Łódź, a nie Piotrków Trybunalski.
Zrzucenie z listy nie oznacza utraty szans na dotację - trzeba będzie wystartować o nią w konkursie. - Mamy teraz twardy orzech do zgryzienia. Bo cała odpowiedzialność na zrobienie ostatecznej wersji listy projektów kluczowych spada na nas - konkluduje Kwieciński. Zgodnie z polskim prawem (i zaleceniami Brukseli) tylko minister Bieńkowska może zadecydować, które projekty zostaną na liście.
A już teraz słychać protesty polityków i samorządów. Między innymi w woj. kujawsko-pomorskim, gdzie lokalni posłowie PiS i przedstawiciele samorządu protestują przeciwko wykreśleniu ośmiu projektów. - Przewracanie listy do góry nogami spycha nasze województwo na zaścianek - mówi posłanka PiS Marzenna Drab. Wtóruje jej prezydent Torunia Michał Zaleski. Z listy skreślono projekt wodno-kanalizacyjny za 46,3 mln euro. - Będę protestował przeciwko zamiarom pozbawienia Torunia pieniędzy na tak kluczową inwestycję - mówi Zaleski. Uważa, że przystąpienie do konkursu będzie wymagało przygotowania nowych dokumentów, co przy nieznanych terminach i kryteriach konkursów opóźni inwestycję. A toruńskie Wodociągi zaangażowały już 275 tys. zł w przygotowanie specyfikacji przetargowej dla trzech kontraktów związanych z projektem.
Są jednak i tacy odbiorcy dotacji, którzy decyzją o zrzuceniu z listy projektów kluczowych nie wydają się zmartwieni. - Jesteśmy zaskoczeni, ale nie przerażeni. I tak będziemy starać się o dofinansowanie, w konkursie. Dotychczas udawało się nam unijne dotacje zdobywać - zapewnia Monika Kowalska, rzeczniczka wrocławskiego Miejskiego Przedsiębiorstwa Kanalizacji i Wodociągów, którego projekt wart ponad 107 mln euro został odrzucony.
- Rewizja listy wywołała nieprawdopodobne wzburzenie w regionach - mówi "Gazecie" Grażyna Gęsicka, posłanka PiS i była szefowa MRR. - Minister Bieńkowska sama prosiła się o nieszczęście. Nie musiała robić zmian na liście, bo ona i tak zostałaby zweryfikowana, w praktyce, w trakcie realizacji projektów.
Mimo kontrowersji ani Ministerstwo Rozwoju Regionalnego, ani poszczególne resorty nie chcą, by weryfikacja listy projektów kluczowych odbywała się publicznie. - Konsultacje już się odbyły. To w tej chwili jest sprawa ekspertów - ucina Kwieciński.
Ostateczną listę MRR ma ujawnić pod koniec stycznia.
Źródło: Gazeta Wyborcza
http://gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/ ... 41001.html